Do Krakowa przybyli już przedstawiciele rządu, a w drodze do miasta jest też premier Donald Tusk. To pokłosie tragedii, do której doszło w sobotę (7.11) około godziny 15:00 w Krakowie.
Szef MON wprost: Doszło do ataku
Władysław Kosiniak-Kamysz zabrał głos jako pierwszy, jak powiedział: - Po pierwsze chciałem w imieniu nas wszystkich. Myślę, że dla tych szczególnie, którzy są mieszkańcami Krakowa, Małopolski, Ale dla całej Polski, dla Europy, bo spływają do nas kondolencje ze świata, z Europy. Od sekretarza generalnego NATO, od wielu osób przekazać wyrazy współczucia, kondolencje dla wszystkich ofiar zamachu, bo doszło do zamachu. Doszło do ataku, do aktu terroru wymierzonego wobec mieszkańców i turystów przebywających w Krakowie. Jest wiele osób w szpitalu, są osoby poszkodowane, są osoby, które walczą o życie w tym są nasi bohaterowie. Również są policjanci, którzy udaremnili dalsze działanie zamachowca. Unieszkodliwienie zamachowca, ponosząc własne uszczerbki w swoim zdrowiu. Walczą. Są pod najlepszą opieką krakowskich szpitali. Są otoczeni opieką tak jak wszyscy inni, którzy są poszkodowani.
Kierwiński ujawnia: Trzy minuty po zgłoszeniu policjanci oddali pierwsze strzały
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński przekazał: - Błyskawiczna reakcja policjantów zapobiegła znacznie większej masakrze, która mogłaby się pojawić. Policjanci pierwsze strzały do napastnika oddali po trzech minutach od zgłoszenia. Bo też pojawiły się informacje, że policji tam nie było. Na miejscu trzy minuty od zgłoszenia to były ten czas, który w którym policjanci oddali pierwsze strzały. Jak dodał to rannych i poszkodowanych jest w sumie 16 osób. Ranni trafili do krakowskich szpitali.
Minister przekazał też, że jeśli chodzi o rannych w ataku policjantów, to obaj są w szpitalu. Jednego życie nie jest zagrożone, ale stan drugiego jest bardzo ciężki. Ponieważ ma trzy rany postrzałowe.
- Modlimy się za tego dzielnego policjanta, za bohatera. Żeby przeżył - mówił minister.