Konferencja Donalda Trumpa ws. Wenezueli. Jakie są dalsze kroki?

2026-01-03 17:49

Po ataku na Wenezuelę oraz wywiezieniu prezydenta tego kraju, Nicolasa Maduro, i jego małżonki do Stanów Zjednoczonych, prezydent USA Donald Trump wystąpił na konferencji prasowej. Ta, zaplanowana na 17:00, rozpoczęła się ze sporym opóźnieniem w rezydencji Trumpa na Florydzie.

Dropkick Murphys uderzyli w Donalda Trumpa na koncercie! Pojawiły się odniesienia do znajomości prezydenta USA z Jeffreyem Epsteinem

i

Autor: Gage Skidmore/ CC0 2.0

Wenezuela została zaatakowana przez siły specjalne USA, które schwytały prezydenta Nicolasa Maduro i jego żonę, oskarżonych następnie w USA o przestępstwa narkotykowe i terroryzm. Atak wywołał ofiary w Wenezueli i międzynarodowe potępienie ze strony wielu krajów, w tym Rosji, Brazylii i Meksyku, podczas gdy inne, jak Argentyna, zareagowały pozytywnie. Kolumbia wezwała do interwencji OPA i Rady Bezpieczeństwa ONZ, a Hiszpania zaproponowała mediacje. UE przypomniała o braku legitymacji Maduro, a Polska monitoruje sytuację swoich obywateli w Wenezueli.

Konferencja Donalda Trumpa

Konferencja była poświęcona wydarzeniom w Wenezueli. Prezydent USA zaczął od pochwalenia sposobu, w jaki cała akcja była przeprowadzona.

- Było to absolutnie niewiarygodny pokaz siły amerykańskiej siły - powiedział. - Gdybyście widzieli to, co ja widziałem, bylibyście pod ogromnym wrażeniem. Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek to zobaczycie, ale to było niesamowite. Ani jeden amerykański żołnierz nie zginął, ani jedna sztuka amerykańskiego sprzętu nie została utracona - podkreślał Donald Trump.

Zaznaczył, że działania były spektakularne, a być może nawet "od czasów II wojny światowej nie widziano takiej akcji".

- Będziemy rządzić krajem do czasu, aż uda nam się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację. Nie chcemy angażować się w to, by ktoś inny objął władzę i mielibyśmy taką samą sytuację, jaką mieliśmy przez ostatnie długie lata - powiedział i zapewnił, że Amerykanie nie odpuszczą, dopóki to nie nastąpi. - Jesteśmy gotowi przygotować drugi atak, jeśli będziemy do tego zmuszeni. Zakładamy, że "druga fala" nie będzie potrzebna. "Pierwsza fala" była na tyle dużym sukcesem, że drugi atak chyba nie będzie potrzebny - stwierdził.

Jak podkreślił Donald Trump, Nicolas Madura miał osobiście przewodzić kartelowi Cártel de los Soles, który "zatruwał" wielu Amerykanów. Według niego, Nicolas Maduro chciał destabilizować Stany Zjednoczone, jednak to zagrożenie zostało wykluczone i nie wróci. Poinformował także, że prokuratura ma zebrane poważne dowody przeciwko prezydentowi Wenezueli.

- Maduro i jego żona wkrótce staną przed obliczem amerykańskiej sprawiedliwości, na amerykańskiej ziemi. Obecnie znajdują się na statku i ostatecznie zostaną przewiezieni do Nowego Jorku. Potem zapadnie decyzja, co dalej - mówił prezydent USA.

Donald Trump odniósł się także do kwestii przemysłu naftowego w Wenezueli.

- To się stało dosyć dawno temu, ale poprzedni prezydenci USA nic z tym nie robili. To była przecież nasza własność, nasze aktywa, które sami zbudowaliśmy. [...] To przecież my amerykańskim talentem, naszymi umiejętnościami i pieniędzmi zbudowaliśmy ten przemysł naftowy w Wenezueli. Podczas poprzednich rządów. Oni nam to po prostu zabrali, przejęli nasze aktywa. To jest chyba największa kradzież w historii naszego kraju. USA nigdy nie pozwolą na to, aby inne kraje nas okradały - podkreślał.

W naszej galerii zobaczysz pokłosie ataku na Wenezuelę:

Sonda
Śledzisz wydarzenia w Wenezueli?
NIEDYSKRETNIE o Politykach Paweł Piskorski
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki