Podczas konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim podsekretarz stanu w KPRP Mateusz Kotecki poinformował, że prezydent wydał tego dnia trzy postanowienia w zakresie ułaskawień. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przypomniał, że zgodnie z „utartą praktyką”, Kancelaria Prezydenta RP nie informuje o tym, w stosunku do kogo konkretnie prezydent zastosował prawo łaski. Jednak zostało to szybko ustalone, a pełnomocnicy ułaskawionych potwierdzili, że chodzi o: Adama Borowskiego, Piotra Staruchowicza ps. „Staruch” i Piotra Pytla.
Adam Borowski, to działacz opozycji demokratycznej w PRL, który został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności za zniesławienie adwokata i posła KO Romana Giertycha. Piotr Pytel został skazany przez sąd w Monachium na karę dożywotniego pozbawienia wolności za morderstwo, którego, zdaniem polskiej prokuratury, nie popełnił. Natomiast Piotr Staruchowicz to jeden z liderów środowiska kibicowskiego Legii Warszawa, ukarany przez sąd dwuletnim zakazem wstępu na imprezy masowe (tzw. zakazem stadionowym).
W przypadku tej decyzji postępowanie zostało wszczęte na żądanie prezydenta na podstawie art. 139 Konstytucji RP. – Prezydent zastosował prawo łaski przez darowanie środka karnego w postaci zakazu wstępu na imprezę masową i zarządzenie zatarcia skazania - podkreślił minister Kotecki. Decyzja ta motywowana była m.in. pozytywną opinią środowiskową, incydentalnym charakterem czynu, ustabilizowanym trybem życia.
Właśnie zastosowanie prawa łaski wobec "Starucha" nie spodobało się części polityków. Krytycznie na ten temat wypowiedzieli się m.in. Krzysztof Brejza czy też Robert Biedroń. W rozmowie z "Faktem" do sytuacji tej odniósł się Bronisław Komorowski.
Były prezydent nie ukrywał, co o tym sądzi: - Tutaj nie było sytuacji, w której ta osoba została skazana na karę więzienia. Ona po prostu może wrócić na stadion. To jest niepoważne. Według mnie pan prezydent po prostu grubo przesadził i sam okazał lekceważenie dla instytucji ułaskawienia - przyznał Komorowski.