Beata Szydło w nowym wywiadzie odniosła się do sytuacji na prawicy. Wiadomo, że ostatnio nad Prawem i Sprawiedliwością zebrały się czarne chmury, a w efekcie doszło do rozłamu - w Sejmie pojawił się nowy klub parlamentarny złożony z polityków PiS, czyli Rozwój Plus z przewodniczącym Mateuszem Morawieckim. Zdaniem byłej premier nic nie jest stracone, a w przyszłość może dojeść jeszcze do konstruktywnej rozmowy, zresztą cel jest jeden: - Jeśli chodzi o współpracę z kolegami ze Stowarzyszenia Rozwój Plus, teraz, jak słyszę w przyszłości partii, to wiedzą i oni i my, że w pewnym momencie trzeb będzie usiąść do stołu i zacząć rozmawiać. (...) Naszym celem jest odsunięcie Donalda Tuska od władzy, nie zrobimy tego podzieleni - przyznała Szydło podkreślając, że teraz jest wiele emocji wśród kolegów, które jednak opadną i wówczas wszyscy dojdą do porozumienia.
CZYTAJ: Mateusz Morawiecki idzie za ciosem! Chce założyć własną partię. Ujawnił plany
Beata Szydło przyznała, że nie chce przesądzać, jak będą toczyły się wypadki, bo to decyzje autonomiczne kolegów, ale wierzy, że możliwa jest jeszcze przyszłoroczna wspólna lista wyborcza: - Ja wierzę w to, że nawet jeśli wystartują z innej listy, a być może ze wspólnej, to będziemy dalej rozmawiać o współpracy i powołaniu jednego rządu.
Co do osób, które zdecydowały się iść nową drogą Szydło nie widzi w nich niewłaściwych postaw: - Ja nie postrzegam moich kolegów, którzy zdecydowali się założyć stowarzyszenie jako osoby, które zdradziły poglądy czy zdradziły nasze założenia, te które są fundamentem Prawa i Sprawiedliwości. Wielu z nich bardzo długo pracowało w PiS. Są członkami od dawna.
Europosłanka zabrała też głos na temat samego Mateusza Morawieckiego, z którym tworzyła rząd: - Mateusz Morawiecki był wicepremierem w moim rządzie, ja byłam wicepremierem w rządzie Mateusza. Myślę, że tutaj przede wszystkim trzeba w tej chwili zachować naprawdę spokój i zobaczymy, w którym kierunku to się będzie rozwijało - oceniła.
Zaś na temat samych rozłamów powiedziała, że na tyle długo jest w Prawie i Sprawiedliwości, że niejedno już widziała i przeżyła, dlatego wie, co mogą przynieść takie podziały: - Jestem już wystarczająco długo w Prawie i Sprawiedliwości, żeby wspominać, żeby mieć w pamięci rozłamy, które przeżywaliśmy. I jedno wiem na pewno. Kiedy się w PiS dzieliło i kłóciło, to było w opozycji i nigdy nam to na dobre nie wychodziło. Kiedy potrafiliśmy się w 2015 roku zjednoczyć, Jarosław Kaczyński doprowadził do tego, że wszyscy zaczęli w jedną stronę iść i pracować. I wygraliśmy wybory - przyznała.
Jedno jest pewne, zdaniem Beaty Szydło nie jest dobrze, że prawica się dzieli: - Nie dobrze, że jest tyle ugrupowań, bo to jak widać powoduje tylko i wyłącznie rozdrobnienie i niestety nie przynosi pozytywnych efektów. Ale to naprawdę jest dopiero początek jakiejś drogi, więc zobaczymy w którym kierunku to pójdzie.