Kierwiński: Zełenski powinien rozumieć polską wrażliwość 

2026-06-01 15:47

Marcin Kierwiński, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji: - Polska jest krajem, który najbardziej pomaga Ukrainie i prezydent Zełenski powinien rozumieć polską wrażliwość w tych trudnych kwestiach historycznych. Nie powinien robić takich rzeczy, bo to nie służy relacjom polsko-ukraińskim. Nie służy to także budowaniu prawdy historycznej.

Marcin Kierwiński

i

Autor: Marek Kudelski/Super Express

 – Super Express: Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imię „Bohaterów UPA”, co w Polsce wzbudziło zrozumiałe emocje. W panu także? 

– Marcin Kierwiński: Tak, wzbudziło, i nie rozumiem po co pan prezydent Zełenski to zrobił. To kompletnie niezrozumiałe. Polska jest krajem, który najbardziej pomaga Ukrainie i prezydent Zełenski powinien rozumieć polską wrażliwość w tych trudnych kwestiach historycznych. Nie powinien robić takich rzeczy, bo to nie służy relacjom polsko-ukraińskim. Nie służy to także budowaniu prawdy historycznej. 

– Karol Nawrocki w związku z decyzją Wołodymyra Zełenskiego wnioskuje o zabranie mu przyznanego w 2023 r. przez Andrzeja Dudę Orderu Orła Białego. Słusznie?

 – Uważam, że w tych sprawach trzeba postępować bardzo rozważnie. Jeśli chodzi o osąd historii, to sądzę, że w Polsce wszyscy mamy dokładnie taki sam i w związku z tym doszło do twardej reakcji Ministerstwa Spraw Zagranicznych, rozmowy z ambasadorem Ukrainy, to było niezbędne. Ale proszę pamiętać, że mamy do czynienia z określoną sytuacją międzynarodową. Ukraina walczy dziś z Rosją i wymaga wsparcia w imię bezpieczeństwa całej Europy, także Polski. Przypomnę co napisał premier Donald Tusk: w tego typu sprawach i od prezydenta Zełenskiego, i od każdego polityka, oczekiwałbym rozsądku.  

– Powtórzę pytanie: odebrałby pan Zełenskiemu Order Orła Białego? 

– To są gesty. Dziś ważniejsza jest twarda polityka. Nie zgadzam się z tym co zrobił i mówię to bardzo zdecydowanie, natomiast w reakcji prezydenta Nawrockiego widzę chęć budowania kapitału politycznego tutaj, w Polsce. Uważam jednak, że wymiar międzynarodowy jest ważniejszy.

 – A odebranie Orderu wpłynęłoby na ten „wymiar międzynarodowy”? 

– Oczywiście, że wpłynęłoby na relacje międzynarodowe i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Na szczęście nie ja będę podejmował tę decyzję. 

– Będzie ją podejmował prezydent, ale kontrasygnatę musi też złożyć premier Tusk. Wydaje się, że z politycznego punktu widzenia, czy ją złoży czy nie, będzie „źle”. Prezydent Zełenski postawił go siłą rzeczy w okrutnie niewygodnej sytuacji.

 – Przede wszystkim postawił Ukrainę i stosunki polsko-ukraińskie w nienajlepszej sytuacji. I to jest mój główny do niego zarzut w tym zakresie, że pozwala na nieprawdę historyczną i że naraża na szwank relacje Polski i Ukrainy. Natomiast co do tego co zrobi premier Donald Tusk? Zobaczymy, to jest bardzo roztropny i rozważny polityk, potrafi ważyć różne racje i, w odróżnieniu od innych polskich polityków, doskonale wie co jest strategicznym polskim interesem narodowym. 

– Ale to chyba Ukrainie powinno przede wszystkim zależeć na tym żeby mieć jak najlepsze relacje z Polską?

 – Dlatego mówię, że to jest nie do zrozumienia od strony politycznej i od strony prawdy historycznej, a także od strony elementarnej przyzwoitości. (…) Nie ma miejsca na żadne relatywizowanie historii. Proszę pamiętać, że relacje między narodami  musza się opierać na prawdzie historycznej. Ale w tak trudnej sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się Europa, muszą się też opierać na twardej analizie interesu politycznego. A z tego co zrobił prezydent Zełenski i z reakcji niektórych polskich polityków najbardziej zadowoleni są ci ze Wschodu. To jest dramat tej sytuacji. 

- Politycy PiS domagają się pańskiej dymisji i zapowiadają wniosek o wotum nieufności w związku z działaniami podległych panu służb ws. prowokacji i fałszywego alarmu w domu mamy Karola Nawrockiego. Ma pan sobie coś do zarzucenia? – (…) W sprawie szeroko rozumianych prowokacji alarmowych otwierają się nowe wątki. W tych, którymi ostatnio żyła cała Polska jest już pięć osób zatrzymanych, cztery z zasądzonymi aresztami tymczasowymi, sprawa jest bardzo rozwojowa. Kolejne zatrzymania i kolejne przeszukania mogą dziać się albo teraz albo w nadchodzących godzinach. (…) W ostatnich latach ataków zdarza się bardzo dużo, ale pytanie jak na nie reagują służby. Według mnie teraz reagują bardzo twardo i bardzo sprawnie. 

– Teraz? Czyli pod pana „rządami”? 

– Tak, pod rządami koalicji, bo wcześniej był przecież pan minister Tomasz Siemoniak i wtedy służby także reagowały twardo.

 – A wcześniej nie? 

– No wie pani… pamiętam np. podszywanie się pod ministra Pawła Wojtunika i dziwnym trafem służby nie zrobiły nic. Więc jak ja słyszę dzisiaj polityków PiS, którzy głośno wykrzykują o tym jak to teraz jest źle, to im odpowiadam bardzo twardo: w ciągu kilku dni pierwsi sprawcy zostali zatrzymani, sprawa jest cały czas rozwojowa, służby cały czas prowadzą dochodzenia. I znajdą odpowiedzialnych za te bulwersujące procedery. Wcześniej, przez wiele lat, służby na coś takiego nie reagowały.

 – A ws. interwencji w mieszkaniu mamy prezydenta popełniono jakieś błędy?

 – Nie popełniono żadnych błędów. Kiedy służby, czy policja czy straż pożarna, dostają wezwanie, informację o potencjalnym zagrożeniu ludzkiego życia, muszą reagować bardzo szybko. Funkcjonariusze nie wiedzą do kogo jadą, nie mają czasu sprawdzać aktu notarialnego, oświadczenia majątkowego. Podejmują decyzję na bieżąco i w tej sprawie decyzję podjął dowodzący akcją funkcjonariusz Straży Pożarnej. A chyba wszyscy mamy zaufanie do Straży Pożarnej. To nie są ludzie, którzy robią politykę. 

– PiS zarzuca i panu i premierowi, że wykorzystujecie służby właśnie do polityki. 

– Pani redaktor… zastanówmy się co by było gdyby to wezwanie okazało się prawdziwe? Gdyby Straż Pożarna nie zareagowała? Prawie 88 proc. tego typu zgłoszeń jest prawdziwych. Przypomnę, że system zgłaszania,  aplikacja, która zadziałała w przypadku mamy pana prezydenta powstała za rządów PiS. To PiS ją przygotował, a my od dwóch lat ją uszczelniamy. (…) A co do wotum nieufności: jeśli Prawo i Sprawiedliwość chce mnie odwołać, to znaczy, że dobrze wykonuję swoją robotę. To znaczy, że żaden bandyta, czy ten zwykły czy związany z poprzednim obozem władzy, nie czuje się bezpiecznie. (…)

Rozmawiała Kamila Biedrzycka  

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki