- Minister Marcin Kierwiński ostro zareagował na zatrzymanie „bomberów” odpowiedzialnych za serię fałszywych alarmów, podkreślając, że to przestępcy, a nie "chłopcy".
- Fałszywe zgłoszenia dotyczyły m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Telewizji Republika oraz rodziny Karola Nawrockiego, wywołując polityczną burzę.
- Dowiedz się, dlaczego szef MSWiA zderza się z PiS w tej sprawie i jakie konsekwencje czekają osoby angażujące służby nieprawdziwymi alarmami.
Kierwiński odpowiada PiS po zatrzymaniach
Sprawa fałszywych alarmów wywołała kolejną polityczną awanturę. Marcin Kierwiński opublikował mocny wpis, w którym odniósł się do reakcji polityków PiS na działania policji. Szef MSWiA zasugerował, że część prawicy próbuje przedstawiać zatrzymanych jako „chłopców”, a nie osoby podejrzewane o poważne działania wymierzone w bezpieczeństwo publiczne.
Doda ujawnia kulisy po wecie Nawrockiego. W tle poruszająca rola Litewki
„PiS to stan umysłu. Jedna z posłanek tej partii dziś w sejmie oburzona gardłowała, że policja zatrzymała »dwóch chłopców«. Po pierwsze, nie dwóch a trzech. Po drugie, nie chłopców a przestępców. I po trzecie, podziękujcie policji za działania!” — napisał Kierwiński w mediach społecznościowych.
Wpis ministra był reakcją na zatrzymania w sprawie tzw. „bomberów”, czyli osób wywołujących fałszywe alarmy i nieprawdziwe zgłoszenia, po których do akcji ruszają policjanci, strażacy i inne służby.
Kim są zatrzymani „bomberzy”?
Według informacji przekazywanych przez służby i media sprawa dotyczy grupy zajmującej się wywoływaniem fałszywych alarmów. Prokuratura informowała najpierw o dwóch zatrzymanych i podejrzanych: jeden z mężczyzn usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie, drugi jest podejrzany o kierowanie taką grupą. Marcin Kierwiński mówił później o trzech zatrzymanych osobach. Według ustaleń „Rzeczpospolitej” tylko jedna z nich ma być powiązana z tegoroczną falą alarmów, a pozostałe wątki dotyczą wcześniejszych, tzw. historycznych zgłoszeń.
Fałszywe alarmy nie są niewinnym żartem z telefonu czy internetu. Każde takie zgłoszenie uruchamia realne działania policji, straży pożarnej i innych służb. Angażuje ludzi, sprzęt i czas, który w tym samym momencie może być potrzebny przy prawdziwym zagrożeniu. Właśnie dlatego sprawa szybko wyszła poza policyjne komunikaty i stała się elementem ostrego sporu politycznego.
Alarmy u Kaczyńskiego, w Republice i u Cenckiewicza
Z ustaleń mediów wynika, że zatrzymania mają związek m.in. z fałszywymi alarmami dotyczącymi siedziby Telewizji Republika, mieszkania jej szefa Tomasza Sakiewicza, posesji Jarosława Kaczyńskiego oraz mieszkania Sławomira Cenckiewicza.
Właśnie te zgłoszenia najmocniej podgrzały emocje po prawej stronie sceny politycznej. Politycy PiS domagali się wyjaśnień w sprawie działań służb, a przedstawiciele rządu odpowiadali, że policja i straż pożarna musiały reagować na konkretne alarmy, dopóki nie zostały one zweryfikowane.
Osobnym, szczególnie głośnym wątkiem pozostaje fałszywe zgłoszenie dotyczące mieszkania rodziny Karola Nawrockiego. Po alarmie służby weszły do lokalu, co wywołało ostrą reakcję Pałacu Prezydenckiego i polityków prawicy. Kierwiński zapewniał, że śledczy pracują także nad ustaleniem osoby odpowiedzialnej za ten incydent.
Kierwiński: Policji należą się podziękowania
Wpis szefa MSWiA pokazuje, że rząd nie zamierza oddawać tej sprawy politycznie. Kierwiński przedstawił zatrzymania jako sukces policji i uderzył w tych, którzy — jego zdaniem — próbują relatywizować działania podejrzanych.
Najmocniej wybrzmiało jego zdanie o „chłopcach” i „przestępcach”. W politycznym sensie to jasny sygnał: szef MSWiA chce pokazać, że fałszywe alarmy nie są wybrykiem młodych ludzi, tylko przestępstwem, które angażuje służby i może prowadzić do realnego zagrożenia.
Sprawa nie jest zakończona
Śledczy nadal badają kolejne wątki. Według informacji przekazywanych przez ministra zatrzymani mają współpracować z prokuraturą, a ich zeznania mogą pomóc w ustaleniu następnych osób odpowiedzialnych za fałszywe zgłoszenia.
To ważne, bo seria alarmów dotknęła nie tylko polityków i media, ale też instytucje oraz zwykłych ludzi. Każda taka akcja oznacza interwencję służb, stres dla mieszkańców i ryzyko, że w tym samym czasie ktoś naprawdę potrzebujący pomocy będzie musiał czekać.
Polityczna awantura wokół sprawy zapewne szybko nie ucichnie. PiS będzie pytał o działania służb, zwłaszcza w kontekście mieszkania rodziny Karola Nawrockiego. Rząd odpowiada, że policja działała tam, gdzie pojawiały się zgłoszenia, a osoby stojące za fałszywymi alarmami muszą ponieść konsekwencje.
Poniżej galeria zdjęć: Tak mieszka Marcin Kierwiński