Katarzyna Sójka alarmuje. „Ta ustawa wręcz wydłuży kolejkę”

2026-10-28 10:46

Czy pacjenci będą krócej czekać na wizytę u lekarza, a szpitale zaczną sprawniej funkcjonować? Była minister zdrowia Katarzyna Sójka nie pozostawia złudzeń co do swojej oceny przyjętego przez Sejm pakietu ustaw zdrowotnych. W „Porannym Ringu” ostrzegła, że proponowane rozwiązania mogą przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. – W mojej ocenie ta ustawa wręcz wydłuży kolejkę – stwierdziła posłanka PiS. Jej zdaniem rząd nie rozwiązuje najważniejszych problemów ochrony zdrowia, a nowe przepisy mogą dodatkowo utrudnić pacjentom dostęp do lekarzy.

Katarzyna Sójka stoi przy mikrofonie na tle polskich flag. O jej krytyce ustaw zdrowotnych przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Paweł Wodzyński/ East News Katarzyna Sójka

Nowe ustawy zdrowotne. Sójka: Pacjenci nie odczują poprawy

Podczas środowego (28 października) „Porannego Ringu” Katarzyna Sójka została zapytana o przyjęty przez Sejm pakiet trzech ustaw dotyczących ochrony zdrowia. Prowadzący chciał wiedzieć, czy dzięki nowym przepisom pacjentom będzie łatwiej dostać się do lekarza i czy można spodziewać się skrócenia kolejek.

Była minister zdrowia zwróciła uwagę na sprzeczność, którą dostrzega między wypowiedziami kierownictwa Narodowego Funduszu Zdrowia a rozwiązaniami przyjętymi przez parlament. Chodzi o przyszłość sieci szpitali. – Więc to jest bardzo jasny sygnał, że jakby te ustawy niczego wielkiego pacjentom nie dadzą pod względem zmniejszenia kolejek czy jakiejś poprawy – oceniła Katarzyna Sójka w „Porannym Ringu”.

Zobacz: Prezes Kaczyński był przeziębiony, ale już wrócił do formy. Czarnek wprost o szefie PiS

Posłanka PiS wskazała, że jedna z ustaw przewiduje przedłużenie obecnego modelu sieci szpitali o kolejne dwa lata, podczas gdy – jak relacjonowała – sam prezes NFZ miał uznać tę formułę za wyczerpaną.

Ograniczenie zarobków lekarzy może uderzyć w pacjentów?

Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów pakietu są przepisy dotyczące wynagrodzeń lekarzy. Według Sójki ich przygotowanie było reakcją na doniesienia o medykach osiągających wyjątkowo wysokie zarobki, między innymi w Szpitalu Południowym.

Była minister zdrowia uważa jednak, że proponowane rozwiązania mogą dotknąć znacznie szerszej grupy lekarzy niż tylko tych, których wynagrodzenia wywoływały kontrowersje. – Natomiast dotykać ona będzie nie tych, domyślam się, że to jest 20 może procent lekarzy, którzy rzeczywiście w jakiś inny sposób taki może mniej przyzwoity, taki na pewno, któremu trzeba się przyjrzeć albo w zasadzie zareagować, ona powinna dotyczyć, a dotyczy tak naprawdę wszystkich lekarzy – mówiła posłanka.

Sprawdź: Szef kuchni Kancelarii Prezydenta: Gotowanie jest rzemiosłem. Przygotowujemy posiłki dla przywódców innych państw

Sójka przywołała również swoje niedawne rozmowy z lekarzami. Jak relacjonowała, część z nich obawia się, że nowe przepisy ograniczą możliwość dodatkowej pracy w innych placówkach. To z kolei, jej zdaniem, może odbić się na dostępności świadczeń. – W mojej ocenie ta ustawa wręcz wydłuży kolejkę. Rząd jest przekonany do zupełnie innego stanowiska. Uważa, że to jest rozwiązanie problemu w ochronie zdrowia i poszukiwanie tych pieniędzy – powiedziała w „Porannym Ringu”.

Szpitale mają problem z pieniędzmi. Sójka wskazuje na NFZ

Katarzyna Sójka podkreślała, że zasadniczy problem polskiej ochrony zdrowia nie sprowadza się do wysokości wynagrodzeń lekarzy. W jej ocenie kluczowe znaczenie mają finansowanie szpitali, wyceny procedur medycznych oraz terminowe rozliczanie świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia. – Nie jest to prawdą, bo nie mamy ani większych dochodów do NFZ-u, ani NFZ nie reguluje szpitalom tych swoich nadwykonań i wypłat – stwierdziła.

Była minister zwróciła uwagę, że placówki medyczne muszą ponosić koszty działalności każdego miesiąca, niezależnie od tego, kiedy otrzymają pieniądze za wykonane świadczenia. Szczególnie trudna sytuacja, jak wskazywała, dotyczy szpitali powiatowych. Placówki te wykonują przede wszystkim podstawowe procedury medyczne, które nie zawsze są wyceniane na poziomie pozwalającym pokryć rzeczywiste koszty leczenia.

Zdaniem Sójki właśnie dlatego część dyrektorów szpitali decyduje się na zatrudnianie wysoko opłacanych specjalistów wykonujących lepiej wyceniane zabiegi. Dodatkowe przychody mają pomagać w utrzymaniu pozostałych oddziałów.

„Ta ustawa nie jest adekwatnym sposobem”. Była minister wskazuje inne rozwiązanie

W rozmowie pojawił się również temat lekarzy zarabiających nawet milion złotych rocznie. Sójka przekonywała, że problem należy rozpatrywać w kontekście umów zawieranych przez szpitale i zasad finansowania poszczególnych świadczeń. Według posłanki NFZ od dawna dysponuje informacjami pozwalającymi ustalić, które procedury są szczególnie dochodowe i w jaki sposób wpływają na sytuację finansową placówek.

– Narodowy Fundusz Zdrowia ma te dane. Jestem przekonana, że je analizuje. Nawet jestem przekonana, że wyciąga wnioski. Natomiast stawiam pytanie, dlaczego wyciągając te wnioski, mając tą wiedzę, nie reaguje w adekwatny sposób, bo ta ustawa nie jest adekwatnym sposobem – mówiła Katarzyna Sójka.

Była minister wskazała, że zamiast koncentrować się wyłącznie na ograniczaniu wynagrodzeń, należałoby przyjrzeć się wycenom procedur medycznych.

Czy pacjenci rzeczywiście odczują zmiany?

Wypowiedzi Katarzyny pokazują, że przyjęty przez Sejm pakiet zdrowotny budzi polityczne kontrowersje. Była minister zdrowia ocenia, że bez rozwiązania problemów finansowych szpitali i poprawy rozliczeń z NFZ trudno oczekiwać rzeczywistej poprawy dostępności leczenia.– Więc panie redaktorze, wydaje mi się, że jest duża szansa, że te ustawy niczego dobrego nie zmieniają dla pacjentów – podsumowała posłanka PiS w „Porannym Ringu”.

Zobaczcie całą rozmowę:

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki