- Katarzyna Kotula uważa, że Partia Razem nigdy nie wejdzie do żadnego rządu. Polityczka Nowej Lewicy argumentuje, że Adrian Zandberg i jego ugrupowanie nie są gotowi na konieczne kompromisy i przyjęli rolę "publicystów, którzy recenzują z kanapy".
- Nowa Lewica planuje samodzielny start w wyborach parlamentarnych w 2027 roku, bez wspólnej listy z Koalicją Obywatelską. Kotula wyraziła jednak chęć kontynuacji współpracy wyborczej z Partią Razem w podobnej formule, jak w poprzedniej kadencji.
- Kotula podkreśla trudności związane z byciem w rządzie i broni dorobku Lewicy w koalicji. Wskazuje, że utrzymanie poparcia w rządzie jest trudniejsze niż recenzowanie z zewnątrz, a Lewica przyczyniła się do wprowadzenia ważnych rozwiązań socjalnych, np. dzięki działaniom Agnieszki Dziemianowicz-Bąk.
Katarzyna Kotula wyraziła sceptycyzm co do możliwości wejścia Partii Razem do jakiejkolwiek koalicji rządowej. Jej zdaniem, ugrupowanie to nie jest gotowe na kompromisy, które są nieodłącznym elementem funkcjonowania w rządzie.
- Myślę, że nigdy nie wejdzie do żadnego rządu – stwierdziła, odnosząc się do Partii Razem. Polityczka Nowej Lewicy oceniła, że Adrian Zandberg i jego ugrupowanie nie są przygotowani na ustępstwa niezbędne do udziału w koalicji rządowej. W jej opinii, politycy Razem "stali się publicystami, którzy recenzują z kanapy".
- Im dalej w las, tym bardziej Partia Razem jest partią publicystyczną, która recenzuje naszą obecność głównie w rządzie - oceniła.
Kotula szczegółowo wyjaśniła swoje przekonanie: "Myślę, że nigdy nie wejdzie do żadnego rządu. Bo Adrian Zandberg nie jest na to gotowy i nikt z Partii Razem nie jest na to gotowy, żeby zrobić chociaż krok do środka albo krok wstecz, żeby porozumieć się w sprawie tego, co będzie możliwe przy jakiejś mozaikowej koalicji".
Strategia wyborcza Lewicy
Jednym z poruszanych tematów były nadchodzące wybory parlamentarne i potencjalny kształt list wyborczych Lewicy. Marek Tejchman zapytał o plany Nowej Lewicy na rok 2027 i możliwość stworzenia jednej dużej listy koalicyjnej.
- Myślę, że Lewica pójdzie sama. Nie pójdziemy na wspólnej liście z Koalicją Obywatelską. Jestem prawie przekonana - powiedziała. - Uważam, że dobrze by było, żebyśmy poszli z nią do wyborów i żeby w takiej formule, w jakiej współpracowaliśmy w poprzedniej kadencji, ta współpraca trwała – dodała.
Tusk odpowiedział na ruch prezydenta nagraniem! Ale żartowniś!
Prowadzący zwrócił uwagę na to, że Nowa Lewica i Razem mogą konkurować o podobnych wyborców. Kotula jednak przekonywała, że oba ugrupowania kierują swoje przesłanie do nieco innych grup elektoratu.
- Partia Razem mówi do tego młodego elektoratu, któremu obiecuje, że kiedyś w końcu być może z kimś wejdzie do rządu. W co ja nie wierzę – stwierdziła.
Prowadzący program dopytał także o wyniki wyborcze Partii Razem, wskazując na rezultat kandydatki ugrupowania w przyspieszonych wyborach na prezydenta Krakowa. Kotula odniosła się do tego, zestawiając go z wcześniejszym poparciem dla Adriana Zandberga. "Wynik Adriana Zandberga był dużo wyższy niż wskazywałby na to wynik Aleksandry Owcy. Mam wrażenie, że tam jednak jest spadek" – oceniła.
Sukcesy Lewicy
Polityczka Nowej Lewicy podkreślała również różnice między byciem w rządzie a pozostawaniem poza nim. Jej zdaniem, ugrupowanie uczestniczące w sprawowaniu władzy mierzy się z większymi wyzwaniami.
- Dużo trudniej jest być w rządzie i po prawie trzech latach rządów utrzymać poparcie na wysokim poziomie. Rzeczywiście dużo łatwiej jest recenzować – stwierdziła.
Kotula broniła dorobku Lewicy w koalicji rządzącej, wskazując na konkretne osiągnięcia. Wymieniła działania resortu kierowanego przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk oraz wprowadzone rozwiązania społeczne.
- Najważniejsze sprawy socjalne wydarzyły się dzięki temu, że ministrą pracy i polityki społecznej jest Agnieszka Dziemianowicz-Bąk – podkreśliła.