- Sąd wyznaczył przesłuchanie Karola Nawrockiego na 18 stycznia 2027 r
- Pozew dotyczy tekstu Onetu o okresie pracy Nawrockiego w sopockim Grand Hotelu
- Na pierwszej jawnej rozprawie świadkini podtrzymała relację, którą wcześniej przekazała dziennikarzowi
- Andrzej Rychard ocenił, że sprawa może negatywnie wpłynąć na wizerunek prezydenta po wyborach
Artykuł Onetu o Grand Hotelu i pozew prezydenta
Karol Nawrocki pozwał Ringier Axel Springer Polska, wydawcę Onetu, w związku z artykułem „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”, opublikowanym w maju 2025 r. Tekst dotyczył okresu, gdy Nawrocki pracował jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu. Według publikacji miał uczestniczyć w sprowadzaniu prostytutek dla gości hotelowych.
Nawrocki kategorycznie zaprzeczył tym informacjom. Po publikacji wniósł też prywatny akt oskarżenia przeciwko autorom tekstu, w tym Andrzejowi Stankiewiczowi i Jackowi Harłukowiczowi. Postępowanie cywilne toczy się o ochronę dóbr osobistych.
Karol Nawrocki ma zeznawać 18 stycznia
Postępowanie cywilne przeciwko wydawcy Onetu rozpoczęło się we wrześniu 2026 r. Część posiedzeń odbywała się bez udziału publiczności. Pierwsza jawna rozprawa odbyła się 27 października. Po jej zakończeniu sąd odroczył postępowanie.
Wśród przesłuchanych byli m.in. była współpracowniczka Nawrockiego Natasza Geldon, zgłoszona przez Onet, dziennikarz Piotr Głuchowski oraz Łukasz Franczak, wskazany przez pełnomocników prezydenta. Podczas jawnej rozprawy Geldon podtrzymała relację, którą wcześniej przekazała dziennikarzowi. Mówiła o okolicznościach opisanych w publikacji.
Sąd wezwał Karola Nawrockiego do przesłuchania w charakterze strony postępowania. Ma ono odbyć się 18 stycznia 2027 r. w trybie hybrydowym.
Dlaczego moment ujawnienia informacji ma znaczenie?
Prof. Andrzej Rychard z Polskiej Akademii Nauk ocenił w programie „Express Biedrzyckiej”, że doniesienia i zeznania ujawniane po kampanii mogą być inaczej oceniane niż zarzuty stawiane kandydatowi przed głosowaniem. W kampanii wyborczej podobne informacje częściej bywają uznawane za element ostrej rywalizacji. Po wyborach są natomiast odnoszone do sposobu sprawowania urzędu.
Socjolog zastrzegł, że ewentualne skutki nie muszą ograniczać się do krótkotrwałej reakcji w sondażach. Jego zdaniem sprawa może wpisać się w szerszy, niekorzystny obraz prezydentury. Podkreślał jednak, że to jedynie ocena możliwych konsekwencji, a nie prognoza wyniku procesu czy reakcji opinii publicznej.
Rychard odniósł się też do tego, że sprawa trafiła do zwykłego postępowania cywilnego, a nie do trybu wyborczego. Zwrócił uwagę, że dłuższy proces daje więcej czasu na zgromadzenie dowodów i przesłuchanie świadków. Zastrzegł jednak, że przyczyny takiego wyboru mogły być różne, a w toku sprawy mogą pojawić się kolejne zeznania.
Sprawa prezydenta ma także wymiar polityczny
Proces ma znaczenie publiczne, ponieważ dotyczy urzędującego prezydenta i zarzutów opisanych przez media. Dotyka też kwestii odpowiedzialności mediów za publikowane informacje. Równolegle toczy się postępowanie karne z prywatnego aktu oskarżenia wniesionego przez Nawrockiego przeciwko autorom artykułu.
Odnosząc się do możliwych konsekwencji sprawy, socjolog ocenił, że nowe ustalenia nie musiałyby radykalnie zmienić międzynarodowej pozycji prezydenta. Zaznaczył jednak, że napięcia między ośrodkiem prezydenckim a rządem już utrudniają Polsce skuteczne prowadzenie polityki zagranicznej.
O tym, i nie tylko, możesz posłuchać poniżej: