Prezes Prawa i Sprawiedliwości został zapytany wprost o swój stosunek do Donalda Tuska i brak sympatii wobec przewodniczącego Rady Europejskiej. Kaczyński nie próbował nawet udawać, że Tuska lubi. Wprost i szczerze wyjaśnił, że czuje wobec byłego polskiego premiera niechęć. Przy okazji wyznał, że więź z bratem Lechem Kaczyńskim była wyjątkowa: - Brat bliźniak to bardzo bliski związek. Gdybyście stracili go państwo w związku z niewątpliwą czyjąś działalnością, toby go państwo lubili? Gdyby państwo słyszeli nieustanne obelgi, że są schizofrenikami, gdyby obrażanie stało się metodą polityczną, toby go państwo lubili? - pytał Kaczyński w rozmowie z gazetą. I dodał: - Gdyby dostali państwo fałszywe taśmy na Rady Bezpieczeństwa Narodowego ze słowami „on mnie zabije", toby go państwo lubili? Dlatego później nie chodziłem na RBN - powiedział wspominając słowa, które miały paść na pokładzie Tu-154M z ust pilota i określać, co się stanie jeśli nie wyląduje. A miały zostać określone w stenogramie jako niezrozumiałe.
Zobacz: Kaczyński MIAŻDŻY Tuska! Sondaż SE.pl i NOWA TV
Jarosław Kaczyński przyznał, że mimo wszystko nie kieruje się wobec Tuska prywatnymi odczuciami, czy niechęcią jeśli chodzi o politykę. A bierze pod uwagę tylko i wyłącznie sprawy obywateli: - Krótko mówiąc, proszę nie żądać od człowieka – polityk to też człowiek – by człowiekiem nie był. Ale naprawdę nie kieruję się tym w polityce wobec Tuska. Kieruję się po prostu względami dotyczącymi interesów Polski.