Jarosław Kaczyński

i

Autor: Andrzej Lange Jarosław Kaczyński

Kaczyński nie jest optymistą w sprawie TK: Na opamiętanie nie ma co liczyć

2016-05-25 15:50

Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński udzielił obszernego wywiadu "Gazecie Polskiej". W rozmowie dużo czasu poświęcono na spór o Trybunał Konstytucyjny. Jak mówił Kaczyński, trzeba jak najszybciej doprowadzić do odblokowania TK. Zaznaczył jednak, odrzucając od siebie odpowiedzialność: - Żeby było jasne - sam się zablokował. Co więcej, pomimo trwających rozmów dotyczących próby wypracowania kompromisu w tej sprawie, Kaczyński nie jest optymistą jeśli chodzi o to, kiedy spór zostanie rozwiązany. Jak stwierdził, do końca kadencji obecnego prezesa TK: - Na opamiętanie nie ma co liczyć. Według niego to, co czyni Trybunał wraz ze swoim prezesem, to kpiny z prawa.  

Prezesa PiS zapytano o sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jak odpowiedział: - Musimy doprowadzić do odblokowania Trybunału Konstytucyjnego, który - żeby było jasne - sam się zablokował. Mógł spokojnie funkcjonować w oparciu o grudniową nowelizację, mógł nawet ją zakwestionować, ale zgodnie z prawem.

Dziennikarze przytoczyli opinię, że nowelizacja ustawy o TK przegłosowana przez PiS, wprowadzając kolejność rozpatrywania spraw, zablokowała Trybunał. Według Kaczyńskiego: - To nonsens. Trybunał mógł w pół roku nadrobić zaległości, które ma. A trzeba powiedzieć, że dotyczą one przede wszystkich skarg obywateli i zapytań sądów; to nie są sprawy, które wiecznie można odkładać na później. W każdym razie mógł się wziąć solidnie do pracy i mniej więcej w czerwcu bez problemu ocenić grudniową nowelizację. Wybrał drogę awanturnictwa i łamania prawa. Nie ma cienia podstaw, by jego dzisiejsze działanie tolerować, czy, nie daj Boże, uznawać je za obowiązujące. Pan Rzepliński mówi: "Ja tej ustawy nie widzę, wobec tego ona nie obowiązuje". To jest argument w demokratycznym państwie prawa? To, co dziś czyni Trybunał ze swoim prezesem, to kpiny z prawa.

Kaczyński uważa, że TK jest bardzo potrzebny: - W ramach zakreślonych w konstytucji. Problem polega na tym, że dzisiaj prezes i grupa wspierających go sędziów chcą go postawić na miejscu suwerena. Niestety, obawiam się, że do końca kadencji Rzeplińskiego na opamiętanie nie ma co liczyć. Nasze oczekiwanie końca kadencji prezesa wiąże się z głęboką nadzieją na przywrócenie prawnych ram działania Trybunału Konstytucyjnego, a nie z planami uchwalania ustaw niezgodnych z konstytucją. Chcę jasno powiedzieć - naszym celem są wyłącznie zmiany prawa zgodne z ustawą zasadniczą.

Zobacz także: Chcieli WROBIĆ Dudę we wpadkę!

Nasi Partnerzy polecają