"Super Express": - Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski powinien otrzymać list żelazny, prokuratura już zapowiada zażalenie, a politycy i eksperci są podzieleni w ocenie tej decyzji. Cel, w tym przypadku, uświęca środki czy jednak coś pana tu oburza?
Dariusz Joński: - Sędzia, który to zrobił. Który awansował za czasów Ziobry i który miał interes w tym, żeby tę sprawę załatwić w taki sposób. Za czasów PiS miał wszystko, w mediach społecznościowych był zaangażowany po stronie propagandy całej tej PiS-owskiej „śmietanki”, podawał dalej wpisy nazywające w niewybredny sposób policjantów „totalitarną władzą”. Ten sędzia de facto złamał prawo, bo jeśli czytamy ze zrozumieniem art. 281 par. 2, to on mówi jasno, że w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora lub przy braku jego sprzeciwu. Koniec kropka, tu nie ma miejsca na interpretację. Prokuratura nie dawała takiej zgody, a mimo to sędzia wydał decyzję o wydaniu listu żelaznego. Uważam więc, że czas najwyższy na dyscyplinarne decyzje w jego sprawie. Nie może być tak, że każdy sobie interpretuje prawo jak chce. Posłowie PiS, za czasów rządów PiS, zmienili kodeks karny, akurat właśnie w tym fragmencie, więc skoro prokuratura mówi „nie”, a sędzia podejmuje decyzję na „tak”, to powinien ponieść konsekwencje.
- Sędzia podaje w wątpliwość te przepisy twierdząc, że ograniczają niezawisłość i niezależność sędziowską.
- Kiedy ten przepis wprowadzano ani on, ani panowie Ziobro i Romanowski go nie kwestionowali i problemu nie podnosili. Zmiany w ustawie weszły w życie i koniec kropka.
- Dziwi mnie, że przy okazji nie wspomina pan o tym, że prokuratura nie złożyła wniosku o zmianę składu orzeczniczego, skoro uważa pana Konrada Mielcarka za neo-sędziego. Śledczy chyba powinni byli o tym wiedzieć?
- Tak, zgadzam się z panią. Powinni, ale być może myśleli, że skoro jest ustawa, w prosty sposób napisana, to że sędzia jej przepisy będzie stosował. Apeluję do prokuratorów: tu w szachy, a oni z bejsbolem? To jest właśnie taki ewidentny przykład użycia bejsbola i powiedzenie: „a co mnie obchodzi prawo, my robimy jak chcemy, bo tak”.
- Ale do znacznej części opinii publicznej znów dociera krótka informacja: przestępcy są bezkarni, a rządzący nieskuteczni.
- Momencik, ten list żelazny na razie nie wszedł w życie.
- Według Romana Giertycha nie wejdzie, bo w Sądzie Apelacyjnym to „kuriozalne orzeczenie upadnie z hukiem”.
- Najważniejsze co mówi prokuratura, ona nie chce dać zgody na list żelazny. Nie ma więc podstaw do tego żeby w Sądzie Apelacyjnym sędzia, ktokolwiek nim będzie, list żelazny uruchomił. Tu widać jakie bagno w wymiarze sprawiedliwości stworzył Ziobro i jego kumple. Nie jest łatwo odbetonować cały ten system, w którym wielu jest nadal funkcjonariuszami PiS-u, którzy stoją na straży nie prawa, a partii. Tak było w przypadku tego sędziego – ma gdzieś prawo, bo Romanowski jest najważniejszy. Ten człowiek w ogóle powinien wylecieć z zawodu.
- Wśród waszych koalicjantów pojawiają się jednak odmienne zdania. Np. Paweł Śliz z Polski2050, prawnik, mówi, że cel uświęca środki, że sprawa utknęła w martwym punkcie i list żelazny może ją popchnąć do przodu.
- No nie, ja mam inne zdanie. Mam tu podejście zerojedynkowe: jeśli ktoś jest podejrzewany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, ustawianie przetargów, wyprowadzaniem ogromnych pieniędzy i ucieka do innego kraju, do Węgier, gdzie dostaje azyl od kolegi, po czym jak kolega przegrywa, to ucieka dalej i zmienia tożsamość… po co to robi? Żeby uciekać przed wymiarem sprawiedliwości własnego kraju! I co? Mamy jeszcze takiego nagradzać listem żelaznym?
- Ale polskie służby nie są go w stanie sprowadzić do Polski od prawie dwóch lat.
- Gdybym mógł, to bym go chętnie wziął za fraki i tu przywiózł, postawił przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
- Sam minister Żurek mówi o tym, że bardzo skuteczne w innych przypadkach służby, w tym przypadku skuteczne nie są. Dlaczego w sprawie Romanowskiego jest inaczej? Kto pana zdaniem mu pomaga, gdzie się ukrywa? Naddniestrze? A może pomoc Opus Dei, z którym jest związany? Są też podejrzenia, że może przebywać w klasztorze i chroni go Kościół. Pytań więcej niż odpowiedzi.
- Przypuszczenia mam takie, że pomagają mu koledzy od Ziobry, bo wszyscy razem byli w jednej ekipie. Pomagali mu finansowo, politycznie pomagał mu kolega Kaczyńskiego, czyli Victor Orban, ale się skończyło, więc prawdopodobnie uciekł. Zapadł się pod ziemię i chce przeczekać do momentu kiedy PiS wróci do władzy. Wtedy znów zostałby wiceministrem sprawiedliwości i wszystko by poumarzał, albo kolega Nawrocki by ich ułaskawił. Doskonale pani wie, że służbom jest o wiele trudniej działać poza granicami, dlatego jest wydawany Europejski Nakaz Aresztowania.
- A to jest sytuacja precedensowa.
- Takiego przypadku jeszcze nie mieliśmy, zazwyczaj bowiem jeśli którykolwiek z polityków miał zdejmowany immunitet, wychodzili z Sejmu, byli zatrzymywani, prosta sprawa. Tutaj jednak mamy gościa, który ucieka i kpi z prawa. Ale jeśli dziś popatrzymy na sondaże i zastanowimy się czemu PiS ma prawie połowę tego co w 2023 roku, to właśnie między innymi dlatego, że ludziom się to nie podoba. Polakom się nie podoba, że ludziom Prawa i Sprawiedliwości wydaje się, że mogą być poza prawem. Druga sprawa: obywatel jak coś ukradnie, to idzie do więzienia, nie może liczyć na żaden list żelazny. A ten? Podejrzewany o zorganizowanie grupy przestępczej i ucieka. Gdyby był niewinny, to by nie uciekał.
Rozmawiała Kamila Biedrzycka