- Anna Krupka, wiceprezes PiS, odnosi się do spekulacji medialnych na temat jej kandydatury na premiera.
- Jako jedyna kobieta na medialnej liście potencjalnych kandydatów, podkreśla swoje oddanie partii i bieżącym obowiązkom.
- Jarosław Kaczyński ogłosi swojego kandydata w marcu. Czy Krupka ma szansę?
PAP podała, politycy reagowali. Krupka: „Traktuję doniesienia z pokorą”
W ostatnich godzinach w mediach znów zrobiło się gorąco wokół pytania, kogo Prawo i Sprawiedliwość wystawi jako kandydata na premiera. Według części publikacji na listę nazwisk miała trafić Anna Krupka, wiceprezes PiS i szefowa świętokrzyskich struktur partii.
Jak opisuje WP, te informacje miała przekazać Polska Agencja Prasowa, ale finalnie „Były one nieprawdziwe”, mimo że zdążyły wywołać reakcje wśród polityków i komentatorów. Sama Krupka w rozmowie z portalem stawia na chłodny dystans:
„Doniesienia traktuję z pokorą, świadczą o tym, że moja praca jest doceniana. Traktuję to z pokorą, jako zachętę do jeszcze większej aktywności”.
To ważny akcent w tej układance: zamiast „gry o sukcesję” – narracja o pracy i dyscyplinie, czyli dokładnie o tym, co w ostatnich dniach mocno wybrzmiewa w komunikatach PiS.
Kaczyński ogłosi nazwisko w marcu. Wcześniej padło: „Ja już wyboru dokonałem”
Źródłem politycznej temperatury są nie tylko medialne listy, ale przede wszystkim słowa Jarosława Kaczyńskiego. W czwartek 19 lutego prezes PiS przekazał w Radiu Maryja, że „ma już w głowie wybranego kandydata PiS na premiera”, ale nazwisko ujawni dopiero w marcu.
W tym samym przekazie padły też wyraźne oczekiwania wobec przyszłej „twarzy” kampanii:
„Nasz kandydat na premiera musi pozwolić wygrać nam wybory. Musi być lokomotywą wyborczą. Zasługi są ważne, ale dziś najważniejsze jest zwycięstwo i zjednoczenie elektoratu patriotycznego”.
Kaczyński doprecyzował też, że same zasługi nie wystarczą:
„Wybitne zdolności i zasługi nie mogą być jedyną przesłanką wyboru”.
I dorzucił ostrą ramę na finisz przed wyborami – wezwanie do wygaszenia publicznych spięć:
„Prawo i Sprawiedliwość działa dziś w sytuacji szczególnej”.„W okresie przedwyborczym potrzebna jest zwiększona dyscyplina. Spory są czymś normalnym, ale interes partii i państwa musi być ważniejszy niż ambicje”.
W praktyce: marzec ma przynieść jedno nazwisko, a do tego czasu partia ma ograniczać wewnętrzny hałas, bo kampanijna lokomotywa nie może startować z zaciągniętym hamulcem.
„Ciężko, żebym komentowała informacje prasowe”. Krupka studzi emocje
Wirtualna Polska zapytała Annę Krupkę wprost o „giełdę” nazwisk. Odpowiedź brzmi jak sygnał: nie karmmy plotek, decyzja i tak jest po stronie prezesa.
„Ciężko, żebym komentowała informacje prasowe, tym bardziej że według mojej najlepszej wiedzy pan prezes Jarosław Kaczyński do tej pory nie zdradził żadnemu z dziennikarzy nazwiska kandydata PiS na premiera”.
Krupka tłumaczy też, skąd, jej zdaniem, mogły wziąć się spekulacje. Podkreśla pozycję w kierownictwie i staż w partii:
„Wiadomym jest, że jako członek kierownictwa partii, o najdłuższym stażu w PiS ze wszystkich kandydatów z medialnej listy, mogę być obiektem takich spekulacji, ale póki co skupiam się na moich codziennych obowiązkach”.
A następnie przechodzi do konkretów: wylicza zadania, które dziś uważa za priorytetowe.
„Praca na rzecz województwa świętokrzyskiego, reorganizacja struktur partyjnej młodzieżówki, tworzenie propozycji programowej dla kobiet, programu dla sportu, wreszcie koordynacji wielkiej akcji spotkań z politykami PiS w każdej polskiej gminie”.
To charakterystyczny zabieg w politycznej komunikacji: zamiast „czy będę kandydatką?” – „co realnie robię”. I jeszcze mocniejsza puenta, podana z uśmiechem, ale celna:
„Także jak sam pan redaktor widzi, jestem kobietą pracującą i żadnej pracy dla Polski się nie boję”.
„Znam również swoje miejsce w szeregu”. Ostatecznie: decyzja prezesa
Wątek „docenienia” wraca w wypowiedziach Krupki kilka razy – jako sygnał, że sama obecność na liście traktuje bardziej jak wyróżnienie niż realny scenariusz personalny:
„Natomiast sam fakt, że jestem wymieniana na tej dziennikarskiej liście, traktuję z jednej strony z dystansem, a z drugiej zaś jako docenienie mojej pracy, wyróżnienie dla województwa oraz świadectwo tego, że w PiS jest miejsce dla młodych kobiet chcących pracować dla naszej ojczyzny”.
I dalej:
„Te medialne spekulacje traktuje jako wyróżnienie zarówno dla województwa świętokrzyskiego, jak i wszystkich kobiet Prawa i Sprawiedliwości”. „Natomiast póki co nie wybiegam w przyszłość, skupiam się na mojej codziennej pracy. Oczywiście takie doniesienia są miłe, bo świadczą o tym, iż jest ona doceniana. Ale bardziej traktuję je z pokorą, jako zachętę do jeszcze większej aktywności, a nie jako swój osobisty sukces”.
Na koniec pada zdanie, które w PiS jest politycznym „must have”: pełna akceptacja decyzji lidera.
Zbigniew Bogucki kandydatem na premiera? Sławomir Cenckiewicz komentuje
„Tak jak każdy polityk naszej partii podporządkuje się decyzji prezesa”.„Mam swoje ambicje, ale znam również swoje miejsce w szeregu - o którym, tak jak każdego polityka mojej partii, będzie decydował pan prezes Jarosław Kaczyński”.