Nieraz w czasie miesięcznic smoleńskich dochodziło do zamieszania między aktywistami, którzy sprzeciwiają się obchodom, a politykami Prawa i Sprawiedliwości. Często media donosiły o potyczkach słownych, a czasem i o szarpaninach.
Jedną z osób występujących w takich zdarzeniach jest Zbigniew Komosa. To osoba, która próbuje składać przed pomnikiem poświęconym ofiarom katastrofy smoleńskiej wieniec z umieszczonym na niej napisem: "Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski". Zdarzało się, że za tabliczkę szarpał Kaczyński, raz nawet przyszedł na uroczystości zaopatrzony w małe obcęgi, którymi próbował odciąć przymocowanie tabliczki do kwiatów.
Miarka się jednak przebrała i Kaczyński postanowił wkroczyć na drogę prawną. Jak przekazał w rozmowie z Faktem, Zbigniew Komasa prezes Kaczyński złożył pozew przeciwko niemu. Został już wyznaczony pierwszy termin rozprawy, ta ma się odbyć 30 września. Zdaniem Komosy spór z prezesem PiS dotyczy treści tabliczki z wieńców, który to napis prezes ma uznać za znieważenie pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Komosa dodał, że Kaczyński już wcześnie oskarżał go o znieważenie pomnika, ale odbywało się to za pośrednictwem państwa, a nie z osobistej inicjatywy. Teraz jest inaczej: - Kaczyński osobiście, za pośrednictwem kancelarii z Gdańska, która go reprezentuje, pozwał mnie za rzekome znieważenie pamięci brata. Domaga się 30 tys. zł oraz całkowitego zakazu stawiania przeze mnie wieńców - mówił w Fakcie aktywista.