- Klub parlamentarny PiS zorganizował wyjazdowe posiedzenie w Sękocinie, które media interpretują jako próbę Jarosława Kaczyńskiego zażegnania wewnętrznych konfliktów w partii.
- Oficjalny porządek obrad nie jest znany, ale poseł Jan Mosiński sugeruje, że tematyka może obejmować m.in. kandydaturę Przemysława Czarnka na premiera oraz trwające spotkania z wyborcami.
- Pomimo doniesień o napięciach, politycy PiS (jak poseł Mosiński) publicznie bagatelizują konflikty, określając je jako "różnice zdań" korzystne dla wspólnego programu, choć Mateusz Morawiecki nie był widziany w autokarze.
Pod Sejmem pojawił się autokar, który zabierze polityków do Sękocina, gdzie odbędzie się wyjazdowe posiedzenie klubu PiS. Widać między innymi Ryszarda Terleckiego, Olgę Semeniuk-Patkowską czy Roberta Telusa. Politycy wydawali się być w wyśmienitym humorze, a na wielu twarzach gościł szeroki uśmiech. Nie widać, by z autokaru korzystał Mateusz Morawiecki, ale nie wykluczone, że pojedzie na miejsce osobnym samochodem w towarzystwie ochrony. Czyżby w ten sposób Jarosław Kaczyński chciał ugasić pożar w swoim ugrupowaniu?
Czego będzie dotyczyć posiedzenie?
W rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Jan Mosiński, członek klubu PiS, odniósł się do potencjalnego porządku obrad. Chociaż nie zna głównego powodu zwołania spotkania, wskazał na istotne aspekty, które mogą stanowić podstawę do dyskusji.
- Z pewnością, jest jakiś główny powód władz partii, klubu parlamentarnego, ale ja go nie znam. Mamy jednak kilka tygodni funkcjonowania pana profesora Przemysława Czarnka jako jako kandydata na premiera. Mamy trwające w gminach spotkania z wyborcami. To wszystko może być okazją do ciekawej dyskusji - stwierdził poseł.
Mosiński podkreślił również, że nie widzi powodów do negatywnych interpretacji samego charakteru spotkania.
Spory wewnętrzne
W kontekście doniesień o ewentualnych napięciach wewnątrz partii, Jan Mosiński został zapytany o potencjalne konflikty w Prawie i Sprawiedliwości. Poseł przyznał, że różnice zdań są naturalną częścią funkcjonowania tak dużej formacji politycznej.
- Napięcia oczywiście się pojawiają, bo jesteśmy największą partą w Polsce, która jest wrażliwa na kwestie społeczne, ale też szanuje wolność rynkową, biznes i przedsiębiorczość - wyjaśnił parlamentarzysta.
Zaznaczył jednak, że nie postrzega tego jako konfliktu, a raczej jako konstruktywną wymianę poglądów.
- Nie dostrzegam żadnego konfliktu, a raczej różnice zdań, co jest tylko z pożytkiem dla wspólnego programu - podsumował.