Janusz Korwin-Mikke

i

Autor: Wojciech Artyniew

Janusz Korwin-Mikke: Takich ustaw nawet Stalin nie wprowadzał

2013-06-05 4:00

Janusz Korwin-Mikke, lider Kongresu Nowej Prawicy w rozmowie z redaktorem naczelnym "SE" Sławomirem Jastrzębowskim.

"Super Express": - Witam państwa w programie "Więc jak". Naszym dzisiejszym gościem jest Janusz Korwin-Mikke, Kongres Nowej Prawicy. Witam pana serdecznie.

Janusz Korwin-Mikke: - Witam pana.

- Mamy sytuację w polskim sądzie, której wcześniej nie mieliśmy. Pani sędzia została obrzucona tortem.

- No tak, to jest prowokacja oczywista. Ja zresztą bym nie dopuścił. Na miejscu sędziny już na początku tej całej afery kazałbym aresztować tych panów i byłby święty spokój. 48 godzin na uspokojenie, dobra miarka.

- A czy nie jest tak - słychać takie głosy np. w komentarzach internetowych - że Polacy zaczynają uważać polskie sądy za niekoniecznie sprawiedliwe? Pewne osoby mogą liczyć na pobłażliwość. Na przykład komunistyczni zbrodniarze.

- Rzeczywiście polskie sądy mają złą markę. Myślę, że to jedna trzecia sędziów, nawet mniej, robi tą złą markę pozostałym, ale oczywiście taka marka jest. Wystarczy, że jeden sędzia za łapówkę wyda wyrok, to się rozejdzie, to już dziesięciu sędziów jest o to oskarżanych. - Mówimy o bardzo konkretnej sprawie...

- W sprawach komunistycznych... Jestem tu akurat nieobiektywny, bo uważam, że w ogóle powinno tu być przedawnienie.

- Przedawnienie?

- Tak, mamy przecież w kodeksie przedawnienie 25 lat. Ściganie zbrodniarzy hitlerowskich po 60 latach po wojnie...

- W Stanach Zjednoczonych nie ma przedawnienia, wie pan o tym...

- Ale u nas jest!

- Czyli pan uważa, że Kiszczak powinien być niewinny.

- No tak jak w wydaje wyroku na panią posłankę z Sopotu, jak ona się tam nazywała...

- Sawicką.

- Sawicką. Jest moralnie winna, ale sąd nie wydaje wyroku. Moralnie ma pan całkowitą rację. Oczywiście jest pytanie jak to było naprawdę...

- Wie pan, my pokazujemy pana Kiszczaka, który chodzi na zakupy, cieszy się życiem, spaceruje po swoim ogródku. I nagle okazuje się, że on dostarcza zaświadczenie lekarskie, że nie może brać udziału w procesie. I dlatego ten proces jest zawieszony. Choć może brać udział w zakupach i pracach wokół domu...

- No niestety to jest obrzydliwe. Również generał Pinochet, postać w końcu bardzo prawicowa, gdy go aresztowali w Londynie.

- Kiszczak chyba nie jest prawicowy?

- Nie jest. Ale wszyscy wpadli w taką zarazę, że nie jest ważna moralność, pryncypia, ale to, żeby wyrok był możliwie niski, albo w ogóle go nie było. To jest rzeczywiście nieładne. Ja bym wolał posiedzieć jako więzień stanu, więzień polityczny III RP. Co mi tam. W tym wieku posiedzieć trochę, to nie ma sprawy. Chcę jednak powiedzieć jedno. Generał Kiszczak to jest wyjątkowo cwana bestia. Wyjątkowo. To co on zrobił przy okrągłym stole to jest majstersztyk!

- Zapewnił sobie bezkarność?

- Nie! On po prostu miał przekazać władzę opozycji, a przekazał ją swoim agentom. Wszyscy myślą o okrągłym stole...

- Ale co, agenci są w sądzie?

- Nie, ci którym przekazał władzę. Jak pan zna książkę księcia Tomasza di Lampedusy "Lampard", czy "Leopard", nie pamiętam jak to jest po polsku... Tam jest takie zdanie "bardzo wiele musi się zmienić, żeby wszystko zostało tak jak było"...

- To jest o cynicznym młodzieńcu...

- I generał Kiszczak to zrobił. Robiąc komedię dla ludu.

- Może jest tak, że zapewnił sobie bezkarność, bo ma gdzieś w swoim schronie teczki na różne osoby?

- Jest to bardzo prawdopodobne. Generał Kiszczak otwarcie powiedział, że poza teczkami z listy Macierewicza... Macierewicz przecież nie ujawnił akt bezpieki. Ujawnił tylko tych agentów, którzy przestali być agentami. Czyli tych niegroźnych ujawnił. Siedem razy tyle nie ujawnił. Ale oprócz tych agentów SB było drugie tyle agentów WSI. Oprócz tego generał Kiszczak powiedział, że byli agenci specjalni, których nie ma w tym zestawie, a jeszcze oprócz tego kilku agentów...

- Ale czy pan stawia tezę, że ci agenci mają jakiś wpływ na młodych polskich sędziów? Mówimy o bardzo młodej sędzi. Pani Aneta Wielgolewska jest bardzo młodym sędzią. Ktoś na nią wpływa nieoficjalnie?

- Chcę powiedzieć jedną rzecz broniąc tych sędziów. Jeżeli Stalin kazał kogoś skazać, to sędziowie mieli na ogół taki odruch, żeby nie skazywać.

- Jednak skazywali...

- Skazywali w końcu, bo Stalin miał władzę. Jeżeli dziś są naciski na sędziów, jawne brutalne naciski na niezawisłość sędziów, to sędziowie odruchowo starają się tych ludzi chronić, bo nie chcą ustąpić naciskom!

- Pan uważa, że są naciski ze strony rządu?

- Nie! Ze strony ludu! Tych ludzi, którzy przychodzą na rozprawy. I gdybym ja był sędzią i chciałbym człowieka skazać na 5 lat i przyszli do mnie ludzie chcąc skazać go jak najwyżej, to bym odruchowo dał mu 2 lata. Na złość tym facetom, żeby pokazać, że jestem sędzią.

- Zmiana tematu. Czy panu podoba się chiński komunizm?

- W Chinach komunizm zginął już 30 lat temu.

- Wie pan, dlaczego tak mówię? W związku z pana wypowiedzią o placu Tiananmen, którą odebrano jako dość skandaliczną. Może pan powtórzy?

- Już powtarzam. 30 lat temu Deng Xiaoping rozstrzelał bandę czworga, czyli następców Mao Tsetunga. Żona Mao Tsetunga popełniła samobójstwo, nie z pomocą czyjąś, ale sama. Zlikwidował komunizm. I dzięki temu zapanowała wolność! Trzeba powiedzieć jasno. Gdyby na Tiananmen ustąpiono tym studentom i wprowadzono w Chinach socjaldemokrację na wzór zachodnioeuropejski, tak jak w Polsce, to byłoby tak: nie mieliby biliona nadwyżki ale 50 bilionów zadłużenia, nie mieliby rakiet, nie mieliby statków kosmicznych, nie mieliby broni jądrowej. Byliby w kieszeni u zachodnich banków.

- Ale ja nie wierzę w to co pan mówi! Wie pan dlaczego?

- Dlaczego?

- Bo w Chinach nie mógłby pan czegoś takiego powiedzieć. Gdyby w Chinach mówił pan coś takiego jak tutaj, to siedziałby pan w więzieniu.

- Ale za co? Coś takiego oczywiście, że można powiedzieć. Jak najbardziej!

- Jeżeli mówi pan o wolności słowa w Chinach, to trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie, że czegoś takiego nie ma. Nie istnieje coś takiego. A tu może pan mówić co pan chce. I ja to wydrukuję, pokażę telewidzom. I pan chroni ten system, który niszczy wolność słowa, niszczy prawdę?

- Mogę mówić, ale nie mogę działać! Tutaj, żeby otworzyć jakąś fabrykę muszę mieć tysiąc pozwoleń. A tam nie muszę. I tam jest wolność działania, a tu wolność gadania. Gadać sobie można, ale niestety robić nie. Wolę mieć większą wolność działania, a nie gadania. Na przykład to, że morderców się zabija, to jest bardzo słuszne. To, że oni tam za dużo tych ludzi skazują na śmierć, to już jest inna para kaloszy.

- I, że pobierają organy, którymi handlują po tym. Zarabiają na tym.

- Nie będziemy oceniali moralności innych ludzi, bo to jest narzucanie innym...

- Dlaczego nie? Przecież właśnie z tego żyję na przykład. A pan m.in. na tym robi karierę...

- Ale ja nie będę Chińczykom narzucał naszej moralności. Dlaczego powiedziałem, tą oburzającą wypowiedź, że tam był akt obrony wolności na placu Tiananmen. Panie redaktorze, gdyby ktoś zajął Rondo Dmowskiego w Warszawie na trzy tygodnie, to ciekawe czy pan by bronił tych demonstrantów?

- Nie trzeba ich rozjeżdżać czołgami!

- A co zrobić? Jak oni powiedzą, że nie zejdą! I co pan im zrobi?

- Są inne środki.

- Jakie środki?!

- Przymusu, ale nie takiego, który nie zabija.

- Przecież gdy pan użyje gazu łzawiącego, to pan traktuje ich jak insekty! Natomiast tu mówi pan jak do ludzi: za dziesięć minut jadą czołgi. Jak chcecie, możecie zostać bohaterami. Teraz ten człowiek może być bohaterem!

- I jak to wygląda, że broni pan morderców?

- Nie.

- Nie?

- Zdecydowanie nie. Tak samo, jakby ktoś zablokował centralne rondo w Warszawie, bez wahania kazałbym je oczyścić. Jak ktoś chce stanąć na drodze czołgów, ma prawo. W wolnym kraju!?

- Życzę panu, żeby pan nie mieszkał nigdy w Chinach i żeby się pan tam znalazł tylko obserwując chińską gospodarkę. Ma pan dom i ma pan śmieci, które pan produkuje. Kto panu je wywozi?

- Och proszę pana, to jest skandaliczna sprawa! To tylko dowodzi jaki w Polsce jest zamordyzm!

- Podpisał pan już te wszystkie wydruki?

- Tak, musiałem.

- Działa u pana? Bo w Warszawie nie działa. Okazało się, że to jeden wielki przekręt. Ustawa śmieciowa to przekręt? Rząd na tym polegnie?

- Nie jest przekrętem. Tylko to jest niestety realizacja kretyńskich zaleceń tej bandy złodziei i durniów, czyli Komisji Europejskiej...

- Niekoniecznie. My wcale nie musieliśmy tego wprowadzać tutaj...

- Obawiam się, że to jest zgodne... Choć nigdy nie wiadomo. Za komuny często okazywało się, że powoływano się na Moskwę, a niekoniecznie Moskwa to kazała. Możliwe, nie badałem tego. Kretynizm jest kretynizmem. I jak pan widzi, Stalin jednak, co by o nim nie powiedzieć, takich głupich ustaw nie wydawał.

- No nie wiem, czy bym gloryfikował Stalina akurat przy śmieciach, ale jak pan uważa...

- Jeżeli mówimy o śmieciach... Byłem w Wilnie i tam np. w ogóle nie było ludzi żyjących ze śmieci, a to dlatego, że nikt niczego cennego nie wystawi na śmieci.

- Przemysław Wipler to pana wychowanek. I on mówi tak: bardzo bym chciał wejść w koalicję z PiS i też z Januszem Korwinem-Mikke. O panu się bardzo dobrze wypowiada. Czy pan chciałby wejść razem z Wiplerem i Republikanami w koalicję z PiS.

- Ja jeszcze nie wiem co to jest Wipler...

- Przemysław Wipler, on był kiedyś pana rzecznikiem...

- Znam! Oczywiście, że znam pana Przemka. Nie wiem natomiast co on jest politycznie, bo to jest jedna osoba...

- Mówi, że tysiąc osób ma. I Strężyńską, znaną panu...

- Tak mówi. Ja mu życzę jak najlepiej. Natomiast my mamy zupełnie inny elektorat. Nasz elektorat to są ludzie, którzy uważają, że ten cały ustrój jest do chrzanu. Trzeba go rozpirzyć, trzeba powsadzać do kryminału całą tą bandę, która rządzi. Natomiast elektorat pana Wiplera...

- Czyli np. Tuska wsadziłby pan do kryminału?

- Nie wiem, czy bym wsadził, od tego jest prokurator. Ale przypominam, że był taki artykuł w kodeksie karnym... teraz też jest, nieco zmieniony. Mówi on: kto przemocą albo podstępem skłania inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia się własnym lub cudzym mieniem podlega karze więzienia od 6 miesięcy do 5 lat. Czyli kto wprowadza przymus ubezpieczeń, od razu pod to podpada, prawda?

- No tego akurat nie wprowadził Tusk.

- To trzeba by sprawdzić, kto za tym głosował itd.

- W Internecie pan rządzi, w Internecie pana wybierają. A realnie nie udało się wygrać wyborów w Rybniku.

- No tak, ale wie pan, na trudnym terenie 8 procent, to nie jest źle. To jest bardzo trudny teren.

- Nie jest źle, ale opinia o panu jest taka - pana chyba zwolennik, Wojciech Cejrowski mówi: Janusz Korwin-Mikke jest geniuszem, ale jednocześnie wariatem.

- No to dobra opinia.

- Dobra?

- Dobra. Zawsze cały postęp budują ludzie uważani za lekko świrniętych. Dla ludzi normalnych to się wydaje: no jak to tak, żeby nie było urzędnika, który wydaje zezwolenie na budowę domu, przecież to jest normalny świr!

- Skoro to jest dobra opinia, to kończymy spotkanie komplementem.

- Dziękuję

- Dziękuję panu, dziękuję państwu.

Janusz Korwin-Mikke

Lider Kongresu Nowej Prawicy