Janda, celebryci i pandemia przywileju dla nadludzi - komentuje Tomasz Walczak

Pamiętacie Państwo ze szkoły taniec śmierci? To pochodzące z późnego średniowiecza alegoryczne przedstawienie wszystkich stanów społecznych prowadzonych przez kościotrupa, które miało dowodzić, że wobec śmierci wszyscy jesteśmy równi. Pandemia koronawirusa pokazała jednak, że nawet śmierć jest niesprawiedliwa.

Krystyna Janda
Autor: AKPA Krystyna Janda

Covid-19 uwypuklił tylko nierówności, które i bez pandemii zagrażały spójności społecznej, były przyczyną radykalizującej się polityki, a dziś dyktują, kto ma większe szanse, by stać się ofiarą koronawirusa i – jak dowodzi afera ze szczepieniami znanych aktorów – kto ma szansę przeżyć.

Pandemia szybko podzieliła nas na grupę uprzywilejowaną, która może zmniejszyć ryzyko zachorowania zdalną pracą i grupę wysokiego ryzyka, która ze względu na wykonywaną pracę jest bardziej narażona na zakażenie. Nie jest odkryciem, że oprócz personelu medycznego i służb porządkowych do tej drugiej grupy należą przede wszystkim osoby, wykonujące mało prestiżowe i niskopłatne prace – od pracowników sklepów po sprzątaczki. Co więcej, co bogatsi wyjechali z miast, zaszyli się na prowincji w swoich podmiejskich rezydencjach domach letniskowych, gdzie bezpiecznie mogą izolować się od społeczeństwa.

Idący ramię w ramię z pandemią kryzys gospodarczy, jak zawsze, nieproporcjonalnie uderzył też osoby mniej majętne, pozbawiając je pracy lub części zarobku, pogarszając i tak już ich trudną sytuację materialną.

Ale przecież nierówności mają nie tylko wymiar czysto materialny, ale dotyczą też statusu i kapitału społecznego. Ci z dostępem do odpowiednich znajomości mogli pokątnie robić regularnie testy na koronawirusa, choć dla zwykłych śmiertelników były dostępne tylko w wypadku wystąpienia objawów koronawirusa. Teraz znajomości pozwalają na dostęp do innego dobra deficytowego – szczepionek, których nadal jest zbyt mało, by mogli skorzystać z nich wszyscy chętni. Jest za to grupa wybrańców, do których kolega zadzwoni, by zaprosić na szczepienie poza kolejnością. A jeszcze nasłuchamy się, że aktor, który z tej możliwości skorzysta jest niemal nadczłowiekiem, którego zdrowie i życie cenniejsze niż Państwa czy Waszych rodzin.

Rozumiem, że klasowy przywilej zawsze ułatwiał przetrwanie. W starożytnym Rzymie bardziej majętni mieszkali na parterach domów wielorodzinnych, bo łatwiej stamtąd było uciec przed pożarem (wcale nierzadkim wtedy dopustem bożym), a biedota mieszkała na ostatnich piętrach, gdzie niechybnie ginęła w płomieniach. Na Titanicu szalup starczyło tylko dla ludzi z górnych pokładów, gdzie pasażerami była bogata elita. Ale czy w XXI w. musimy akceptować ten stan rzeczy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki