Młodzi politycy PiS, Tobiasz Bocheński i Patryk Jaki, chcieli iść śladem działaczy ruchu MAGA z USA (którzy organizują debaty ze studentami) i od pewnego czasu organizują własne spotkania z młodzieżą pod hasłem "Zmień nasze zdanie". Ostatnio pojawili się przed Uniwersytetem Warszawskim. Pierwotnie zapraszali na rozmowy do uniwersyteckiego gmachu, ale nic z tego nie wyszło, o czym powiadomił Jaki:
- Uniwersytet Warszawski odmówił nam wstępu (nawet komercyjnego) więc jutro musimy zaprosić studentów do rozmowy na … chodniku. Kilka dni później jednak zaprosili … W. Żurka. 3 miesiące wcześniej W. Czarzastego, a przed nim występował D. Tusk. Jak widać podwójne standardy, cenzura oraz dyskryminowanie tylko jednej strony. I choćby dlatego warto przyjść i zamanifestować przywiązanie do wolności słowa i otwartej debaty jutro w stolicy - zachęcał polityk w mediach społecznościowych.
Jaki i Bocheński chcieli spotkać się ze studentami na UW. Wylądowali na chodniku przed bramą uniwersytetu
Przed debatą zaś obaj wzięli udział w konferencji prasowej, skarżyli się na zaistniałą sytuację: - Uczelnie mają swoją autonomię, aby tworzyły warunki do swobodnej wymiany zdań. Niestety, nie po raz pierwszy, uczelnie wyższe w Polsce wspierają jedną konkretną opcję polityczną, co jest złamaniem konstytucji i ustawy - komentował Jaki. - Istnieje pewne ukryte założenie w naszej debacie publicznej, że są pewne poglądy, które są akceptowalne i są poglądy nieakceptowalne. Jak to się dzieje, że politycy reprezentujący pewne partie polityczne mają wstęp na uczelnie, a na tych samych zasadach politycy prawicowi nie mogą wynająć sali? - dodał Bocheński.
Radio Tok FM zapytało o sprawę biuro prasowe Uniwersytetu Warszawskiego. W odpowiedzi dowiedzieli się: - W odniesieniu do sal zarządzanych przez administrację centralną Uniwersytetu Warszawskiego na Kampusie Głównym UW nie odnotowaliśmy zgłoszeń dotyczących rezerwacji przestrzeni na wskazane wydarzenie - przekazała rzeczniczka UW Anna Modzelewska, czytamy na tokfm.pl
Grad pytań przed UW. Było gorąco! W tle Trump i Trzaskowski
Faktem jest, że obecność europosłów przed UW ściągnęła wiele osób. W pewnym momencie doszło nawet do ostrzejszej wymiany zdań, jeszcze podczas konferencji prasowej, ze studentką i działaczką Inicjatywy Wschód Dominiką Lasotą: - Zostawcie nasz uniwersytet! Próbujecie tu wejść ze swoją polityką i to jest po prostu absurdalne. Robicie tu show! Tu ludzie mają swoje konkretne potrzeby, a wy chcecie tu wprowadzić swoją agendę, kopiować Trumpa, Kirka - mówiła wzburzona.
Zresztą politycy musieli się ścierać z przybyłymi na różne tematy. W pewnym momencie pojawił się temat rektora uczelni i... Rafała Trzaskowskiego! Tobiasz Bocheński dyskutował z jednym ze studentów na temat tego, kto wybiera rektora. - (...) czyli rektor jest wasz, uniwersytecki, nie jest nasz. To nie jest jego prywatna własność. Wy go w demokratycznej procedurze ustalonej dla uniwersytetu wybraliście. Nagle do rozmowy włączyła się młoda kobieta: - A czy pan reprezentuje Trzaskowskiego, skoro pan jest z Warszawy? To w takim razie Trzaskowski też jest nasz i państwa też, skoro pan startował przeciwko niemu, to dlaczego pan krytykuje władze Warszawy, to idiotyczny argument.
- Ja mam prawo wyborcze w wyborach samorządowych, głosuję na prezydenta Warszawy, na radnych...a na rektora nie głosuję, dlatego, że to jest wasza wspólnota, a pani analogia jest nietrafiona - odpowiedział Bocheński. Na co jeden ze studentów wyjaśnił, jak wygląda wybór rektora. - To oznacza, że waszym zdaniem prezydent USA też nie jest wybrany w wyborach demokratycznych, bo jest wybierany przez elektorów? - pytał europoseł Bocheński.
Byli też tacy, którzy zadawali pytania i chcieli odpowiedzi, a niektóre z pytań były trudne. - Przez 4 h spotkania przed UW przyszło z zajęć w sumie kilka tysięcy studentów. Wstyd dla UW, że musiało się to odbywać na chodniku! Walczymy o serca polskiej młodzieży - komentował po całej akcji europoseł Jaki.