„Jak ktoś ordynarnie kłamie…” Gołota ostro odpowiada Nawrockiemu

2026-06-11 10:38

Konrad Gołota w programie „Express Biedrzyckiej” mówił o miliardowych inwestycjach w polski przemysł zbrojeniowy, odbudowie eksportu, systemach Baobab i Piorun oraz znaczeniu myśliwców F-35 dla polskiej armii. Nie zabrakło też ostrego uderzenia w prezydenta Karola Nawrockiego. – Polityka to nie są wyłącznie opinie, rozmawiamy o faktach. Nie da się zrobić polityki na weto – mówił Gołota.

Konrad Gołota
Autor: Super Express/ Materiały prasowe
  • Konrad Gołota analizuje stan polskiego przemysłu zbrojeniowego i miliardowe inwestycje, które mają go wzmocnić.
  • Podkreśla, że gigantyczne dofinansowania dla PGZ mają realnie zwiększyć produkcję i zapewnić stabilizację zatrudnienia na dekady.
  • Jednocześnie ostro krytykuje prezydenta, twierdząc, że "żadna fabryka nie powstała przez wetowanie", apelując o jedność w kluczowej polityce obronnej.

Gołota o PGZ. „Prawie 8 miliardów złotych”

Polski przemysł zbrojeniowy, zamówienia dla armii i rola krajowych zakładów były jednym z głównych tematów rozmowy Konrada Gołoty w „Expressie Biedrzyckiej”. Gość programu przekonywał, że w ostatnich miesiącach do Polskiej Grupy Zbrojeniowej trafiły ogromne pieniądze, które nie mają być wydawane na administrację, lecz na realne zwiększenie produkcji.

„Z funduszu inwestycji kapitałowych, z budżetu państwa na różne programy, w ciągu ostatniego półtora roku dofinansowaliśmy Polską Grupę Zbrojeniową na prawie 8 miliardów złotych. I to nie idzie na podwyżki, to nie idzie na piękne segregatory, tylko to idzie na nowe hale produkcyjne, na nowe linie produkcyjne, na zwiększenie zdolności produkcyjnych i z zamówieniami sobie damy radę” – powiedział Konrad Gołota.

Wypowiedź padła w momencie, gdy dyskusja o bezpieczeństwie i produkcji zbrojeniowej coraz częściej staje się jednym z głównych tematów politycznych. Gołota podkreślał, że sama deklaracja o wzmacnianiu armii nie wystarczy. Potrzebne są zamówienia, inwestycje i rozbudowa krajowych zdolności produkcyjnych.

Eksport zbrojeniowy i decyzje Macierewicza

Gołota mówił również o odbudowie zdolności eksportowych polskiego przemysłu obronnego. W tym kontekście bardzo krytycznie odniósł się do decyzji z czasów Antoniego Macierewicza.

„Budujemy w tej chwili bardzo mocno zdolności eksportowe. A dlaczego budujemy? Bo jak przyszedł Macierewicz to został rozwiązany cały dział eksportu w PGZ-cie, bo uznano, że polski przemysł obronny ma nie eksportować, tylko ma pracować tylko i wyłącznie na potrzeby wojska. No więc te kompetencje w tej chwili odbudowujemy” – stwierdził.

Według Gołoty odbudowa eksportu jest ważna nie tylko z punktu widzenia pieniędzy, ale też pozycji Polski na rynku obronnym. Chodzi o to, by polskie systemy i uzbrojenie nie trafiały wyłącznie do krajowych jednostek, lecz były również sprzedawane za granicę.

Piorun i Baobab. „Kolejka chętnych”

W rozmowie pojawił się także wątek konkretnych polskich systemów, które mogą budzić zainteresowanie innych państw. Gołota wskazał m.in. na system Piorun oraz narzutowy system minowania Baobab.

„Mamy pioruna, którym jest dużo krajów zainteresowanych. Tu no niestety albo stety jest raczej kolejka chętnych. System minowania... nasz system minowania Baobab, ten system narzutowy, który pozwala nam de facto w mniej niż 40 godzin zaminować całą naszą granicę, gdyby była taka potrzeba” – powiedział.

Zbrojenia to także praca. „Stabilizacja na następne 20 lat”

Gołota mocno akcentował też społeczny i gospodarczy wymiar zamówień zbrojeniowych. W jego ocenie inwestycje w armię nie są wyłącznie wydatkiem na bezpieczeństwo, ale także sposobem na zapewnienie pracy dziesiątkom tysięcy osób w zakładach i firmach kooperujących.

„Polska Grupa Zbrojeniowa to jest 23 000 ludzi w sumie, około 12 000 firm kooperujących. Jeżeli połączymy te firmy kooperujące, Polską Grupę Zbrojeniową, prywatny sektor obrony, to jest trochę mniej niż 100 000 ludzi pracujących w tym sektorze... Podpisując w Nowej Dębie 13,5 miliarda złotych na amunicję – to jest stabilizacja dla nich pracy na następne 20 lat co najmniej” – mówił.

W tym ujęciu kontrakty dla zbrojeniówki mają znaczenie znacznie szersze niż sama modernizacja armii. Oznaczają zamówienia dla fabryk, miejsca pracy w regionach i długofalową stabilność dla całego łańcucha dostaw.

Program Borsuk. Praca nawet na 40 lat

Szczególne miejsce w rozmowie zajął program Borsuk. Gołota przekonywał, że jego znaczenie nie kończy się na samym wyprodukowaniu wozów bojowych. Przez kolejne dekady trzeba będzie je serwisować, modernizować i utrzymywać w gotowości.

„Jeżeli połączymy zamówienie z ubiegłego roku i teraz na Borsuki, to jest w sumie ponad 1000 Borsuków. I te Borsuki, oprócz tego, że muszą być wyprodukowane (co tworzy miejsca pracy), to potem przez 40 lat będą użytkowane i my je będziemy serwisować. Czyli to jest praca na 40 lat dla tych zakładów, które Borsuki wyprodukowały” – podkreślił.

Gołota ostro o Nawrockim. „Nie da się zrobić polityki na weto”

Rozmowa zeszła także na konflikt polityczny wokół ustaw i decyzji prezydenta Karola Nawrockiego. Gołota bardzo mocno skrytykował sposób działania głowy państwa, zarzucając mu blokowanie rozwiązań potrzebnych dla państwa.

„Polityka to nie są wyłącznie opinie, rozmawiamy o faktach. Nie da się zrobić polityki na weto. Powtórzę: przemysł buduje się przez inwestowanie i przez zamawianie, nie przez wetowanie. Żadna fabryka na świecie nie powstała przez wetowanie” – powiedział.

„A Poznań jest w Polsce, o ile pamiętam”

Gołota odniósł się również do zarzutów prezydenta dotyczących rzekomego inwestowania poza Polską. Odpowiedział ostro, wymieniając konkretne miejsca, w których mają być lokowane inwestycje.

„Nowa Dęba na Podkarpaciu. Ja nie wiem czy może być dalej do granicy niemieckiej. Huta Stalowa Wola – polski przemysł. Stocznia wojenna w Gdyni – polski przemysł. A Poznań jest w Polsce, o ile pamiętam. Kraśnik lubelski jest w Polsce... Jak ktoś ordynarnie kłamie, to do czego się odnosić?” – stwierdził.

Prezydent jako patron nowego ruchu?

Najdalej idąca politycznie ocena dotyczyła samej roli Karola Nawrockiego. Gołota zarzucił mu, że nie zachowuje pozycji arbitra i coraz wyraźniej ustawia się po jednej stronie sporu politycznego.

„Prezydent, mimo tej swojej sympatii politycznej, powinien być arbitrem spajającym, będącym ponad polityką parlamentarną. A ten prezydent nie dość, że w ogóle w tej roli się nie stawia, jest wyraźnie ustawiony po jednej stronie, to mam wrażenie, że postanowił być patronem jakiegoś nowego ruchu pomiędzy Konfederacją a PiS-em” – powiedział.

Relacje z USA. Gołota apeluje o jeden przekaz

W rozmowie pojawił się również temat Stanów Zjednoczonych i dyplomacji. Gołota wskazał, że Polska musi mówić jednym głosem, bo podziały mogą być wykorzystywane przez sojuszników w rozmowach politycznych i wojskowych.

„Amerykanie, jeżeli będą widzieli, że mogą rozgrywać nas na zewnątrz, to będą tego używali. Jeżeli będziemy wychodzić z jednym przekazem, to wtedy jesteśmy jako państwo bardzo silni” – ocenił.

W tym fragmencie rozmowy pojawia się szerszy problem polskiej polityki bezpieczeństwa. Spory wewnętrzne, nawet jeśli są naturalną częścią demokracji, mogą osłabiać pozycję państwa w negocjacjach z partnerami zagranicznymi.

F-35 jako „globalne centrum dowodzenia”

Na koniec Gołota mówił o znaczeniu myśliwców F-35 dla polskiej armii. Jego zdaniem nie należy patrzeć na nie wyłącznie jak na kolejne samoloty bojowe. F-35 mają być częścią większego systemu dowodzenia, rozpoznania i łączności.

„F-35 jest trochę mniej myśliwcem, a trochę bardziej takim globalnym centrum dowodzenia i obserwacji. Jeżeli połączymy to z samolotami tankowania, ze wszystkimi systemami łączności... to jest koło zamachowe dla polskiej armii” – powiedział.

Polityka SE Google News
CZARZYŃSKA-JACHIM OSTRO: W SAMORZĄDACH DOCHODZI DO PARALIŻU DECYZYJNEGO
Sonda
Oglądasz "Express Biedrzyckiej"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki