- Irlandzka europosłanka oskarża polityków PiS, Jacka Ozdobę i Bogdana Rzońcę, o skandaliczne zachowanie w PE, w tym o „chrumkanie”.
- Ozdoba i Rzońca odpierają zarzuty, twierdząc, że to oni pierwsi złożyli skargę na agresywne zachowanie Irlandki.
- Sprawa dotyczy incydentu podczas posiedzenia Komisji Petycji PE i głosowania nad azylem dla Marcina Romanowskiego.
- Kto ma rację w tym politycznym sporze?
Geneza konfliktu. Oskarżenia o naruszenie godności
Zapalnikiem afery było grudniowe posiedzenie Komisji Petycji (PETI), podczas którego atmosfera stała się wyjątkowo napięta. Według Cynthii Ni Mhurchu, europoseł Jacek Ozdoba miał zachowywać się w sposób urągający parlamentarnym standardom. W oficjalnej skardze irlandzka polityczka wskazała, że poseł PiS notorycznie jej przerywał i głośno komentował jej wystąpienie.
Kulminacją miało być jednak zachowanie, które Ni Mhurchu uznała za głęboko obraźliwe. Jak twierdzi, w reakcji na jej słowa Ozdoba zaczął wydawać „odgłosy przypominające chrumkanie świni”. Drugi z polityków, Bogdan Rzońca, który przewodniczył obradom, został oskarżony o bierność. Mimo wielokrotnych próśb o interwencję, miał nie reagować na niestosowne zachowanie kolegi z partii.
Wersja irlandzkiej europosłanki: „Poczułam się głęboko obrażona”
Cynthia Ni Mhurchu, która w posiedzeniu uczestniczyła w zastępstwie za Michała Koboskę z Polski 2050, nie zamierzała puścić sprawy płazem. Już na sali głośno wyraziła swoje oburzenie, co zostało zarejestrowane przez kamery.
„On właśnie zachrumkał jak świnia, proszę, żeby został wyproszony z sali” – miała apelować do prowadzącego obrady.
W swojej skardze podkreśliła, że „poczuła się głęboko obrażona przez posła Ozdobę jako kobieta i jako polityk”. Zanim formalne pismo trafiło do przewodniczącej Metsoli, o incydencie koordynatorów grup politycznych poinformował również europoseł Kobosko, co nadaje sprawie dodatkowej wagi.
Kontratak europosłów PiS: „To była próba odwrócenia uwagi”
Politycy Prawa i Sprawiedliwości przedstawiają zupełnie inną narrację, w której to oni są ofiarami prowokacji. Jacek Ozdoba w rozmowie z Polską Agencją Prasową oświadczył, że to on jako pierwszy złożył skargę na irlandzką polityczkę, i to już dzień po incydencie, 3 grudnia.
Według niego, cała afera jest cyniczną grą.
„Pani europoseł po przegranym głosowaniu zareagowała bardzo agresywnie i próbowała odwrócić uwagę, przekazując nieprawdziwe informacje na temat mojej osoby” – stwierdził Ozdoba.
Dodał, że Ni Mhurchu miała „używać wobec niego niedopuszczalnych podczas debat słów i np. mówić, że czuje się urażona, co nie było prawdziwą informacją”. Jako kluczowy argument Ozdoba wskazuje zwłokę w działaniu Irlandki. Podkreśla, że „wszystko jest zarejestrowane na kamerach” i gdyby jej zarzuty były prawdziwe, skarga zostałaby złożona „od razu, a nie ponad miesiąc później”.
Stanowisko przewodniczącego: „Nawet nie wiem, o czym rozmawiali”
Bogdan Rzońca, oskarżony o brak reakcji, również odpiera zarzuty. Zaznaczył, że debaty w komisji PETI często bywają burzliwe.
„Każdy ma prawo bronić siebie. Pani poseł z Irlandii ma prawo złożyć skargę, jeśli uważa, że ma ku temu podstawy. Pan Ozdoba mógł zabrać głos, bo uczestniczył w posiedzeniu komisji” – powiedział.
Rzońca tłumaczył, że ze względu na odległość od miejsc, które zajmowali Ozdoba i Ni Mhurchu, oraz fakt, że posługiwali się różnymi językami, nie był w stanie śledzić ich wymiany zdań. Stwierdził wręcz, że „nawet nie wie, o czym rozmawiali”. Aby jednak wykazać swoją dobrą wolę i transparentność, europoseł PiS przyznał, że „sam wystąpił do służb prawnych PE, żeby sprawdziły jego postępowanie na wspomnianym posiedzeniu”.
Polityczne tło sporu. Azyl dla Marcina Romanowskiego
Cały incydent nie wydarzył się w próżni. Jego bezpośrednim tłem było głosowanie nad kontrowersyjnym wnioskiem dotyczącym udzielenia przez Węgry azylu Marcinowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości. Tak Marcin Romanowski urządził się na Węgrzech. Mieszkanie w starej kamienicyWniosek, popierany przez frakcję liberałów, został odrzucony głosami konserwatystów, co wywołało frustrację przegranych. Niska frekwencja na sali (zaledwie 9 z 35 członków) i obecność posłów-zastępców, takich jak Jacek Ozdoba, dodatkowo podgrzały atmosferę.
Teraz obie skargi na europosłów – zarówno ta oficjalna, jak i ta rzekomo wcześniejsza, czekają na rozpatrzenie przez władze Parlamentu Europejskiego. Sprawa z pewnością będzie miała swój dalszy ciąg, stając się głośnym przykładem eskalacji politycznego konfliktu na europejskich salonach.