- Grzegorz Braun pojawił się we wrocławskiej prokuraturze.
- Wbrew oczekiwaniu wielu jego przeciwników, nie otrzymał on jednak żadnych zarzutów.
- Europoseł złożył wniosek, który zmienił wszystko.
- Chodzi o sprawę lekarki Gizeli Jagielskiej.
We wtorek Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej, pojawił się w prokuraturze, gdzie miał zostać przesłuchany w związku z zarzutami obejmującymi m.in. "bezprawne pozbawienie wolności lekarki Gizeli Jagielskiej w szpitalu w Oleśnicy", zniszczenie plakatów w Opolu oraz "namawianie w internecie do popełniania przestępstwa". Po krótkim pobycie w budynku prokuratury, Braun poinformował media, że nie usłyszał zarzutów. Prok. Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, wyjaśniła, że "przed rozpoczęciem przesłuchania Braun złożył wniosek o wyłączenie referenta tego śledztwa". Dodała, że zgodnie z przepisami prawa, "do czasu rozpoznania tego wniosku przez przełożonych prokurator nie może wykonywać czynności z daną osobą". W związku z powyższym, jak zaznaczyła prokurator Stocka-Mycek, Braunowi nie przedstawiono zarzutów, a "po rozpoznaniu wniosku, który złożył, zostanie wyznaczony nowy termin przesłuchania".
Zobacz: PILNE! 29-letni Polak szpiegował dla Putina! Zdradzono poruszające szczegóły!
Prokurator poinformowała również, że Braun miał usłyszeć zarzuty dotyczące sześciu czynów, z czego cztery dotyczą incydentu w oleśnickim szpitalu w kwietniu ubiegłego roku. Pozostałe dwa zarzuty, dołączone do tego śledztwa, dotyczą "zniszczenia plakatów w marcu 2025 r. w Opolu" oraz "namawiania w programie opublikowanym w internecie do popełniania przestępstw", co miało miejsce 14 grudnia 2023 r.
- Oczekuję, że równość wobec prawa będzie w Polsce szanowana. Nie ma równości wobec prawa, jeżeli ochrona prawna nie przysługuje najbardziej bezbronnym, najmniejszym, jeszcze nienarodzonym Polakom - mówił Braun przed przesłuchaniem. - Jak mali ludzie nie są bezpieczni, to i duzi ludzie nie będą bezpieczny. (...) Prokuratura ściga i nęka wraz z policją tych, którzy działając w stanie wyższej konieczności starali się uniemożliwić seryjnemu mordercy kontynuowanie jego procederu - powiedział, po czym poinformował, że złożył do wrocławskiej prokuratury zawiadomienie na prokurator Karolinę Stocka-Mycek.
Sprawdź: MSWiA mówi o dywersji?! Pociąg z paliwem dla Ukrainy zatrzymany w Puławach
- Paręnaście minut temu złożyłem zawiadomienie do tutejszej prokuratury na panią prokurator, która nas tutaj sprowadza - przekazał polityk.- - Złożyłem poprzez biuro podawcze zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnieniu przestępstwa panią prokurator Karolinę Stocką-Mycek Pani prokurator jest w swoich działaniach i zaniechaniach wspólnikiem seryjnego mordercy (w ten sposób polityk określa lekarkę, która do niedawna była związana ze szpitalem w Oleśnicy - red.). (...) Spodziewanie się, że pani prokurator zachowa bezstronność po złożeniu na nią zawiadomienia byłoby naiwnością z mojej strony, dlatego też złożyłem również wniosek o wyłączenie jej z tego postępowania - oznajmił.
Kolejne zawiadomienie Braun złożył do Prokuratury Krajowej. Polityk chce, by warszawscy śledczy ponownie zbadali sprawę zabiegu wykonanego w kwietniu przez Jankowską. - Wczoraj w Warszawie złożyłem odpowiednie zawiadomienie do Prokuratury Krajowej, ponieważ jest to akt bezczelnego bezprawia - powiedział Braun.
Grzegorz Braun 16 kwietnia 2025 r. wtargnął do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy i próbował uniemożliwić pracę ginekolożce Gizeli Jagielskiej, która przeprowadziła "indukcję asystolii płodu" (wbicie igły do serca z podaniem chlorku potasu). Jak mówił, dokonywał obywatelskiego zatrzymania. Lekarka, relacjonując PAP, co wydarzyło się w oleśnickim szpitalu, powiedziała m.in., że Braun wtargnął do działu administracyjnego, zagrodził jej drogę i zamknął w pomieszczeniu administracyjnym.
W grudniu prokuratura umorzyła postępowanie sprawdzające, czy Jagielska dokonała nielegalnej aborcji. Śledczy nie dopatrzyli uchybień w pracy ginekolog.