- Między Polską a Ukrainą wybuchł kolejny spór, którego osią stał się Order Orła Białego przyznany prezydentowi Zełenskiemu.
- Karol Nawrocki wezwał do odebrania odznaczenia po tym, jak ukraińska jednostka wojskowa otrzymała imię „Bohaterów UPA”.
- Mer Lwowa natychmiast skrytykował tę inicjatywę, podkreślając ironicznie rolę Zełenskiego jako lidera walczącego narodu.
- Poznaj szczegóły tego ostrego konfliktu historycznego, który ponownie dzieli sojuszników.
W tle sporu znalazła się decyzja władz Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych honorowego imienia „Bohaterów UPA”. To właśnie ten krok wywołał ostrą reakcję Karola Nawrockiego i uruchomił kolejną odsłonę trudnej debaty o historii oraz relacjach polsko-ukraińskich.
Awantura o najwyższe polskie odznaczenie
Prezydent Karol Nawrocki skrytykował decyzję Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą uhonorowania Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imieniem „Bohaterów UPA”. Zdaniem polskiego prezydenta taki gest pokazuje, że Ukraina wciąż nie rozliczyła się z dziedzictwem organizacji odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach.
Nawrocki stwierdził, że gloryfikowanie działaczy Ukraińskiej Powstańczej Armii stoi w sprzeczności z europejskimi wartościami. W związku z tym zaproponował, aby jednym z tematów obrad Kapituły Orderu Orła Białego było odebranie tego odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Przypomnijmy, że prezydent Ukrainy otrzymał Order Orła Białego w kwietniu 2023 roku z rąk Andrzeja Dudy. Jest to najwyższe polskie odznaczenie państwowe przyznawane za wybitne zasługi dla kraju.
Ze Lwowa padła ostra riposta
Na słowa Karola Nawrockiego szybko odpowiedział mer Lwowa Andrij Sadowy. We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych przypomniał, że Wołodymyr Zełenski odbierał odznaczenie nie tylko jako prezydent, ale także jako przedstawiciel narodu ukraińskiego oraz sił zbrojnych walczących z rosyjską agresją.
Ukraiński polityk ironicznie zasugerował, że ciekawie będzie obserwować próbę odebrania orderu ukraińskim żołnierzom. Następnie zamieścił złośliwy komentarz pod adresem polskiego prezydenta.
Jak dotąd, o ile wiadomo, nie odważył się przekroczyć ukraińskiej granicy – napisał Sadowy.
Mer Lwowa podkreślił jednocześnie, że Ukraińcy nie zapomną pomocy, jaką od początku wojny otrzymywali od Polaków. Dodał jednak, że inicjatywa Nawrockiego również pozostanie w pamięci po obu stronach granicy.
UPA ponownie dzieli Polskę i Ukrainę
Źródłem całego sporu jest środowy dekret Wołodymyra Zełenskiego. Ukraiński prezydent tłumaczył swoją decyzję potrzebą pielęgnowania tradycji narodowego wojska oraz uhonorowania żołnierzy broniących niepodległości państwa.
W Polsce nazwa „Bohaterowie UPA” wywołuje jednak skrajnie odmienne skojarzenia. Według historyków to właśnie oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii odpowiadały za masowe mordy na ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej podczas II wojny światowej. Kulminacją tych wydarzeń był lipiec 1943 roku, kiedy zaatakowano około 150 polskich miejscowości.
Polska od lat uznaje te wydarzenia za ludobójstwo. W Ukrainie działalność OUN i UPA jest natomiast często przedstawiana przede wszystkim jako element walki o niepodległość oraz oporu przeciwko Związkowi Sowieckiemu.
Kolejny zgrzyt w relacjach z Ukrainą
Spór wokół UPA wraca regularnie mimo ścisłej współpracy Warszawy i Kijowa po rosyjskiej inwazji. Ostatnio emocje wywołała również informacja o sprowadzeniu do Ukrainy prochów działacza OUN Andrija Melnyka. Krytycznie ocenił to izraelski instytut Jad Waszem, wskazując na kontrowersje związane z upamiętnianiem postaci współpracujących z nazistowskimi Niemcami.
Najnowsza wymiana zdań między Karolem Nawrockim a władzami Lwowa pokazuje, że kwestie historyczne pozostają jednym z najbardziej drażliwych tematów w relacjach Polski i Ukrainy. Choć oba kraje współpracują w obliczu wojny za wschodnią granicą, spór o ocenę działalności UPA wciąż wywołuje polityczne burze po obu stronach granicy.