- Amerykański lotniskowiec USS Abraham Lincoln zmierza do Zatoki Omańskiej, gdzie spotka rozproszone okręty Chin, Rosji i Iranu wracające z manewrów "Will for Peace 2026".
- Chińska i rosyjska flota, choć rozproszona po wcześniejszych ćwiczeniach, planuje kolejne manewry z Iranem pod nazwą "Pas Bezpieczeństwa Morskiego" w marcu na wodach Zatoki Perskiej.
- Analitycy przewidują, że Chiny i Rosja nie zaangażują się w potencjalny konflikt między Iranem a USA, pozostawiając Iran samemu sobie.
- Pomimo przewidywań, doniesienia sugerują, że Chiny i Rosja mogły już wesprzeć Iran, wysyłając wojskowe samoloty transportowe z ładunkami do Teheranu
Jakie okręty spotkają się w Zatoce Omańskiej?
Na wodach Bliskiego Wschodu dochodzi do bezprecedensowej koncentracji sił morskich. Płynący do Zatoki Omańskiej, lotniskowiec USS Abraham Lincoln i jego grupa uderzeniowa spotkają tam okręty chińskie, rosyjskie i irańskie, wracające z zakończonych przed tygodniem manewrów Will for Peace 2026. Amerykańska armada będzie musiała nawigować w otoczeniu jednostek, które dopiero co ćwiczyły współdziałanie u wybrzeży Republiki Południowej Afryki.
Zgodnie z informacjami portalu MaritimeExecutive, chińska 48. Flota jest obecnie podzielona. Fregata rakietowa typu 054A Daqing znajduje się już na Morzu Czerwonym, podczas gdy pozostałe dwa okręty płyną do chińskiej bazy w Dżibuti. Rosyjska Flota Pacyfiku również jest rozproszona po wcześniejszych ćwiczeniach z marynarką Mjanmy. W regionie obecny jest niszczyciel rakietowy Marszał Szaposznikow, który niedawno gościł w Katarze na wystawie obronnej DIMDEX 2026, wspierany przez tankowiec. Wkrótce ma do nich dołączyć korweta Stojkij. Do swojej bazy Bandar Abbas wraca także 103. flota irańska, w skład której wchodzi m.in. okręt bazowy Makran.
Chiny i Rosja zostawią Iran samemu sobie?
Mimo obecności okrętów wojennych, eksperci studzą emocje i wskazują, że zarówno Pekin, jak i Moskwa prawdopodobnie zachowają dystans w razie ewentualnej eskalacji. Według analityków Chiny i Rosja, podobnie jak w przypadku amerykańskiego ataku na Wenezuelę, będą się jedynie przyglądały działaniom amerykańskiej flotylli w Zatoce Omańskiej. To scenariusz, w którym Iran, mimo sojuszniczych deklaracji, pozostałby osamotniony w bezpośredniej konfrontacji.
Tę tezę wspiera Jonathan Fulton, ekspert ds. Chin na Bliskim Wschodzie. W swoim biuletynie "China-MENA Newsletter" napisał: „Iran jest ważnym partnerem dla Chin, ale nie sądzę, aby Pekin był szczególnie związany z Republiką Islamską”. Fulton dodał jednoznacznie, odpowiadając na spekulacje o możliwej interwencji: „Wiele narracji krąży wokół pytania: co zrobią Chiny, żeby uratować swojego sojusznika w Teheranie? Wszyscy powinniśmy już znać odpowiedź: nic”. Podobną opinię wyraził portal MaritimeExecutive, sugerując, że obawa przed uwikłaniem w konflikt przeważy nad sojuszniczą lojalnością.
Tajemnicze dostawy do Iranu. Czy Chiny grają na dwa fronty?
Obraz sytuacji komplikują jednak ustalenia azjatyckiego portalu wojskowego DefenceSecurityAsia. Wskazują one, że chińskie wsparcie dla Iranu mogło już zostać udzielone, ale w znacznie dyskretniejszy sposób. Począwszy od 18 stycznia 16 chińskich wojskowych samolotów transportowych wylądowało w Iranie w ciągu zaledwie 56 godzin. Co więcej, w tym samym czasie w Teheranie lądowały również cztery białoruskie samoloty Ił-76, przewożące ładunki pochodzenia rosyjskiego i chińskiego.
Taka intensywność operacji logistycznych może sugerować, że nie była to pojedyncza akcja Pekinu, lecz skoordynowane działania sojuszników Iranu. Podczas gdy na morzu Chiny i Rosja mogą zachowywać pozorną bierność, w powietrzu mogło dojść do cichego wzmacniania potencjału obronnego Teheranu. To stawia pod znakiem zapytania tezę o całkowitym pozostawieniu Iranu samemu sobie i sugeruje, że mocarstwa prowadzą znacznie bardziej złożoną grę, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Polecany artykuł: