- 35-latkowi postawiono zarzuty za rozlanie 500 litrów gnojowicy pod domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego oraz kierowanie gróźb karalnych wobec polityków.
- Podejrzany 35-latek z województwa lubelskiego został zatrzymany i grozi mu do 5 lat więzienia za m.in. stosowanie gróźb z powodu przynależności politycznej i znieważenie organu RP.
- Incydent miał miejsce 9 stycznia 2026 roku, w dniu protestów rolników, a sprawca opublikował nagranie swoich działań w mediach społecznościowych.
- Politycy PSL zaapelowali o tonowanie nastrojów i potępili atak na rodzinę ministra, nazywając go "bandyterką".
Gnojowica pod domem ministra – 35-latek z zarzutami
Prokuratura postawiła zarzuty 35-letniemu mężczyźnie w związku z incydentem, do którego doszło pod domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Podejrzanemu zarzuca się m.in. stosowanie gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej oraz znieważenie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej.
W piątek, 9 stycznia 2026 roku, w czasie gdy w Warszawie trwał protest rolników przeciwko umowie UE z krajami Mercosur, minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował w Polsat News, że ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego posesji w województwie podlaskim, próbował uszkodzić ogrodzenie oraz kierował wobec niego groźby.
Policja szybko zajęła się sprawą. Już w sobotę, 10 stycznia 2026 roku, poinformowano o zatrzymaniu 35-latka z województwa lubelskiego. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Zambrowie. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łomży, Dorota Leszczyńska, poinformowała w niedzielę PAP, że podejrzanemu postawiono zarzuty związane z incydentem.
Zarzuty obejmują:
- Stosowanie gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego.
- Znieważenie konstytucyjnego organu RP.
- Groźby karalne – skierowane wobec premiera, trzech ministrów (w tym również ministra Krajewskiego) oraz prezydenta Warszawy.
Za te przestępstwa grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Szczegóły incydentu z gnojowicą
Prokuratura ustaliła, że 9 stycznia 2026 roku, podejrzany przyjechał pod posesję Stefana Krajewskiego i rozlał przed nią około 500 litrów substancji „koloru brunatno-zielonego”. Następnie odjechał, ale wrócił i w rozmowie z żoną ministra kierował groźby „nawiązując do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na jej szkodę lub osoby najbliższej”.
Podejrzany opublikował nagranie swoich działań w mediach społecznościowych (można z nich sądzić, że jest on zwolennikiem Grzegorza Brauna). Prokuratura uznała, że na nagraniu pojawiły się groźby karalne z powodu przynależności politycznej wobec premiera, szefa MSWiA, ministra spraw zagranicznych, ministra rolnictwa i prezydenta Warszawy. -Przesłuchanie jeszcze trwa, po jego zakończeniu prokurator zdecyduje o środkach zapobiegawczych - dodała prok. Leszczyńska, cytowana przez PAP. Jak poinformowała, we wstępnej fazie przesłuchania podejrzany nie przyznał się.
W sobotę politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego członkiem jest Stefan Krajewski, zaapelowali do środowisk politycznych o tonowanie nastrojów.
Apel o spokój
- Szaleniec - bo tak trzeba to nazwać - zaatakował mienie, zaatakował rodzinę naszego klubowego kolegi, ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego. Czas jeszcze zareagować na tego typu wydarzenia. Chcielibyśmy dzisiaj wspólnie zaapelować do wszystkich środowisk politycznych o tonowanie nastrojów. Jeszcze nie jest za późno - mówił w Białymstoku przewodniczący klubu, cytowany przez PAP.
Krzysztof Paszyk wyraził nadzieję, że sytuacja wywoła refleksję we wszystkich środowiskach politycznych. - To jest bandyterka i nie bójmy się tego słowa. Nie został zaatakowany polityk, tylko zostali zaatakowani jego najbliżsi - dodał zastępca szefa kancelarii premiera Jakub Stefaniak, sugerując, że w polskiej polityce istnieją środowiska wręcz „zachęcające” do takich zachowań.
Politycy powoływali się na filmik zamieszczony przez PSL w mediach społecznościowych, zawierający fragmenty nagrane przez żonę Krajewskiego i sprawcę. Na nagraniu słychać, jak mężczyzna mówi m.in. „będziesz wisiał Donald, będziesz wisiał Stefan, Radek, Kierwiński też”. Widać również rozlaną gnojowicę i zbiornik, z którego została wylana.
