Głównym problemem, który zaważył na niepowodzeniu operacji, był brak jasno zdefiniowanych celów politycznych. Jak podkreślał generał Komornicki, Stany Zjednoczone dołączyły do wojny, którą rozpoczął Izrael z Iranem, nie formułując precyzyjnych założeń. Początkowym celem miała być "dekapitacja" irańskiego reżimu poprzez eliminację kluczowych postaci politycznych i religijnych. Izrael, który od lat naciskał na USA w sprawie zbombardowania Iranu, wierzył, że takie działanie wywoła wewnętrzny przewrót i doprowadzi do zmiany władzy na bardziej prozachodnią. Ta wizja okazała się jednak oderwana od rzeczywistości. Pomimo zmasowanych ataków – 14 000 uderzeń amerykańskich i 4 000 izraelskich – Iran nie upadł. System polityczny, armia i zdolności obronne państwa pozostały nienaruszone. Generał Komornicki wskazuje na "megalomanię" prezydenta Donalda Trumpa, który ignorował ostrzeżenia doradców i ekspertów wojskowych. Politycy, zamiast konsultować się z wojskowymi, narzucili swoje cele, nie zważając na realne możliwości armii i strategiczne ryzyka. Taka "woluntarystyczna" polityka, w której cele polityczne nie są spójne z możliwościami militarnymi, jest, zdaniem generała, powtarzającym się błędem w historii USA.
Zobacz: 16. rocznica katastrofy smoleńskiej. Prezydent Nawrocki uczcił pamięć ofiar [ZDJĘCIA]
Jednym z kluczowych błędów było niedocenienie geograficznego i geopolitycznego położenia Iranu, zwłaszcza jego kontroli nad Cieśniną Ormuz. Stany Zjednoczone nie przewidziały, że blokada tej cieśniny spowoduje kryzys paliwowy i zakłóci globalną gospodarkę. Co więcej, USA zwróciły się o pomoc do europejskich sojuszników dopiero po fakcie, co doprowadziło do napięć i zarzutów o brak współpracy.Generał Komornicki podkreślał, że to USA zaatakowały Iran bez uzgodnienia z sojusznikami, działając w zasadzie jako "armia służąca realizacji celów politycznych Izraela".
Sprawdź: Kazik zdradził, na kogo głosował w II turze. Wywiad Tuska przeważył szalę
Generał Komornicki wyraził zaniepokojenie deklaracjami Donalda Trumpa o wycofywaniu się USA z NATO i osłabianiu obecności w Europie. Ocenił, że w tej sytuacji Polska i kraje wschodniej flanki NATO muszą skupić się na swoich narodowych interesach i dążyć do wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej w regionie. Marzeniem generała jest, aby Polska stała się "Izraelem Europy Środkowo-Wschodniej", czyli państwem, za którego bezpieczeństwo Amerykanie byliby gotowi umierać.