„Super Express”: – Dzień, w którym prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą SAFE, nie był zapewne dniem najszczęśliwszym dla pana generała?
- Gen. Stanisław Koziej: – Moja refleksja jest oczywiście smutna. Mam nadzieję, że rząd jakoś wybrnie z tej sytuacji, a przynajmniej poważnie zminimalizuje negatywne skutki weta, choć niektórych negatywnych skutków nie da się już odwrócić. One dotyczą wielu fundamentalnych spraw funkcjonowania naszego systemu bezpieczeństwa narodowego. Bo jeśli spojrzymy na to prezydenckie weto przez pryzmat systemu bezpieczeństwa narodowego, który składa się z takich podstawowych elementów jak system kierowania siłami zbrojnymi, pozamilitarne ogniwa operacyjne czy wreszcie ogniwa wsparcia społeczno‑gospodarczego, a także zewnętrzne filary bezpieczeństwa, to prawie w każdym z tych elementów czuć echo prezydenckiego weta. Przecież to weto jeszcze bardziej paraliżuje system kierowania państwem. Spór między prezydentem a rządem wszedł w taką fazę, że w zasadzie władza państwa nie może normalnie funkcjonować. A my jesteśmy przecież w szczególnej sytuacji, w szczególnym momencie wojny hybrydowej. Jak nasze państwo ma skutecznie funkcjonować, kiedy te dwa organy władzy nie współdziałają ze sobą?
– Rząd przyjmie uchwałę Polska Zbrojna, która pozwoli na realizację planu B i wykorzystanie maksymalnej ilości środków zaplanowanych w programie SAFE. Z kolei Karol Nawrocki zagroził rządowi, że poniesie konsekwencje, jeżeli spróbuje program SAFE zrealizować pozaustawowo. Co pan na to?
– Dlaczego ponadustawowo? Jest ustawa o obronie ojczyzny. Są ustawy, które przewidują funkcjonowanie na przykład Funduszu Rozwoju Sił Zbrojnych. Więc na pewno rząd będzie wykorzystywał te instrumenty, które już istnieją. Ustawa, którą zawetował pan prezydent, miała ułatwić, usprawnić, przyspieszyć i poszerzyć dotychczasowe rozwiązania ustawowe, które dotyczą głównie sił zbrojnych. Fundusz Rozwoju Sił Zbrojnych pozwala odpowiednio dysponować dodatkowymi środkami spoza budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej. Zawetowana ustawa miała poszerzyć te możliwości, aby dotyczyły nie tylko sił zbrojnych, ale także pozostałych służb mundurowych, nie mówiąc już o przemyśle obronnym. To jest tutaj ten uszczerbek w stosunku do obecnego stanu i myślę, że w tym elemencie będzie trudno rządowi nadrobić te szkody, które wyrządził prezydent swoim wetem.
– Żyjemy w czasie wojennym, a prezydent wetuje ustawę, która miała przynieść prawie 200 mld zł polskiej armii, a po drugie grozi rządowi sankcjami prawnymi. Gdzie my zmierzamy i w co oraz dla kogo gra Karol Nawrocki?
– W co i dla kogo – tego nie chciałbym spekulować, bo w sieci są podawane różne hipotezy, tezy, podejrzenia. Ja nie chciałbym w tym obszarze się wypowiadać. Na pewno jesteśmy świadkami potężnego zwycięstwa polityki partyjnej nad strategią, nad logiką strategiczną, nad strategią bezpieczeństwa państwa. I to jest bardzo przykry wniosek z tego weta, bo to pokazuje, z jakimi możliwościami państwo polskie podchodzi do podstawowych zagrożeń egzystencjalnych, a więc zagrożeń dla swojego istnienia.
– Zwierzchnik sił zbrojnych, panie generale, w rocznicę przystąpienia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego dał weto ustawie wdrażającej program SAFE. Jak to zostało odebrane w wojsku?
– Dla mnie jako byłego żołnierza jest to szczególnie przykry aspekt całego tego weta, a mianowicie podminowanie zaufania do jednej z najważniejszych instytucji państwa demokratycznego, jaką jest cywilne, demokratyczne zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi. Pamiętam, jak w latach 90. trudno było u nas w Polsce budować tę właśnie zasadę cywilnego zwierzchnictwa nad armią, z jakimi to kłopotami szło, jak byliśmy później my, ludzie w mundurach, szczęśliwi, że udało się to zbudować w jakiś sposób racjonalny. Żołnierz jest „niemową” politycznym. W jego imieniu muszą występować zwierzchnicy. I oto okazuje się, że najwyższy zwierzchnik sił zbrojnych nie broni interesu armii, a wbrew analizom, ocenom, propozycjom wystawianym przez strategiczne instytucje wojskowe podejmuje decyzję sprzeczną z interesem sił zbrojnych. Moim zdaniem zaufanie do konkretnego zwierzchnika sił zbrojnych i w ogóle zaufanie wojska do instytucji cywilnego zwierzchnictwa nad armią zostało bardzo podważone. To osłabia państwo polskie w budowaniu skutecznego systemu bezpieczeństwa, w którym kierowanie siłami zbrojnymi jest kluczową sprawą. Zgodnie z ustawą prezydent Rzeczypospolitej ma kierować także obroną państwa w czasie wojny, czyli jemu podlegać ma dowódca sił zbrojnych. Wyobraźmy sobie wojnę – w jaki sposób zwierzchnik, który traci zaufanie swojej armii, ma tą armią kierować w obronie Rzeczypospolitej? Konsekwencje weta są po prostu tragiczne. Ja do ostatniej chwili wierzyłem, że jednak zwyciężą racje strategiczne nad racjami partyjnymi.
Rozmawiała: Kamila Biedrzycka