- Europejscy liderzy na Konferencji w Monachium zademonstrowali jedność i postawili się Stanom Zjednoczonym, krytykując ich rolę w stosunkach międzynarodowych.
- Europa manifestuje determinację w budowaniu własnych sił w sytuacji, gdy USA się odwraca.
- W Waszyngtonie dostrzegają ryzyko utraty Europy jako atutu w polityce zagranicznej, choć Donald Trump może tego nie rozumieć. Marco Rubio, reprezentujący "cywilizowaną" część administracji Trumpa, ma świadomość zagrożenia definitywnym rozjechaniem się geopolitycznym USA i Europy.
W Monachium odbyła się 62. Konferencja Bezpieczeństwa, mająca na celu odbudowę zaufania w relacjach transatlantyckich, szczególnie po zeszłorocznym krytycznym wystąpieniu J.D. Vance'a. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyznał, że USA straciły roszczenia do światowego przywództwa. Tegoroczna obecność Marco Rubio zamiast Vance'a jest odbierana jako "ukłon" w stronę Europy, ale eksperci podkreślają, że kluczowe jest utrzymanie jedności NATO. Uczestnicy dyskutowali o wsparciu dla Ukrainy, przyszłości Strefy Gazy, napięciach z Chinami i Iranem. Polskę reprezentują premier Tusk i minister Sikorski.
Prof. Kuźniar o postawie Europy
Zdaniem prof. Romana Kuźniara, jednym z najważniejszych elementów monachijskiej konferencji była postawa europejskich liderów.
- To taka rzadko spotykana manifestacja jedności krajów europejskich, głównych państwa europejskich. w obliczu trwając ponad rok ofensywy Stanów Zjednoczonych; ofensywy, która jest nieprzyjazna Europie, a jednocześnie ofensywy, która demoluje porządek międzynarodowy. Tutaj Europejczycy postanowili się postawić Stanom Zjednoczonym - powiedział politolog.
Na pytanie, czy Europejczycy mogli postawić się mocniej, ekspert nie miał wątpliwości.
- Postawili się wystarczająco, bo te wypowiedzi, które tam padły w trakcie oficjalnych wystąpień były mocne, zdecydowane. Tam nie oszczędzano Stanów Zjednoczonych [...] Myślę, że dosyć wyraziście krytykowany Stany za ich rolę, jaką odgrywają w stosunkach międzynarodowych od roku. To był bardzo krytyczny ogląd polityki i to jest pozytywne - podkreślił gość Piotra Najsztuba.
Prof. Roman Kuźniar podkreślił szczególną rolę manifestacji determinacji Europy, by budować własne siły w sytuacji, gdy USA się odwraca. Zwrócił także uwagę na zmianę postawy przedstawicieli Stanów Zjednoczonych.
- W Waszyngtonie chyba zdali sobie sprawę, że się zagalopowali i są na dobrej drodze, żeby Europa rzeczywiście się odwróciła i żeby Amerykanie utracili Europę jako pewien atut w ich polityce zagranicznej - ocenił.
Zapytany, czy Amerykanie w ogóle przejmują się partnerstwem Europy, politolog nie gryzł się w język.
- Nie martwi się z pewnością Donald Trump, który jest człowiekiem słabo rozumiejącym cokolwiek jeżeli chodzi o coś trudniejszego politycznie. Myślę, że Marco Rubio, który należy do tej cywilizowanej części administracji Trumpa ma świadomość, że byłoby niedobrze, gdyby doszło do definitywnego rozjechania się geopolitycznego Stanów Zjednoczonych i Europy - ocenił prof. Roman Kuźniar.
W naszym wideo można zobaczyć całość rozmowy.