- Polska nie wyśle wojsk do Strefy Gazy, a udział w Radzie Pokoju nie obliguje do takiego działania. Zarówno rząd, jak i Kancelaria Prezydenta dementują spekulacje na ten temat.
- Polski rząd nie planuje aktywnego uczestnictwa w Radzie Pokoju ds. Strefy Gazy. Ewentualna obecność przedstawiciela prezydenta w Waszyngtonie będzie miała charakter obserwacyjny.
- Przystąpienie do Rady Pokoju nie wiąże się z obowiązkiem wpłaty miliarda dolarów. Rzecznik prezydenta zdementował również te informacje.
W odpowiedzi na doniesienia medialne i internetowe spekulacje, premier Donald Tusk oświadczył, że polski rząd nie zamierza aktywnie uczestniczyć w Radzie Pokoju ds. Strefy Gazy. Ewentualna wizyta przedstawiciela prezydenta w Waszyngtonie, gdzie ma dojść do inauguracji Rady, będzie miała charakter obserwacyjny. Premier kategorycznie zaprzeczył również planom wysłania polskich żołnierzy do Strefy Gazy oraz współfinansowania przedsięwzięć deweloperskich na tym obszarze.
Co z wysyłaniem wojsk?
W sieci pojawiły się liczne wpisy sugerujące, że przystąpienie do Rady Pokoju będzie równoznaczne z obowiązkiem wysłania polskich żołnierzy do Strefy Gazy, rzekomo "do realizowania interesów Trumpa". Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, zdementował te informacje, podkreślając, że członkostwo w Radzie Pokoju nie wiąże się z koniecznością wysłania wojska za granicę.
- Członek rady nie ma obowiązku złożenia deklaracji o wysłaniu wojska do Strefy Gazy – zaznaczył, powołując się na Kartę Rady Pokoju.
Marcin Przydacz pojedzie na posiedzenie Rady Pokoju. "Zbyt wiele razy Polska była pomijana"
Konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski wyjaśnił, że ewentualna decyzja o wysłaniu polskich żołnierzy za granicę jest ściśle uwarunkowana prawnie. Procedura wymaga wniosku Rady Ministrów oraz postanowienia prezydenta, kontrasygnowanego przez prezesa Rady Ministrów. Jak podkreślił Piotrowski, "użycie sił zbrojnych poza granicami kraju wymaga współdziałania obu sprawujących władzę wykonawczą organów konstytucyjnych, to znaczy Prezydenta i Rady Ministrów". Jako przykład podał postanowienie prezydenta Nawrockiego z 17 grudnia ubiegłego roku, dotyczące przedłużenia użycia polskiego kontyngentu wojskowego w Iraku, które zostało wydane za kontrasygnatą premiera Tuska.
Deklaracje innych państw
Prezydent Trump ogłosił, że członkowie Rady Pokoju zadeklarowali przeznaczenie tysięcy żołnierzy do Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych i lokalnej policji w Strefie Gazy. Z doniesień medialnych wynika, że takie deklaracje złożyły m.in. Indonezja, Maroko, Albania i Grecja. Indonezja, według singapurskiego Channel NewsAsia (CNA), jako pierwsza ma wysłać tysiąc żołnierzy w kwietniu, a w czerwcu kolejne 7 tysięcy. Misja ta ma mieć charakter humanitarny, a nie bojowy.
Rzecznik prezydenta Nawrockiego odniósł się również do informacji o rzekomym obowiązku wpłaty miliarda dolarów na poczet członkostwa w Radzie Pokoju. Zapewnił, że "sam fakt przystąpienia do rady nie wiąże się z obowiązkiem wpłaty miliarda dolarów". Z ujawnionej przez dziennik "Times of Israel" Karty Rady Pokoju wynika, że trzyletni okres członkostwa nie ma zastosowania do państw, które wpłacą ponad 1 mld dolarów w ciągu pierwszego roku.
Geneza i cele Rady Pokoju
Rada Bezpieczeństwa ONZ w listopadzie 2025 roku przyjęła rezolucję nr 2803, popierającą plan Trumpa mający na celu zakończenie konfliktu w Strefie Gazy. Rezolucja ta przewiduje utworzenie "Rady Pokoju" jako administracji przejściowej dla Strefy Gazy, odpowiedzialnej za koordynację odbudowy, nadzór nad administracją przejściową oraz dostawy pomocy humanitarnej. Rada ma również utworzyć Międzynarodowe Siły Stabilizacyjne. Mandat Rady jest ograniczony do Strefy Gazy i obowiązuje do 31 grudnia 2027 roku.
Ceremonia podpisania Karty Rady odbyła się w styczniu w Davos z udziałem przywódców 17 krajów. Prezydent Trump poinformował, że członkowie Rady zadeklarowali już ponad 5 mld dolarów na pomoc humanitarną i odbudowę Gazy. Szacunki Banku Światowego i ONZ z października ubiegłego roku wskazują, że odbudowa Gazy będzie kosztować ponad 70 mld dolarów, biorąc pod uwagę skalę zniszczeń infrastruktury.
W naszej galerii zobaczysz, kto dołączył, a kto nie do Rady Pokoju: