„Dzieci nie potrzebują idealnych rodziców”. Paweł Szefernaker po tragedii pisze jako ojciec

„Dziś wyjątkowo bez polityki, piszę z perspektywy ojca” – tak Paweł Szefernaker rozpoczął osobisty wpis po tragicznych wydarzeniach ostatnich dni. Szef Gabinetu Prezydenta RP zwrócił się do rodziców, ale wyzwanie postawił przede wszystkim sobie. Jego apel dotyczy czegoś, na co w codziennym pośpiechu łatwo zabraknąć czasu: spokojnej rozmowy z dzieckiem i wysłuchania tego, co naprawdę je martwi.

Paweł Szefernaker w okularach i granatowej marynarce podczas wywiadu. O jego apelu do rodziców przeczytasz na SE Polityka.
Autor: TOMASZ RADZIK/SUPER EXPRESS Paweł Szefernaker

Ostatnie dni przyniosły dramatyczne wiadomości z polskich szkół. We środę w Ostrołęce dziewiętnastolatek ranił 9 osób, w czwartek, 8 października, w ataku w szkole w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem zginęła 37-letnia pracownica placówki. Dwie inne osoby zostały ranne. Kolejne dni przynosiły nowe doniesienia o incydentach w szkołach, dzień 9 października został nazwany "krwawym piątkiem".

W opublikowanym w sobotę wpisie na platformie X Paweł Szefernaker odniósł się do tragicznych wydarzeń, nie wskazując konkretnej szkoły. Napisał o rodzinie, która straciła najbliższą osobę, oraz o dzieciach – ich lękach i przeżyciach, do których dorośli nie zawsze mają dostęp.

Po tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach, wielu z nas będzie w ten weekend więcej myśleć o dzieciach. O tym, co naprawdę noszą ze sobą w środku, czego się boją i z czym zostają same, kiedy zamykają drzwi do swojego pokoju.

Chwilę później dodał: „Ja myślę dziś także o nas, rodzicach”.

Paweł Szefernaker pyta rodziców o bliskość z dziećmi

Najważniejsze pytanie w jego wpisie brzmi: „Czy naprawdę jesteśmy blisko naszych dzieci?” Szefernaker przywołał dobrze znaną rodzicom codzienność: odwożenie do szkoły, sprawdzanie lekcji, przypominanie o odłożeniu telefonu. Zwrócił jednak uwagę także na te chwile, kiedy trzeba usiąść obok dziecka i pozwolić mu mówić.

Bo przecież dziecko nie zawsze powie wprost, że coś je boli, nie zawsze umie nazwać samotność i nie zawsze poprosi o pomoc tak, żebyśmy od razu zrozumieli, jak bardzo jej potrzebuje.

W tym fragmencie minister kieruje uwagę na trudność, jaką może być samo opowiedzenie o swoich emocjach. Pyta rodziców, czy znajdują przestrzeń na rozmowę również wtedy, gdy dziecko nie przychodzi z jasno nazwanym problemem.

Szef gabinetu prezydenta: „Stawiam wyzwanie przede wszystkim przed sobą”

Szefernaker swój apel rozpoczął od osobistego zobowiązania. Napisał, że chce zwolnić, odłożyć telefon i zapytać dziecko, co u niego naprawdę.

Dlatego dziś stawiam wyzwanie przede wszystkim przed sobą. Żeby zwolnić, odłożyć telefon, usiąść obok dziecka, zapytać, co u niego naprawdę, i posłuchać nawet jeśli dla nas to drobiazg, bo dla niego to może być najważniejsza sprawa.

To najbardziej konkretny fragment wpisu: poświęcić uwagę sprawie, której znaczenia dorosły może początkowo nie dostrzegać. Wysłuchać jej, zanim oceni, czy jest poważna. W swoim poście Szefernaker nie rozstrzyga przyczyn tragicznych wydarzeń. Jego refleksja dotyczy relacji z dziećmi i obecności rodziców w ich codziennym życiu. Na zakończenie wrócił do myśli, która wyznacza ton całego apelu:

Niech ta tragiczna historia przypomni nam to, że dzieci nie potrzebują idealnych rodziców, tylko takich, którzy są, którzy słuchają i którzy rozumieją swoje dzieci.

Galeria: Policja znów pojawi się w szkołach! Komenda Główna zapowiada kolejne patrole od poniedziałku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki