Ostatnie dni przyniosły dramatyczne wiadomości z polskich szkół. We środę w Ostrołęce dziewiętnastolatek ranił 9 osób, w czwartek, 8 października, w ataku w szkole w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem zginęła 37-letnia pracownica placówki. Dwie inne osoby zostały ranne. Kolejne dni przynosiły nowe doniesienia o incydentach w szkołach, dzień 9 października został nazwany "krwawym piątkiem".
W opublikowanym w sobotę wpisie na platformie X Paweł Szefernaker odniósł się do tragicznych wydarzeń, nie wskazując konkretnej szkoły. Napisał o rodzinie, która straciła najbliższą osobę, oraz o dzieciach – ich lękach i przeżyciach, do których dorośli nie zawsze mają dostęp.
Po tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach, wielu z nas będzie w ten weekend więcej myśleć o dzieciach. O tym, co naprawdę noszą ze sobą w środku, czego się boją i z czym zostają same, kiedy zamykają drzwi do swojego pokoju.
Chwilę później dodał: „Ja myślę dziś także o nas, rodzicach”.
Paweł Szefernaker pyta rodziców o bliskość z dziećmi
Najważniejsze pytanie w jego wpisie brzmi: „Czy naprawdę jesteśmy blisko naszych dzieci?” Szefernaker przywołał dobrze znaną rodzicom codzienność: odwożenie do szkoły, sprawdzanie lekcji, przypominanie o odłożeniu telefonu. Zwrócił jednak uwagę także na te chwile, kiedy trzeba usiąść obok dziecka i pozwolić mu mówić.
Bo przecież dziecko nie zawsze powie wprost, że coś je boli, nie zawsze umie nazwać samotność i nie zawsze poprosi o pomoc tak, żebyśmy od razu zrozumieli, jak bardzo jej potrzebuje.
W tym fragmencie minister kieruje uwagę na trudność, jaką może być samo opowiedzenie o swoich emocjach. Pyta rodziców, czy znajdują przestrzeń na rozmowę również wtedy, gdy dziecko nie przychodzi z jasno nazwanym problemem.
Szef gabinetu prezydenta: „Stawiam wyzwanie przede wszystkim przed sobą”
Szefernaker swój apel rozpoczął od osobistego zobowiązania. Napisał, że chce zwolnić, odłożyć telefon i zapytać dziecko, co u niego naprawdę.
Dlatego dziś stawiam wyzwanie przede wszystkim przed sobą. Żeby zwolnić, odłożyć telefon, usiąść obok dziecka, zapytać, co u niego naprawdę, i posłuchać nawet jeśli dla nas to drobiazg, bo dla niego to może być najważniejsza sprawa.
To najbardziej konkretny fragment wpisu: poświęcić uwagę sprawie, której znaczenia dorosły może początkowo nie dostrzegać. Wysłuchać jej, zanim oceni, czy jest poważna. W swoim poście Szefernaker nie rozstrzyga przyczyn tragicznych wydarzeń. Jego refleksja dotyczy relacji z dziećmi i obecności rodziców w ich codziennym życiu. Na zakończenie wrócił do myśli, która wyznacza ton całego apelu:
Niech ta tragiczna historia przypomni nam to, że dzieci nie potrzebują idealnych rodziców, tylko takich, którzy są, którzy słuchają i którzy rozumieją swoje dzieci.