Od pięciu lat stosowała przemoc wobec męża
Jak donosi "Gazeta Wyborcza" ustalenia śledczych wskazują na to, że między Lidią B., a jej mężem doszło najpierw do słownej utarczki, która przerodziła się w kłótnię, a później także w potężną awanturę. Kobieta miała grozić mężowi śmiercią, a następnie raniła go nożem w nogę. Teraz nie przyznaje się do winy i twierdzi, że to jej mąż rozpoczął kłótnię. Mężczyzna zgłosił całą sprawę organom ścigania. W efekcie kobieta została zatrzymana i usłyszała zarzuty. Prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie poinformował "Wyborczą", że przemoc trwała od pięciu lat.
Śledczy wystąpili do sądu o trzymiesięczny areszt dla podejrzanej i radna PiS z Proszowic została aresztowana po tym jak sąd przychylił się do wspomnianego wniosku.
Politycy PiS nabierają wody w usta
Jak donosi "Gazeta Wyborcza" lokalni politycy Prawa i Sprawiedliwości nie chcą komentować tej sprawy. Podkreślają, że Lidia B. nie jest członkiem partii, a jedynie startowała z jej list w wyborach samorządowych. – To jest sprawa małżeńska, rodzinna. My się w takie rzeczy nie wtrącamy. Na razie nie przewidujemy żadnych konsekwencji, zobaczymy, jak sprawa się skończy. Nie ma żadnego wyroku – skwitował sprawę Stanisław Mierzwa, szef struktur PiS w Proszowicach. Sekretarz tarnowskiego okręgu PiS, Piotr Wójcik, stwierdził, że nie posiada informacji na temat sprawy i odesłał do szefa okręgu, Ryszarda Pagacza, który nie odbierał telefonów.
Lidia B. zdobyła swój mandat w zeszłorocznych wyborach, startując po raz pierwszy z listy Prawa i Sprawiedliwości. Uzyskała poparcie 175 wyborców, co stanowiło blisko 4,6 proc. głosów i wystarczyło do zdobycia mandatu.
Pierwsze o sprawie poinformowało Radio Kraków.