- Kluczowe spotkanie w Waszyngtonie w sprawie Grenlandii przyniosło ulgę duńskiej i grenlandzkiej delegacji, pomimo wcześniejszych spekulacji o chęci przejęcia wyspy przez USA.
- Rozmowy z amerykańskimi przedstawicielami, w tym z sekretarzem stanu Markiem Rubio i wiceprezydentem J.D. Vance'em, trwały około godziny i zostały uznane za pomyślne.
- Duński minister obrony potwierdził, że duńskie wojska stacjonujące na Grenlandii będą walczyć w przypadku hipotetycznego ataku, a obecność NATO na wyspie jest zwiększana.
- Mimo wcześniejszych deklaracji prezydenta USA o potrzebie przejęcia Grenlandii, obecne relacje między Danią, Grenlandią i USA wydają się stabilne.
W Waszyngtonie odbyło się kluczowe spotkanie dotyczące przyszłości Grenlandii, które przyniosło pewną ulgę duńskiej i grenlandzkiej delegacji. Rozmowy z amerykańskimi przedstawicielami, w tym z sekretarzem stanu Markiem Rubio i wiceprezydentem J.D. Vance'em, miały na celu omówienie strategicznego znaczenia wyspy w kontekście globalnego bezpieczeństwa.
Udana wizyta w Białym Domu?
Jak donosi Jacob Heinel Jensen, waszyngtoński korespondent Berlingske, spotkanie w Waszyngtonie w sprawie Grenlandii przebiegło pomyślnie. Oczywiście, nikt nie chciałby znaleźć się w takiej sytuacji, ale skoro już musimy się w niej znaleźć, wynik spotkania jest korzystny - przekazał Duńczyk. Duńska stacja nadawcza DR informuje, że duńscy urzędnicy uznali, iż spotkanie w Białym Domu z wiceprezydentem USA przebiegło pomyślnie. Według korespondentki politycznej Christine Cordsen, delegacja z Kopenhagi "poczuła ulgę".
Godzina rozmów, nadzieja na przyszłość
Jacob Heinel Jensen, waszyngtoński korespondent duńskiego tygodnika Berlingske, przekazał, że spotkanie trwało około godziny. Jego zdaniem długość spotkania sprawia, że rzeczywiście można je uznać za zakończone pomyślnie.
Gdyby Stany Zjednoczone po prostu powiedziały, że chcą przejąć Grenlandię, odmówiliby. I na tym rozmowa by się zakończyła - dodał. - Jest jeszcze trochę pracy do wykonania - zaznaczył.
W kontekście spekulacji na temat potencjalnego przejęcia Grenlandii przez USA, duński minister obrony Troels Lund Poulsen odniósł się do hipotetycznego ataku. Zapytany o reakcję duńskiego wojska stacjonującego na wyspie, odparł, że obowiązuje ten sam rozkaz: żołnierze będą walczyć.
Co istotne, minister spraw zagranicznych Danii Lars Lokke Rasmussen i minister spraw zagranicznych Grenlandii, Vivian Motzfeldt, na spotkanie udali się z przypiętymi do garnituru odznakami flag Grenlandii i Ameryki, co można odczytywać jako symboliczne podkreślenie partnerstwa i wzajemnego szacunku.
Amerykańskie ambicje wobec Grenlandii
W ostatnich tygodniach prezydent USA zintensyfikował deklaracje o potrzebie przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Podkreślał m.in., że przejęcie wyspy przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa zarówno USA, jak i samej Grenlandii, któremu - według Trumpa - mogą w bliskiej przyszłości zagrozić Rosja i Chiny.
W środę duńskie ministerstwo obrony, a także grenlandzkie ministerstwo spraw zagranicznych, oświadczyły, że wojska Danii oraz państw NATO zwiększają obecność na Grenlandii. Według komunikatu realizuje się to "poprzez ćwiczenia w ścisłej współpracy z sojusznikami NATO".
Powrót do retoryki przejęcia
Trump już od samego początku swojej drugiej kadencji wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii, największej wyspy świata, przez Stany Zjednoczone. Wrócił do tej retoryki po tym, gdy 3 stycznia wojska amerykańskie zaatakowały Wenezuelę i uprowadziły jej autorytarnego przywódcę Nicolasa Maduro.
Czy spotkanie w Waszyngtonie ostudziło zapędy amerykańskiej administracji? Czas pokaże, jednak na chwilę obecną, relacje między Danią, Grenlandią i USA wydają się być stabilne, a dyplomatyczne wysiłki przynoszą pozytywne rezultaty.
Jak podkreśla Onet.pl, Duński minister spraw zagranicznych Lars Lokke Rasmussen stwierdził, że spotkanie było konstruktywne i skupiało się na kwestiach bezpieczeństwa. Dodał, że nie ma żadnego bezpośredniego zagrożenia ze strony Chin czy Rosji, któremu jego kraj nie mógłby sprostać. Rasmussen zaznaczył, że Dania chce współpracować ze Stanami Zjednoczonymi, ale musi to odbywać się z poszanowaniem czerwonych linii wyznaczonych przez jego kraj i Grenlandię.
— Pomysły, które nie szanują integralności terytorialnej Królestwa Danii i prawa narodu grenlandzkiego do samostanowienia, są oczywiście całkowicie niedopuszczalne. Dlatego wciąż istnieją między nami fundamentalne różnice zdań, ale zgadzamy się też, że się nie zgadzamy — ocenił duński minister.
