Spis treści
Ogień zbliża się do miasta
W Puszczy Solskiej trwa dramatyczna walka z żywiołem. Płomienie pożerają setki hektarów lasu, a mieszkańcy wstrzymują oddech. Ogień objął już około 300 hektarów i zbliżył się niebezpiecznie do zabudowań. A mieszkańcy zastanawiają się czy będą musieli uciekać z domów?
Marcin Kierwiński, szef MSWiA uspokaja: na razie nie ma decyzji o ewakuacji. Ale sytuacja wciąż jest napięta jak struna.
Ponad 450 strażaków w akcji
Z żywiołem walczy kilkuset strażaków – już ponad 450 osób, a kolejne jednostki są w drodze. Najcięższa walka toczy się na odcinku zaledwie 300–400 metrów. To tam rozstrzyga się wszystko.
"Strażacy robią wszystko, żeby ogień nie przedarł się dalej" – mówi Marcin Kierwiński. Jeśli linia obrony pęknie, sytuacja może wymknąć się spod kontroli.
Ogień jest bardzo blisko domów
Tuż obok płonącego lasu leży Józefów. Na szczęście między ogniem a miastem znajduje się naturalna bariera, tj. stary kamieniołom z wysoką skarpą. To może uratować mieszkańców.
Ale służby nie ryzykują. Strażacy i policjanci już odwiedzają domy na skraju zagrożonego terenu i ostrzegają ludzi. Jeśli będzie trzeba się ewakuować, to będą musieli opuścić domy.
Drony i nocna walka
Do akcji wkroczyła nowoczesna technologia. Nad lasem lata wojskowy dron FlyEye, a także maszyny straży pożarnej. Specjalne oddziały będą działać także nocą, szukając ukrytych zarzewi ognia.
"Jeśli uda się utrzymać linię obrony, w nocy zaczniemy dogaszanie" – zapowiada minister Kierwiński.
Kluczowe będą najbliższe godziny
Najbliższe godziny będą decydujące. Strażacy walczą, by powstrzymać ogień i nie dopuścić do katastrofy. Na razie ewakuacji nie ma, ale sytuacja zmienia się z minuty na minutę.
Tragiczny wypadek w trakcie akcji
Niestety, ale podczas gaszenia pożaru doszło do dramatu. Rozbił się samolot gaśniczy Dromader. Pilot zginął na miejscu. To bardzo bolesna cena tej walki z ogniem.
Polecany artykuł: