Dr Bartosz Rydliński dla SE: Biedroń może odebrać głosy PiS

Przez wiele osób Robert Biedroń jest uznawany za kandydata na prezydenta całej lewicy, ale żeby tak się stało prezydent Słupska powinien wykazać się większą polityczną cierpliwością - mówił w rozmowie z Super Expresem politolog, dr Bartosz Rydliński. 

Robert Biedroń
Autor: Simona Supino/SUPER EXPRESS Robert Biedroń

„Super Express”: - Według rożnych szacunków hipotetyczna partia Roberta Biedronia w wyborach parlamentarnych uzyskałaby 5 proc. poparcia. Czy takim wynikiem prezydent Słupska może zagrozić partiom obecnym na polskiej scenie politycznej?
dr Bartosz Rydliński: - Warto zwrócić uwagę na to, że 5 proc. poparcia dla ewentualnej partii Roberta Biedronia nie jest wynikiem wybitnym.
-Przypomnijmy, że niegdyś inne ugrupowania, które wchodziły do wielkiej polityki mogły poszczycić się lepszym wynikiem od tego, który może pozyskać Biedroń.
- To prawda. Dawno temu, gdy Marek Borowski wychodził z SLD i tworzył SDPL mógł liczyć na bardziej pozytywne wyniki.
-Czasy się zmieniają, może to 5 proc. jest mimo wszystko dobrym prognostykiem na przyszłość?
-W pewnym sensie ma pani rację. Wyniki, o których rozmawiamy ukazują jednak, że partia Biedronia może stanowić zagrożenie dla więcej niż jednej partii.
- Jakie partie ma pan na myśli?
- Poza SLD czy Partią Razem mam na myśli także PO i PiS.
- Na jakich wyborców mógłby ewentualnie liczyć Biedroń?
- Myślę, że na takich, którzy mają dość głosowania na „mniejsze zło”, a są wyborcami o poglądach liberalnych.
- Wróćmy do partii rządzącej. PiS ma większość. Nikt nie bardzo wyobraża sobie, aby ktoś mógł zagrozić tej partii. Wierzy pan, że malutka siła polityczna, które dopiero powstaje jest w stanie coś ugrać przy ogromie zaplecza jakie ma PiS?

- Oczywiście, że tak. Mała partia jest w stanie chociażby odebrać samodzielną większość partii, która przoduje. To, że dziś Prawo i Sprawiedliwość ma większość nie znaczy, iż tak będzie zawsze.
- Doświadczenie uczy, że przed każdymi wyborami parlamentarnymi powstaje jakiś byt polityczny, który wprowadza zamieszanie i wchodzi o parlamentu. Tak będzie i tym razem?
-To prawda. Jednak sądzę, że wyborami, w których najłatwiej jest powołać do życia nową partię są te do PE. Jest tam zdecydowanie mniej okręgów wyborczych oraz można mieć na listach mniej kandydatów niż do wyborów parlamentarnych.
- Ale spodziewa się pan nowych inicjatyw politycznych w zbliżających się wielkimi krokami wyborach parlamentarnych?
- Nie. A jeśli już to na prawicy. I mam tu na myśli ewentualny mezalians PiS z Kukiz’15. Oprócz inicjatywy Roberta Biedronia nie widać innych ruchów prowadzących do powołania nowych sił politycznych.
- Obserwatorzy sceny politycznej zastanawiają się, czy powołanie przez Roberta Biedronia partii nie zniweczy jego szans na objęcie fotela prezydenckiego. Słuszne niepokoje?
- Przez wiele osób Robert Biedroń jest uznawany za kandydata na prezydenta całej lewicy, ale żeby tak się stało prezydent Słupska powinien wykazać się większą polityczną cierpliwością. Samodzielny start jego inicjatywy w kontrze do SLD i Partii Razem zwyczajnie może pokrzyżować plany startu w wyborach prezydenckich jako wspólnego kandydata socjaldemokracji.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki