- Premier Donald Tusk zarzucił poprzednim rządom PiS brak reakcji na zbrodnię pedofilii w Kłodzku, twierdząc, że proceder trwał latami bez interwencji prokuratury, a sprawca został aresztowany i skazany dopiero za obecnych rządów.
- Tusk skrytykował "kampanię zohydzania" polityków, porównując ją do afer takich jak Pizza Gate, i uznał za "paskudną" próbę obciążenia posłanki Moniki Wielichowskiej odpowiedzialnością za wydarzenia w Kłodzku, dementując insynuacje dotyczące własnych zdjęć.
- Premier przypomniał o innym, wcześniejszym przypadku pedofilii z udziałem syna "jednego z najważniejszych polityków PiS-u", który miał być ukrywany i "ukręcono mu łeb" za czasów rządów PiS, co nazwał "polityczną aferą pedofilii PiS-u".
Donald Tusk podkreślił, że zbrodnia pedofilii w Kłodzku miała miejsce w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości.
- Zbrodnia pedofilii w Kłodzku trwała za czasów rządów Kaczyńskiego, Morawieckiego i Ziobry - stwierdził premier. Dodał, że sprawca pozostawał bezkarny do momentu aresztowania go w Szwecji, co nastąpiło już za obecnych rządów. Tusk zwrócił uwagę na to, że "proceder trwał całe lata, jakoś nikt z prokuratury nie reagował", a dopiero "za naszych czasów sprawca został skazany". Wspomniał również o małżonce sprawcy, która "została także w pierwszej instancji skazana za współudział czy inne przestępstwa".
Krytyka "kampanii zohydzania"
Donald Tusk odniósł się do tego, co nazwał "kampanią", której celem jest "zohydzenie polityków czy partii politycznych". Porównał ją do zjawisk obserwowanych w innych krajach.
- Mamy do czynienia z pewną kampanią, obserwowaliśmy tego typu kampanię w Stanach Zjednoczonych, kiedy była afera Pizza Gate i wmawiano, że Hillary Clinton handluje dziećmi. Taką aferę mieliśmy ostatnio na Węgrzech w czasie wyborów. Nawet Kaczyński w to uwierzył, że zwycięzca, lider opozycji, lider PiS Peter Madziar upiekł psa w mikrofalówce – powiedział. Według szefa rządu, "tego typu spiny, które mają zohydzić polityków czy partie polityczne, to jest specjalność prawicy na całym świecie".
Donald Tusk skomentował również rozpowszechniane przez prawicowych polityków i media zdjęcia, mające rzekomo łączyć osoby publiczne z pedofilią.
Donald Tusk ostro w Sejmie! Nie gryzł się w język
- Te zdjęcia, to są w moim przypadku zdjęcia z imprezy, która zgromadziła dziesiątki tysięcy ludzi, i mam prawdopodobnie z tysiąc zdjęć z tej ówczesnej manifestacji na rzecz Unii Europejskiej. Każdego dnia podchodzą do mnie ludzie - chcą zrobić sobie ze mną zdjęcie. Taki był też ten przypadek - wyjaśnił.
Premier uznał za "wyjątkowo paskudną" próbę obciążenia odpowiedzialnością za wydarzenia w Kłodzku posłanki Moniki Wielichowskiej, której zdjęcie znalazło się na banerach przyniesionych do Sejmu przez posłów Dariusza Mateckiego i Michała Wosia.
Przypadek pedofilii z udziałem polityka PiS
Donald Tusk przypomniał również o innym, wcześniejszym przypadku pedofilii, który miał miejsce w okresie rządów PiS.
- Kiedy rządził PiS, mieliśmy do czynienia z jednym przypadkiem niezwykle brutalnej pedofilii, która była ukrywana przez władze i której, kiedy sprawa trafiła do prokuratury, PiS ukręcił - za przeproszeniem - łeb - mówił premier.
Tusk zaznaczył, że chodzi o "jednego z najważniejszych polityków PiS-u, prawej ręki Kaczyńskiego". Opisał sytuację jako "bardzo przykrą, rodzinną", w której "syn tego polityka gwałcił przez lata dziewczynkę. Robił to pierwszy raz, gdy miała 9 lat". Premier podkreślił, że choć "do głowy mi nie przyszło, żeby wmawiać, że Kaczyński jest za to odpowiedzialny", to jednak "są odpowiedzialni za to, że tej sprawie ukręcono łeb". Dodał, że "kiedy PiS stracił władzę, prokuratura wróciła do tej sprawy".
- Więc jeśli w Polsce miała miejsce polityczna afera pedofilii, to jest to oczywiście afera PiS-u i tego przypadku, o którym mówię. Ze względu na delikatność nie będę wymieniał nazwiska, ale wszyscy wiecie, o kogo chodzi. Wy dziennikarze wiecie najlepiej - stwierdził.
W naszej galerii zobaczysz, jak Donald Tusk spędzał czas w Japonii: