Proces przeciwko Janowi S. rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Warszawie w grudniu 2020, ale z uwagi na to, iż sędzia Danuta Kachnowicz przeszła w stan spoczynku, zaczął się on ponownie w lipcu 2021. Sędzią referentem została wówczas sędzia Anna Ptaszek. Gdy postępowanie dobiegało końca, nastąpiła trzecia zmiana składu sędziowskiego. Sędzia Ptaszek została wyłączona. Miało to związek ze słowami byłego ministra sprawiedliwości pod adresem przewodniczącej składu na antenie Radia Maryja. W ich wyniku doszło do osobnego postępowania pomiędzy sędzią Ptaszek a Zbigniewem Ziobro.
ZOBACZ: Chciał zabić Ziobrę! Szokujące szczegóły aktu oskarżenia
Zmiana sędzi spowodowała konieczność wylosowania nowego przewodniczącego składu sędziowskiego
Zmiana sędzi spowodowała konieczność wylosowania nowego przewodniczącego składu sędziowskiego, tak też zrobiono. Została nim sędzia Jolanta Marek-Trocha. W styczniu odbyła się pierwsza rozprawa pod jej przewodnictwem. W jej trakcie sędzia Marek-Trocha, po zapoznaniu się z aktami stwierdziła, że nie widzi konieczności powtórzenia całego postępowania dowodowego i dlatego sąd postanowił prowadzić rozprawę w dalszym ciągu, a z uwagi na to, że postępowanie dowodowe było w końcowej fazie, w najbliższym czasie zakończyć proces.
W czwartek, 11 marca, rozprawa była kontynuowana. W jej trakcie na wniosek obrony, jako świadek, zeznawał ojciec oskarżonego, który wskazywał, że kiedy Jan S. dowiedział się, iż zarzuca mu się planowanie zabójstwa Zbigniewa Ziobry, początkowo myślał, że to żart. Potem, kiedy na portalach informacyjnych zobaczył artykuły na ten temat, zrozumiał, że jest inaczej. - Jan powiedział mi, że absolutnie nie ma z tym nic wspólnego - podkreślił ojciec oskarżonego. Wskazywał, że zarzuty wobec jego syna są skonstruowane „celowo i umyślnie". - Byłem przekonany, że żadne fakty i przepisy prawa nie przeszkodzą w skazaniu mojego syna - mówił na sali rozpraw. Zaznaczał też, że Jan S. nigdy nie przejawiał żadnej agresji, sprawa ma charakter polityczny oraz, że to „zmontowany proces". Kolejny termin rozprawy sąd wyznaczył na 15 kwietnia.
"Król dopalaczy" za zabójstwo Ziobry oferował 100 tys. zł
Zdaniem śledczych, za zabójstwo byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Jan S. oferował 100 tys. zł. Zdaniem prokuratury, chciał w ten sposób doprowadzić do zaniechania prac nad zaostrzeniem kar za produkcję i handel dopalaczami, a samego Ziobrę oskarżał o to, że „zepsuł mu interes". Mężczyzna prowadził bowiem w Holandii firmę zajmującą się importem i eksportem materiałów chemicznych. Oskarżony miał planować zabójstwo ministra przy użyciu m.in. materiału wybuchowego, trucizny albo pierwiastka radioaktywnego. Do przyjęcia zlecenia nakłaniał osobę, która - jego zdaniem - potrafiła skonstruować ładunek wybuchowy.