W rozmowie z radiem RMF Fm żona Lecha Wałęsy stwierdziła, że całe zamieszanie z dokumentami, jakie Maria Teresa Kiszczak przyniosła do IPN, to pomyłka: - To nieporozumienie. Absolutny bezsens - stwierdziła stanowczo. I dodała, że szkoda na to wszystko nerwów i słów. Jak zaznaczyła Danuta Wałęsa, nie przypuszcza, by sprawa przyniosła coś nowego, czego nie wiemy. Wałęsa broni męża i w rozmowie z radiem stwierdziła, że Polacy to naród, który jest okrutny, bo szkaluje niesłusznie niewinne osoby. Jak przykład żona Lecha Wałęsy podała papieża: - Jesteśmy narodem okrutnym - Jan Paweł II też był szkalowany. Brud przykleja się szybciej, niż dobre słowo - oceniła i przyznała, że mimo wszytko, nie czuje się autorytetem w całej sprawie.
Do zdarzenia odniósł się też Lech Wałęsa, który na swoim blogu, ponieważ obecnie jest w Wenezueli i do Polski wróci pod koniec lutego. Były prezydent napisał, że "mali ludzie walczą trupem Kiszczaka": - Ale walczą, nawet trupem Kiszczaka. Mali Ludzie. Zwycięzcy się nie sądzi, Nie jesteście wstanie kłamstwami, pomówieniami, podróbkami zmienić prawdziwych faktów. To ja budowałem i stałem od 1970 r na czele głównego odcinka walki. To ja etapami prowadziłem bezpiecznie do pełnego zwycięstwa .Zwycięstwo przegrywając siebie oddałem demokracji. Czy tu był błąd , dziś wydaje się ze tak ale jutro życie przyzna mi rację . Wielu z Was historia za te nikczemne czyny nazwie kołtunami.
Sprawdź: Wałęsa zabrał głos w sprawie dokumentów Kiszczaka! ,,Zwycięzców się nie sądzi"?