Emocjonalna lawina ruszyła w wieczornym programie informacyjnym. Wszystko zaczęło się od połączenia z Edytą Lewandowską, która relacjonowała protest przed Trybunałem Konstytucyjnym. Gdy zgromadzeni tam ludzie usłyszeli nazwisko dziennikarki, zaczęli skandować: „Danusia, Danusia!” oraz „Jesteśmy z tobą!”.
Reakcja Danuty Holeckiej była natychmiastowa. Dziennikarka nie była w stanie ukryć wzruszenia, a w jej oczach pojawiły się łzy.
- Edyta, powiedz państwu, że ich kocham i ciebie też - wyznała łamiącym się głosem, co odnotował portal Fakt. Na pasku informacyjnym stacji pojawił się w tym czasie wymowny napis: „Jesteśmy z tobą, Danusiu”.
Dramat przed cmentarną bramą
Powód tak wielkich emocji stał się jasny chwilę później. Danuta Holecka postanowiła przerwać milczenie i przedstawić własną wersję wydarzeń z soboty, 31 października. To właśnie wtedy, przed jednym z warszawskich cmentarzy, doszło do interwencji policji wobec jej męża. Małżeństwo przyjechało odwiedzić grób, a rutynowa wizyta na nekropolii zamieniła się w koszmar.
Rzeczniczka MSWiA reaguje na zamieszanie wokół męża Danuty Holeckiej. Mówi, co się działo!
Dziennikarka podkreślała, że zaparkowali w miejscu ogólnodostępnym, z którego korzysta od lat. Problem zaczął się, gdy funkcjonariusz poprosił o dokumenty, których mąż Danuty Holeckiej nie miał przy sobie. Choć prezenterka Republiki proponowała, że po prostu odjadą, policjant miał być nieugięty.
Zakuły go w kajdanki na jej oczach
Relacja Danuty Holeckiej o samym przebiegu zatrzymania brzmi dramatycznie. Dziennikarka twierdzi, że funkcjonariusz zaczął wpychać jej męża do samochodu, a sytuacja błyskawicznie eskalowała.
- Mąż do niego: „Człowieku, czego ty ode mnie chcesz? Ja chcę iść na cmentarz”. I pan zaczął go zakuwać - opowiadała na antenie.
Zdaniem Danuty Holeckiej, osobiście podawała policjantowi dane swoje i męża, ale te miały zostać zignorowane.
Napięcie nie opadło nawet wtedy, gdy na miejsce przyjechał syn małżeństwa z dokumentami. Według relacji dziennikarki, mimo potwierdzenia tożsamości, jej mąż nadal był przetrzymywany w kajdankach. Na miejsce wzywane było również pogotowie ratunkowe.
- Tak wyglądała ta prawda. Nie mam powodów, żeby kłamać. Żadnych - podsumowała drżącym głosem Danuta Holecka, przepraszając widzów za te osobiste wyjaśnienia.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniała się Danuta Holecka: