- Były prezes Orlenu wspominał o skrajnie trudnych warunkach makroekonomicznych i kryzysie dywersyfikacji (brak ropy z "Przyjaźni" przez 46 dni) w czasie wybuchu wojny na Ukrainie.
- Daniel Obajtek zarzucił Donaldowi Tuskowi niespełnienie obietnicy ceny paliwa 5,19 zł i zmianę narracji na wolnorynkową po objęciu urzędu.
- Uważa, że rząd miał możliwość obniżenia cen paliw (np. przez VAT), ale celowo z niej zrezygnował, co jest "mijaniem się z prawdą".
W "Porannym Ringu" Daniel Obajtek wrócił pamięcią do najtrudniejszych momentów swojej kadencji, które zbiegły się z wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Podkreślał, że warunki makroekonomiczne były wówczas skrajnie niekorzystne w porównaniu do późniejszej stabilizacji. Były szef koncernu przypomniał również o krytycznym momencie dywersyfikacji: przez 46 dni ropa nie płynęła rurociągiem „Przyjaźń”, co realnie zagrażało ciągłości dostaw. Mimo to, jak twierdził, system wytrzymał napór kryzysu, który był znacznie głębszy niż ten późniejszy.
- Miałem zablokowane i miałem ropę po 120 dolarów, a dolar po 4,30 w trakcie wybuchu konfliktu. Mało tego, w momencie, kiedy Polska była zależna jeszcze od ropy rosyjskiej, kiedy prowadziłem dywersyfikację, 46 dni nie płynęła ropa w rurociągu z powodu kryzysu więc mieliśmy gorszy kryzys – wyliczał w programie „Poranny Ring”.
Obajtek ostro o Tusku
Jednym z punktów odniesienia dla Daniela Obajtka stała się niespełniona obietnica Donalda Tuska dotycząca ceny paliwa na poziomie 5,19 zł. Były prezes Orlenu w ironiczny sposób odniósł się do zmiany narracji premiera, który po objęciu urzędu zaczął powoływać się na mechanizmy wolnorynkowe.
- Sam niejednokrotnie mówił, 2022 rok pan Donald Tusk mówi, że paliwo powinno być po 5,18. Ludzie zmieniają zdanie, człowiek to nie krowa, zdanie co jakiś czas musi zmienić. problem pana premiera jest taki, że te zdania zmienia bardzo ciężko i za każdym razem inaczej mówi - stwierdził.
Ropa bije rekordy. Papryka, banany i pomarańcze będą drogie jak w PRL?
Przypomniał, że jeszcze w 2023 roku Tusk deklarował, iż jako doświadczony polityk wiedział, jak obniżyć ceny, podczas gdy w 2024 roku zrzucił winę na wolny rynek. Według Daniela Obajtka, rząd dysponował odpowiednimi narzędziami, by ulżyć kierowcom, ale celowo z nich rezygnował. Jako dowód wskazał działania rządu Zjednoczonej Prawicy, takie jak drastyczne obniżki podatków pośrednich.
- Państwo miało mechanizmy, z których skorzystaliśmy. Niech ci panowie zobaczyli: zmniejszenie VAT-u do 15 proc. - apelował, dodając, że mówienie o braku wpływu rządu na ceny było „mijaniem się z prawdą”. Daniel Obajtek podkreślał, że choć darzył urząd premiera szacunkiem, nie mógł pozostać obojętny na brak realizacji konkretnych postulatów, które padały w kampanii wyborczej.
Skąd wzięło się „5,19 zł”?
Spór o ceny paliw był pokłosiem nagrania Donalda Tuska z 2022 roku, w którym lider ówczesnej opozycji przekonywał, że gdyby był premierem, benzyna kosztowałaby ok. 5 złotych. Argumentował wówczas, że cena zależała od decyzji rządu i marż spółek Skarbu Państwa. Po przejęciu władzy przez Koalicję 15 października, temat ten stał się głównym narzędziem krytyki ze strony polityków PiS, którzy wytykali nowemu rządowi brak realizacji tej głośnej zapowiedzi.
W naszej galerii zobaczysz, jak Daniel Obajtek otwierał swoje biuro poselskie: