Cezary Tomczyk: Płakać za Pełczyńską-Nałęcz nie będę

2026-10-27 15:18

Cezary Tomczyk, wiceminister obrony narodowej, KO: - (...) Traci Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Osobę, która w bardzo trudnym momencie zostawiła Krajowy Plan Odbudowy. Trudnym, bo finalnym. Jesteśmy w momencie zamykania ostatnich transz ogromnych środków, miliardów dla Polski. I mówiąc szczerze miałem nadzieję, że pani Pełczyńska-Nałęcz po prostu zamknie ten rozdział. Zamknęła go w nieco inny sposób, zrejterowała, odpuściła, zostawiła swój resort i współpracowników, w dodatku w jeden dzień i w zaskakujący sposób. Tak jak powiedziałem: płakał nie będę.

Cezary Tomczyk w garniturze rozmawia w studiu. O dymisji ministry funduszy przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Super Express

Super Express: Za nami pierwsze posiedzenie Rady Ministrów bez Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w składzie. Jej rezygnacja to raczej ulga w szeregach rządu czy realna polityczna strata?

Cezary Tomczyk: Płakał nie będę. Ale także dlatego, że to sama pani minister takz decydowała, nikt nie podjął decyzji za nią.

- Czy rząd coś traci wraz z jej odejściem?

- Traci Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Osobę, która w bardzo trudnym momencie zostawiła Krajowy Plan Odbudowy. Trudnym, bo finalnym. Jesteśmy w momencie zamykania ostatnich transz ogromnych środków, miliardów dla Polski. I mówiąc szczerze miałem nadzieję, że pani Pełczyńska-Nałęcz po prostu zamknie ten rozdział. Zamknęła go w nieco inny sposób, zrejterowała, odpuściła, zostawiła swój resort i współpracowników, w dodatku w jeden dzień i w zaskakujący sposób. Tak jak powiedziałem: płakał nie będę.

- Słowo „zrejterowała” sugeruje, że coś złego w rządzie lub w samym resorcie miałoby się dziać. W końcu ucieka się np. przed wzięciem odpowiedzialności za ewentualne niepowodzenie?

- Moim zdaniem pani Pełczyńska-Nałęcz raczej uprzedziła ruch we własnej partii, bogłosowanie ws. dwukadencyjności pokazało, że Polska2050 ma, mówiąc delikatnie, inne zdanie, a nawet kilka zdań na ten sam temat. Część osób była „za”, część „przeciw”, część się wstrzymała, a część w ogóle nie przyszła na głosowanie. Dyscypliny to chyba już tam dawno nie było, a my potrzebujemy mieć jasne zaplecze w większości parlamentarnej, bo inaczej rząd nie może swobodnie funkcjonować.

- Premier poinformował, że stanowisko ministry funduszy ma przypaść pani Agnieszce Bartol, więc oczywistym staje się pytanie o koalicję, bowiem Polska2050 nie odpuszcza i mówi: liczymy, że umowa koalicyjna z 2023r.będzie przestrzegana.

- To wszystko nie jest takie proste, a po drugie jest dość prosty fakt, który trzeba wziąć pod uwagę: kiedyś Polska2050 składała się z 30 parlamentarzystów, a dzisiaj ma 15. I to ma znaczenie. Mamy taki udział w rządzie, jaką mamy siłę w parlamencie. To naturalna zasada, która obowiązuje w demokracji. Prosty algorytm pokazuje kto i na co może sobie pozwolić. Dzisiaj reprezentacja Polski2050 w rządzie jest bardzo silna, nie tylko na poziomie ministerialnym, ale głównie wiceministrów.

- Znacie się już trochę z Szymonem Hołownią, z Polską2050…

- …trochę się znamy.

- Dlatego pytam, czy nie ma pan obaw, że „strzelą focha”, zabiorą grabki i wyjdą z piaskownicy?

- Jestem przekonany, że premier Tusk świetnie sobie poradzi z tą sytuacją. To jest jego decyzja, jego nominacja, a poza tym to nie jest moment na pertraktacje koalicyjne. Pamiętam jak pani Pełczyńska-Nałęcz bardzo się starała o funkcję wicepremiera, walczyła o te stołki, których tak się brzydzi, ale prawda jest taka, że głównie o nie jej chodziło. A to nie jest czas na walkę o stołki. Funkcja szefa resortu odpowiadającego za środki unijne jest dziś kluczową w państwie, bo albo dowieziemy KPO i te dziesiątki miliardów złotych trafią do polskiej gospodarki, albo nie. Tam naprawdę trzeba chwycić lejce dość mocno.

- Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wytoczyła bardzo ciężkie działa oskarżając premiera o przemocowe zarządzanie. Czy powinien się do tego odnieść, jakoś wytłumaczyć?

- Kiedy jej słuchałem, to raczej miałem wrażenie, że ta krytyka jest skierowana w stronę Szymona Hołowni. Po drugie chciałbym żebyśmy nie mylili mobbingu ze słabością w swojej własnej formacji. Prawda jest taka, że będąc przewodniczącą formacji, pani Pełczyńska-Nałęcz została z niej wyrzucona. I jest to raczej dość kompromitujące. (…) Więc raczej ciszej nad tą trumną.

- Czy premier Tusk ma przemocowy sposób zarządzania ludźmi?

- Znam go od ponad 20 lat. Jest to szef wymagający, trudny, daje ministrom dużą swobodę w zarządzaniu ich resortami, ale najgorszy moment przychodzi kiedy sam musi się sprawami zająć, bo to oznacza, że wydarzyło się coś złego.

- Czyli wymagający, ale nie „przemocowy”?

- No nie żartujmy.

- Jak na bezpieczeństwo Polski wpływa fakt, że Donald Trump w jawny jużs posób wspiera Władimira Putina i jego reżim?

- 3 listopada mamy w USA wybory połówkowe, w których Republikanie stracą prawdopodobnie Izbę Reprezentantów, niewykluczone, że także Senat. Amerykańska polityka może się więc znacząco zmienić. Wszystko, co dzieje się w USA w ciągu ostatnich kilku tygodni, to wysyp dziwnych, kontrowersyjnych i niepokojących wypowiedzi będących rezultatem słabej pozycji Republikanów wtoczącej się kampanii. Według mnie, po 3 listopada, dojdzie do jakiegoś przewartościowania i wtedy w amerykańskiej polityce dużo może się zmienić. Drugi wymiar dotyczy Polski i sojuszu. Po wizycie w Stach, w Białym Domu, w Pentagonie, po rozmowach zarówno z Republikanami, jak i z Demokratami, mam pełne poczucie, że Polska cieszy się tam nadal ogromnym wsparciem. Trzeci wymiar to ten wojskowy, a tutaj, w ciągu ostatnich trzech lat, nawet jeśli politycznie inaczej to wyglądało, zawsze mogliśmy liczyć na naszego sojusznika w trudnych momentach. Np. 10 września zeszłego roku, kiedy naruszono naszą przestrzeń powietrzną, dostaliśmy telefon od Amerykanów z pytaniem „jak możemy wam pomóc?”. Dzieńpóźniej mieliśmy jednoznaczną decyzję ws. przekazania kontrybucji amerykańskiegosprzętu do Polski. Po to, żeby Polska mogła zabezpieczyć swoje niebo. Do tego nasza Tarcza Wschód została wpisana w amerykańską strategię odstraszania i obrony. Jedna jednak rzecz bardzo niepokoi i powinniśmy o tym mówić wprost, czyli część doradców prezydenta Trumpa, jak np. pan Witkoff, mówiący, że Putin to humanitarysta i świetny facet. To obrzydliwe.

- Do tego dochodzi pomysł wystawienia Victora Orbana na sekretarza generalnego ONZ.

- Najpierw trzeba go wybrać, a po drugie Polska tego głosu nie da. (…)

- A czy Polska zostanie zabezpieczona stałą bazą?

- Powstanie bazy jest prawdopodobne, ale jeszcze jedno. W maju rozmawiałem z doradcami Donalda Trumpa w Białym Domu, także z tymi, którzy byli odpowiedzialni za ten reset z Rosją. Zaproponowaliśmy, że Polska może być drugim być centrum przemysłowym dla USA, z korzyścią dla obu stron. Bo skoro Polska zainwestowała65 mld dolarów w amerykański sprzęt i budujemy na własne potrzeby serwis dla Abramsów, Apache, to możemy to samo zrobić dla Patriotów, dla rakiet PAC-3 i dla innych elementów ich sprzętu. I wtedy Polska może produkować sprzęt nie tylko na rzecz swojej, ale także amerykańskiej armii. Natomiast ws. baz usłyszałem jedno: stosunki Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem mają ogromne znaczenie, ale oczekują przede wszystkim jasnej deklaracji ze strony rządu i podpisu premiera Tuska pod wnioskiem. Tak też się stało, proces ruszył i czekamy na finał. Wtedy dostaliśmy też wstępną zgodę na produkcję rakiet PAC-3 i umówiliśmy się na specjalny kontakt między gen. Kukułą i gen. Grynkievichem. Nasza pozycja jest chyba najsilniejsza z możliwych. Rozmawiała Kamila Biedrzycka

Biedrzycka Expressem | 2026 10 27

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki