- Ambasador USA Tom Rose zerwał kontakty z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym po jego krytyce Donalda Trumpa.
- Były ambasador USA w Polsce, Daniel Fried, określił reakcję Rose'a jako „niefortunną i niepotrzebną”.
- Fried radzi Europejczykom, by szukali sojuszników wśród Republikanów i nie obrażali się na USA.
- Czy dyplomacja oparta na pragmatyzmie zwycięży nad konfrontacją? Dowiedz się, jak naprawić polsko-amerykański zgrzyt.
Dyplomatyczny granat. Co wywołało kryzys?
Wszystko zaczęło się od sprawy nominacji Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Gdy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty odmówił poparcia tej inicjatywy, używając przy tym krytycznych sformułowań, reakcja obecnego ambasadora USA była natychmiastowa i bezprecedensowa. Tom Rose ogłosił, że z powodu „oburzających i nieuzasadnionych obelg” pod adresem prezydenta Trumpa, amerykańska placówka zrywa oficjalne kontakty z marszałkiem Sejmu.
Taka decyzja to w świecie dyplomacji ruch niezwykle rzadki, niemalże zerwanie mostów. W Polsce wywołało to falę oburzenia i konsternacji, a w mediach zawrzało od pytań o przyszłość relacji z najważniejszym sojusznikiem.
Marka Nowrocky pod lupą. Karol Nawrocki odpowiada na pytania. „Zgodnie z uprawnieniami”
Głos rozsądku z Waszyngtonu. Daniel Fried wkracza do gry
Właśnie w tym gorącym momencie na łamach „Gazety Wyborczej” pojawił się wywiad z Danielem Friedem, człowiekiem-instytucją w amerykańskiej dyplomacji, byłym ambasadorem w Warszawie i doradcą kilku administracji. Jego ocena sytuacji jest jednoznaczna i druzgocąca dla obecnego ambasadora.
„To, co się stało, było niefortunne i niepotrzebne” – stwierdził Fried, nie owijając w bawełnę. Jego zdaniem ambasador Rose, choć jest oddanym przyjacielem Polski, zareagował zbyt gwałtownie na to, co uznał za osobisty atak na swojego prezydenta. Jak obrazowo ujął to Fried: „No i wybuchło mu to w rękach”.
Doświadczony dyplomata przyznał, że w pełni rozumie polskie oburzenie, ale jednocześnie tonował nastroje. „To nie koniec świata. Są sposoby, by to naprawić” – dodał, jasno sugerując, że drzwi do dialogu wciąż są otwarte, a jeden incydent nie powinien przekreślać lat budowania sojuszu.
Więcej niż spór o słowa. Lekcja dla całej Europy
Co ciekawe, Daniel Fried wykorzystał ten incydent, by przekazać szersze przesłanie, skierowane nie tylko do Polaków, ale do całej Europy. W jego ocenie Stary Kontynent ma szansę zbudować jeszcze silniejsze więzi z USA, ale wymaga to wysiłku i mądrości po obu stronach Atlantyku.
Jego rada dla Europejczyków jest prosta, choć może być trudna do przełknięcia: „Niech Europejczycy nie szukają pretekstu, by się na Amerykanów obrazić”. Fried zaapelował, by zamiast skupiać się na kontrowersyjnych wypowiedziach czy działaniach Donalda Trumpa z przeszłości, aktywnie szukać sojuszników po republikańskiej stronie amerykańskiej sceny politycznej.
To pragmatyczne podejście pokazuje, że w ocenie weteranów dyplomacji obrażanie się na rzeczywistość jest najgorszą z możliwych strategii. Zamiast tego należy pracować z tymi, którzy aktualnie sprawują władzę, i budować relacje oparte na wspólnych interesach.
Poniżej galeria zdjęć: Marszałek Czarzasty pojechał pociągiem do Berlina