- Od nowego roku szkolnego, edukacja zdrowotna, wprowadzona wcześniej jako nieobowiązkowa, będzie obowiązkowa. Wyjątkiem będzie komponent dotyczący wiedzy o zdrowiu seksualnym (1-2 lekcje rocznie), na który uczniowie będą mogli się dobrowolnie zapisać.
- Politycy Prawa i Sprawiedliwości, tacy jak Jacek Sasin, Przemysław Czarnek i Kazimierz Smoliński, ostro skrytykowali decyzję, określając ją jako "lewacką indoktrynację", "tęczową propagandę" i "przejęcie roli wychowawczej rodziców" przez "tęczowych rewolucjonistów".
- Politycy koalicji, jak Kinga Gajewska, chwalą decyzję jako inwestycję w profilaktykę i przygotowanie do życia. Jednak niektórzy, jak Marcin Józefaciuk, wyrażają zastrzeżenia, że uczynienie modułu o zdrowiu seksualnym nieobowiązkowym jest ustępstwem i "okrojeniem" podstawy programowej, co może utrudnić ochronę dzieci i przekazywanie im kluczowej wiedzy.
W roku szkolnym 2025/2026 edukacja zdrowotna stała się nieobowiązkowym przedmiotem w szkołach, nauczanym w klasach IV-VIII szkół podstawowych w wymiarze jednej godziny tygodniowo i przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych w takim samym wymiarze. Ministra Barbara Nowacka zapowiedziała, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym, z wyjątkiem części dotyczącej edukacji seksualnej, na którą uczniowie będą mogli się dobrowolnie zapisać. Ten moduł ma obejmować 1-2 lekcje w ciągu roku.
- Będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest, i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie około jedną dziesiątą całości przedmiotu, dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym - mówiła szefowa resortu w TVN.
Burza w sieci
Po ogłoszeniu tej decyzji w sieci zawrzało. Gromy lecą głównie ze strony polityków PiS. Głos w sprawie zabrał między innymi Jacek Sasin.
- „Idziemy po Wasze dzieci - z naszą skrajnie lewicową ideologią”. Taki komunikat wysłała dziś minister Nowacka, zapowiadając zmuszenie uczniów do uczęszczania na tzw. edukację zdrowotną. Koniec z decydowaniem przez rodziców o własnych dzieciach - rolę wychowania młodego pokolenia przejmą tęczowi rewolucjoniści - napisał na Twitterze.
Z kolei poprzednik Barbary Nowackiej i kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek przypomniał głośną sprawę z Kłodzka.
Wielkie zmiany w polskich szkołach! Będzie kolejny obowiązkowy przedmiot i zakaz telefonów. Szefowa MEN Barbara Nowacka ogłosiła z samego rana
- Czyli Koalicja Obywatelska Tuska, ze swoimi skandalami z dolnośląskiego, ustami Nowackiej mówi Polakom: "IDZIEMY PO WASZE DZIECI" - napisał.
- Wraca lewacka indoktrynacja. Od 1 września edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Jednym z elementów tej tęczowej propagandy jest groźny komponent "zdrowia psychicznego". Będą tam m. in. zachęcali dzieci do kwestionowania opinii rodziców. Nie pozwólmy na to. Wyjdźmy na ulice! - stwierdził Kazimierz Smoliński z PiS.
Koalicjanci chwalą
Zgoła inne reakcje można zaobserwować wśród członków rządu Donalda Tuska. Zalety tej sytuacji dostrzega między innymi Marcin Józefaciuk, który sam pracował jako nauczyciel.
- "Każda decyzja każdego ministerstwa ma charakter decyzji politycznej" Edukacja zdrowotna wchodzi do szkół jako przedmiot obowiązkowy - i dobrze. Odżywianie, zdrowie psychiczne, aktywność fizyczna, środowisko, uzależnienia - super - napisał na Twitterze. Jednak nawet tutaj znalazło się miejsce na krytykę ministry. - Nowacka uległa naciskom ludzi, którym zależało na tym, aby w szkole nie mówiono o stereotypach płciowych, o zachowaniach przekraczających granice intymności, o chorobach przenoszonych drogą płciową, o Kodeksie Karnym i art. 200 (pdf) – pokazała, że miejsce zdrowia seksualnego jest w sferze tabu i wstydu.Zamiast chronić dzieci i dać im narzędzia, wiedzę, postanowiła przerzucić decyzję i walkę o dobrostan dzieci na szkoły i nauczycieli, którzy będą pod butem rodziców. Na dodatek, tłumaczy, że to eksperci zadecydują jakie treści zostaną nieobowiązkowe – eksperci już zadecydowali rok temu. Reasumując – edukacja zdrowotna wchodzi do szkół jako obowiązkowa – i dobrze. Obowiązkowa podstawa programowa zostanie okrojona o treści zdrowia seksualnego – i źle - dodał.
Zastrzeżeń nie ma za to Kinga Gajewska.
- Edukacja zdrowotna w końcu przestaje być „przedmiotem dla chętnych”. To inwestycja w profilaktykę depresji, uzależnień, otyłości, przemocy rówieśniczej i w budowanie umiejętności dbania o siebie i innych od najmłodszych lat. Jeśli szkoła ma naprawdę przygotowywać do życia, to świadome dbanie o zdrowie musi być tak samo ważne jak matematyka czy język polski - stwierdziła w swoim poście.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniała się Barbara Nowacka: