- W Warszawie protestowano przeciwko ustawie wdrażającej unijny program obronny SAFE, wzywając prezydenta do weta.
- Opozycja, w tym PiS, apeluje o zawetowanie ustawy, obawiając się utraty suwerenności Polski.
- Program SAFE oferuje Polsce 43,7 mld euro na obronność, ale budzi kontrowersje dotyczące politycznej presji.
- Decyzja prezydenta zadecyduje o udziale Polski w programie, który oferuje znaczne wsparcie finansowe.
Protest przeciwko programowi SAFE w Warszawie
W sobotę o godz. 12 na Krakowskim Przedmieściu rozpoczęła się manifestacja wymierzona w ustawę wdrażającą unijny program obronny SAFE. Wydarzenie zorganizowały Kluby „Gazety Polskiej” oraz Ruch Obrony Granic. Uczestnicy zgromadzili się przed siedzibą głowy państwa, prezentując transparenty z hasłami sprzeciwu wobec projektu, m.in. „Nie dla SAFE. Tak dla Polski”.
Celem zgromadzenia było wywarcie presji na prezydencie, by nie podpisywał ustawy. Dokument w czwartek ponownie trafił do Sejmu po poprawkach zgłoszonych przez Senat.
Apel do Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy SAFE
Podczas demonstracji głos zabrał przewodniczący manifestacji Adam Borowski, który zapowiedział przekazanie oficjalnego apelu do prezydenta. - "Błagamy i prosimy Cię, zawetuj ustawę SAFE" - powiedział Borowski.
Również politycy opozycji wyrażają sprzeciw wobec przyjętych rozwiązań. W poniedziałek prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że Karol Nawrocki powinien skorzystać z prawa weta. Według niego program ma „potężne aspekty polityczne”, a jego celem jest zjednoczenie Europy „pod niemieckim przywództwem”. Z kolei podczas sobotniej konwencji partii szef klubu PiS Mariusz Błaszczak stwierdził, że „nie wolno pozwolić na to, żeby Polska weszła do programu SAFE” oraz że ten mechanizm będzie trzymać państwa „na łańcuchu”.
Przeciwko ustawie wdrażającej program głosowali posłowie PiS i Konfederacji.
Program SAFE i 43,7 mld euro dla Polski
W styczniu państwa członkowskie Unii Europejskiej zatwierdziły polski plan inwestycyjny w ramach programu SAFE. Rządowa lista obejmuje 139 projektów, a Polska ma otrzymać 43,7 mld euro w formie preferencyjnych pożyczek na realizację przedsięwzięć związanych z obronnością.
Program budzi jednak kontrowersje. Krytycy wskazują, że mechanizm może w przyszłości stać się narzędziem politycznej presji wobec państw członkowskich.
Do protestu odniósł się w mediach społecznościowych wicepremier i szef MON Radosław Sikorski. „Zamach smoleński, reaktywacja. Ciekawe, ilu tam agentów, a ilu frajerów” - napisał na portalu X.