Prowadzący zapytał Komorowskiego o argument polityków PiS, że działania wobec Trybunału Konstytucyjnego mogłyby nie spodobać się Amerykanom i wpłynąć na decyzję Trumpa w sprawie amerykańskiej bazy. Odpowiedź byłego prezydenta była wyjątkowo ostra. – PiS ma postawę pudla w stosunku do prezydenta Trumpa – powiedział Komorowski w Radiu ZET. Zaapelował też: – Niech przestaną straszyć Polaków Trumpem.
Zdaniem byłego prezydenta samo sugerowanie, że amerykański przywódca mógłby rozstrzygać polskie spory wewnętrzne, szkodzi relacjom obu państw. Komorowski przekonywał, że w demokratycznym kraju decyzje powinny wynikać z własnych racji, a nie z obawy przed reakcją sojusznika.
Były prezydent uznał powoływanie się na możliwą reakcję USA za kompromitujące dla relacji polsko-amerykańskich. Przywołał przy tym skojarzenie z czasami komunizmu:
– Komuniści mówili, opozycja niech się powstrzyma, bo Rosjanie wejdą, albo Rosjanie zainterweniują. –
Komorowski przekonywał, że Polska jako demokratyczny kraj powinna podejmować decyzje na podstawie własnych racji, a nie ze strachu przed reakcją sojusznika.
Putin na G20. Komorowski wskazuje na dylemat Nawrockiego
W dalszej części rozmowy prowadzący poruszył sprawę zaproszenia Putina na grudniowy szczyt G20 na Florydzie. Zwrócił uwagę, że trudno pogodzić taki gest z deklaracjami o izolowaniu rosyjskiego przywódcy. Komorowski odpowiedział: – No zdecydowanie nie.
Dziennikarz zapytał następnie, czy prezydent Karol Nawrocki usiądzie przy jednym stole z Putinem. – No usiądzie – odparł były prezydent. Po chwili dodał: – Usiądzie, będzie udawał, że siedzi przy jednym stole z prezydentem Trumpem, a będzie siedział i z Trumpem i z Putinem – przyznał. Komorowski ocenił, że udział w szczycie miałby sens, gdyby przyniósł Polsce konkretną korzyść. Wyraził jednak obawę, że Nawrocki będzie próbował „opalać w promieniach prezydenta Trumpa”, a Polska niewiele na tym zyska. Przypomniał przy tym, że udział w spotkaniu w charakterze zaproszonego gościa nie oznacza wejścia do G20.