- Daniel Obajtek ostro skrytykował Mateusza Morawieckiego za jego słowa o gnębieniu przedsiębiorców za rządów PiS, ujawniając wewnętrzne tarcia.
- Były prezes Orlenu przypomniał Morawieckiemu, że sam kierował instytucjami odpowiedzialnymi za te działania, oskarżając go o hipokryzję.
- Poznaj szokujące słowa Obajtka, które wstrząsnęły partią i dowiedz się, co naprawdę dzieje się za kulisami PiS.
Daniel Obajtek nie krył irytacji po ostatnich słowach Mateusza Morawieckiego. Były premier mówił, że rządy PiS kojarzyły się części przedsiębiorców z kontrolami, opresją i aresztami.
Obajtek odpowiedział na to w programie „Tłit”. Przypomniał, że zanim Morawiecki został premierem, był wicepremierem i ministrem finansów, a podległe mu instytucje odpowiadały m.in. za kontrole skarbowe.
Obajtek: „To tak, jakby krytykował sam siebie”
– Jeżeli mówimy o KAS-ie czy innych instytucjach, które rzekomo prześladowały przedsiębiorców, to pan premier był ich przełożonym, więc to tak, jakby krytykował sam siebie – powiedział Obajtek.
Były prezes Orlenu podkreślił też, że nie chce być wrzucany do jednego worka z osobami, którym zarzuca się nieprawidłowości.
– Więc niech mnie pan do tego wora nie wrzuca – mówił.
„Boże święty, zatraca się”
Najmocniejsze słowa padły chwilę później.
– Boże święty, ja naprawdę cenię pana premiera, ale naprawdę zatraca się, zatraca się – stwierdził Obajtek.
Eurodeputowany PiS ocenił też wypowiedzi Morawieckiego jako „niewłaściwe” i zasugerował, że były premier próbuje dystansować się od decyzji aparatu państwa, którym sam kierował.
– Natomiast w momencie, kiedy premier wypowiada się w ten sposób, a był premierem, to ja się pytam, czy go ktoś ubezwłasnowolnił – dodał.
Wypowiedź Obajtka pokazuje, że napięcia w PiS dotyczą już nie tylko strategii na przyszłość, ale także rozliczania własnych rządów i odpowiedzialności za decyzje podejmowane w czasie ośmiu lat sprawowania władzy.