- Sędziemu Bogdanowi Święczkowskiemu, deklarującemu się jako prezes Trybunału Konstytucyjnego, uniemożliwiono wejście do budynku przez funkcjonariuszy policji, co wywołało jego "furię" i oświadczenie, że "nikt go nie odwołał".
- Święczkowski publicznie oskarżył sędzię Annę Korwin-Piotrowską oraz towarzyszące jej osoby o "zbrodnię przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej", jednocześnie stanowczo twierdząc, że to on pozostaje legalnym prezesem Trybunału i że działania "uzurpatora" są nieważne.
- Sędzia Święczkowski wystosował oficjalny list do komendanta głównego policji, wyrażając "najwyższe oburzenie" z powodu uniemożliwienia mu dostępu do pracy i podkreślając, że takie zdarzenia są "bezprecedensowe" w demokratycznym państwie prawnym, uderzając w fundamenty ustroju Polski i naruszając niezależność TK.
- Nikt mnie nie odwołał z funkcji prezesa TK - te słowa Bogdana Święczkowskiego odbiły się echem przed bramą Trybunału Konstytucyjnego w poniedziałkowe popołudnie. Sędzia pojawił się przed budynkiem około godziny 13:00, jednak nie dane mu było przekroczyć progu. Drogę zagrodzili mu funkcjonariusze policji, co wywołało furię prezesa, który określił się mianem "administratora" obiektu.
Ostre oskarżenia o "zbrodnię"
Święczkowski przed wejściem do gmachu wygłosił oświadczenie pełne bardzo ciężkich zarzutów. Najmocniejsze uderzenie skierował w stronę sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej oraz osób jej towarzyszących, które przebywają wewnątrz budynku.
- Uprzedzam państwa, funkcjonariuszy policji oraz osoby, które uzurpują sobie urząd sędziego TK, a szczególnie Annę Korwin-Piotrowską, że dopuszczają się zbrodni przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej - mówił podniesionym głosem Bogdan Święczkowski. Dodał również, że żadne działania "uzurpatora" nie mogą zmienić faktu, że to on pozostaje prezesem Trybunału.
Prezes TK pisze do komendanta policji
Sprawa nie skończyła się jedynie na emocjonalnych okrzykach przed bramą. Jak wynika z informacji przekazanych przez portal Interia, rzeczniczka TK Weronika Ścibor opublikowała w sieci oficjalny list, który Święczkowski skierował do komendanta głównego policji. Pismo zostało odczytane przez sędziego bezpośrednio przed funkcjonariuszami pilnującymi wejścia.
Święczkowski z "najwyższym oburzeniem" odniósł się do faktu, że jemu oraz jego zastępcy uniemożliwiono wejście do pracy. W treści listu podkreślił, że takie zdarzenia są bezprecedensowe w demokratycznym państwie prawnym i uderzają w fundamenty ustroju Polski.
"Będziecie udawać Greka?"
Sędzia domagał się od policji konkretnych odpowiedzi i natychmiastowego wycofania się z terenu Trybunału Konstytucyjnego. Nie szczędził przy tym mundurowym złośliwości.
- Czy będzie jakaś odpowiedź, czy znowu będziecie udawać Greka? - dopytywał funkcjonariuszy, apelując jednocześnie, by nie brali udziału w tym, co nazwał "spektaklem bezprawia".
Święczkowski jednoznacznie zaznaczył, że nie wyraża zgody na obecność policji i służb specjalnych w budynku. Jego zdaniem ochrona bezpieczeństwa publicznego stała się jedynie pretekstem do naruszenia niezależności TK jako konstytucyjnego organu państwa.
W naszej galerii zobaczysz protesty pod TK 30 października: