Chłopczyk umarł prawdopodobnie dlatego, że ekipa budowlana pracująca obok placu zabaw nie zabezpieczyła przewodów z prądem w sposób należyty. Dlatego pod napięciem znalazło się ogólnodostępne ogrodzenie. Nie sposób uwierzyć, że któryś z robotników mógł celowo podłączyć metalowy płot do prądu, żeby w ten nieodpowiedzialny sposób zabezpieczyć budowę przed kradzieżą. Ofiarą bezmyślności wynikającej z zaniedbań albo celowego działania zostało niewinne dziecko.
Jestem przekonany, że ta historia poruszyła każdego rodzica w Polsce.
Rolą prokuratury i sądów jest znaleźć winnych tej tragedii. Może nagłaśnianie tej sprawy uratuje komuś życie. Bezmyślność może bowiem zabić. Trzeba ją tępić z całą surowością.