- Zmiany geopolityczne i logistyczne skłaniają Azję Centralną do poszukiwania nowych szlaków handlowych do Europy.
- Polska, dzięki swojemu położeniu i infrastrukturze, może stać się kluczowym hubem logistycznym dla handlu z Azją Centralną.
- Inwestycje w centra dystrybucyjne i usprawnienie transportu mogą przynieść Polsce znaczące korzyści gospodarcze.
- Czy Polska wykorzysta szansę na wzmocnienie swojej pozycji w euroazjatyckich łańcuchach dostaw?
Polska w centrum analiz
Jak opisywała niedawno „Rzeczpospolita”, Uzbekistan coraz wyraźniej traktuje Polskę jako możliwy punkt wejścia na rynek Unii Europejskiej. Wynika to z położenia geograficznego, infrastruktury transportowej oraz znaczenia Polski w obsłudze przepływów Wschód–Zachód.
Waszczykowski w tradycyjnym uzbeckim stroju robił grilla. Nieznane wspomnienia byłego ministra
Według dziennika jednym z rozważanych kierunków jest budowa powiązanych centrów dystrybucyjnych, w województwie mazowieckim oraz w wilajecie taszkienckim. Taki model miałby ułatwić eksport towarów z Azji Centralnej do UE i jednocześnie zwiększyć rolę Polski jako miejsca obsługi, przeładunku i dalszej dystrybucji.
Jak wynika z analiz opisywanych przez dziennik, usprawnienie transportu mogłoby przynieść wymierne korzyści dla obu stron. Chodzi nie tylko o krótszy czas dostaw, ale też o większą liczbę ładunków obsługiwanych w Polsce, dodatkowe zlecenia dla krajowych firm i wzmocnienie pozycji naszego kraju w euroazjatyckich łańcuchach dostaw.
Uzbekistan przyspiesza mimo globalnych napięć
Znaczenie tej współpracy rośnie również dlatego, że gospodarki Azji Centralnej, w tym Uzbekistan, utrzymują wysokie tempo wzrostu. Jak wskazuje ambasador Uzbekistanu w Polsce Amirsaid Agzamkhodjaev, wyniki gospodarcze kraju pokazują rosnącą odporność na zewnętrzne ryzyka.
„Uzbekistan nie tylko dostosował się do globalnych turbulencji, ale wzmocnił odporność gospodarki na zewnętrzne czynniki ryzyka. Jednocześnie rośnie znaczenie dywersyfikacji korytarzy transportowych” – mówi ambasador w rozmowie z „Super Expressem”.
Według strony uzbeckiej w pierwszym kwartale 2026 roku gospodarka kraju odnotowała wzrost PKB na poziomie 8,7 proc., przy silnym wzroście przemysłu i usług. Dla Taszkentu oznacza to konieczność dalszego rozwijania eksportu i szukania stabilnych kanałów dostępu do rynków zagranicznych.
„Dla utrzymania wysokiego tempa rozwoju kluczowe jest usuwanie barier w handlu oraz zapewnienie przewidywalnych i efektywnych tras transportowych” – podkreśla Amirsaid Agzamkhodjaev.
Nie tylko transport, ale też polityka gospodarcza
Sprawa ma również wymiar polityczny. Uzbekistan, podobnie jak inne państwa regionu, stara się dywersyfikować kierunki współpracy gospodarczej i zmniejszać zależność od tradycyjnych szlaków tranzytowych. Dla Polski może to oznaczać szansę na wzmocnienie relacji z regionem, który coraz częściej jest postrzegany jako ważny partner gospodarczy między Europą, Azją i Bliskim Wschodem.
Ambasador zwraca uwagę, że rozwój handlu musi iść w parze z modernizacją gospodarki.
„Naszym celem jest przejście od modelu opartego na eksporcie surowców do gospodarki tworzącej wartość dodaną. W tym procesie kluczowe są inwestycje, technologie i sprawna logistyka” – mówi dyplomata.
To istotne także dla polskich firm. Uzbekistan potrzebuje technologii, maszyn, rozwiązań dla rolnictwa, przetwórstwa, energetyki i infrastruktury. Z kolei Polska może być zainteresowana importem produktów rolnych, tekstyliów czy komponentów przemysłowych, ale także udziałem w dalszej dystrybucji tych towarów na rynek unijny.
Konkurencja o szlaki już trwa
Polska nie jest jedynym krajem, który może skorzystać na zmianach w handlu z Azją Centralną. Równolegle rozwijane są kierunki alternatywne, w tym połączenia przez Rumunię i port w Konstancy oraz tzw. korytarz środkowy, omijający najbardziej problematyczne trasy. To oznacza, że państwa Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej konkurują dziś o rolę ważnych punktów wejścia dla towarów z regionu.
Dla Warszawy kluczowe będzie więc tempo decyzji. Jeśli procedury graniczne, przeładunki i organizacja transportu zostaną usprawnione, Polska może zwiększyć swoje znaczenie w wymianie handlowej z Azją Centralną. Jeśli nie, część przepływów może zostać trwale przekierowana do innych państw.
Szansa, ale bez automatycznego sukcesu
Z polskiej perspektywy potencjalne korzyści są konkretne: większa liczba odprawianych ładunków, dodatkowe wpływy z obsługi handlu, nowe zlecenia dla firm logistycznych i transportowych oraz silniejsza pozycja w relacjach z szybko rozwijającym się regionem. Nie jest to jednak proces automatyczny. Wymaga decyzji administracyjnych, współpracy instytucji i takiego modelu, który nie będzie postrzegany jako zagrożenie dla polskich przewoźników.
W tym sensie dyskusja o transporcie jest częścią większego pytania, czy Polska potrafi wykorzystać zmieniający się układ sił w handlu między Europą a Azją Centralną. Stawka nie sprowadza się wyłącznie do ciężarówek i przeładunków. Chodzi o miejsce Polski w nowej mapie gospodarczych połączeń między Wschodem a Zachodem.
„Wraca z nową siłą stary, nierozwiązany dotąd problem przewozów samochodowych między Azją Centralną, Polską i Unią Europejską” – mówi były wicepremier i były minister gospodarki Janusz Piechociński „Super Expressowi”.
Jego zdaniem kluczowe jest nie tyle otwieranie rynku kosztem polskich przewoźników, ile sprawniejsze zarządzanie przepływem towarów. Chodzi m.in. o odprawy graniczne, kontrole celne, fitosanitarne i weterynaryjne oraz wyznaczenie miejsc przeładunku. Takie rozwiązania mogłyby ograniczyć wydłużanie tras i zatrzymać większą część obsługi ładunków po stronie polskiej. W tym sensie spór o logistykę nie jest wyłącznie techniczną kwestią transportową. To część szerszej gry o miejsce Polski w nowej mapie połączeń między Europą a Azją Centralną.
Poniżej galeria zdjęć: Pyrzowice. 600 uchodźców z Ukrainy ewakuowanych do Kazachstanu i Uzbekistanu