- Długotrwały spór o obsadę polskich ambasad w USA znów nabiera tempa, rzucając nowe światło na kulisy polityki zagranicznej.
- Gdy Radosław Sikorski zasugerował, że Bogdan Klich zostanie w Waszyngtonie, Marcin Przydacz natychmiast odpowiedział, ujawniając szokujące szczegóły.
- Przydacz twierdzi, że szef MSZ był wcześniej gotów "poświęcić" Klicha w ramach negocjowanego porozumienia, które zostało zablokowane.
- Odkryj, dlaczego ten dyplomatyczny impas eskaluje i co naprawdę dzieje się za kulisami władzy!
Radosław Sikorski podczas wtorkowego briefingu w Stanach Zjednoczonych został zapytany o przyszłość Bogdana Klicha na polskiej placówce w Waszyngtonie. Szef MSZ zasugerował, że nie spodziewa się szybkiej zmiany.
– Służy jako ambasador i wydaje mi się, że dosłuży do końca kadencji – powiedział Sikorski, odpowiadając na pytanie, czy dni Klicha w Waszyngtonie są policzone.
Formalnie Bogdan Klich nie jest jednak ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnym. Oficjalna strona polskiej ambasady w USA wymienia go jako chargé d’affaires a.i. i kierownika placówki.
Przydacz odpowiada Sikorskiemu. „Był gotów poświęcić pana Klicha”
Mentzen bez pardonu po ruchu MON. „Zmarnowaliśmy dwa lata rozwoju dronów”
Na słowa szefa MSZ zareagował Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
„Primo, pan minister Klich nie jest ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnym, tylko zwykłym kierownikiem placówki. Secundo, w ramach porozumienia (zablokowanego przez premiera) pan minister Sikorski był gotów poświęcić pana Klicha na rzecz karier innych swoich kolegów na innych placówkach” – napisał Przydacz.
To kolejna publiczna wypowiedź Przydacza o zakulisowych rozmowach między Pałacem Prezydenckim a MSZ. Przedstawiciel prezydenta twierdzi, że udało się wcześniej wynegocjować wstępne porozumienie dotyczące części nominacji ambasadorskich, ale nie zostało ono zaakceptowane przez premiera. Jest to relacja Przydacza; rząd przedstawia przebieg sporu inaczej.
Sikorski: zakulisowe rozmowy były
Sam Sikorski potwierdził we wtorek, że rozmowy dotyczące ambasadorów rzeczywiście się odbywały. Jednocześnie zarzucił drugiej stronie ujawnianie ich szczegółów.
– Ja pierwszy do zgody. Rzeczywiście zakulisowe rozmowy były, ale jak ktoś je wywala do domeny publicznej, to znaczy, że zrywa porozumienie – powiedział.
Minister dodał, że jego zdaniem prezydent może w każdej chwili podpisać 46 wniosków ambasadorskich, które określił jako prawidłowo złożone. Spór między MSZ a Pałacem Prezydenckim o obsadę placówek dyplomatycznych trwa od wielu miesięcy. Karol Nawrocki nie zaakceptował części kandydatów proponowanych przez resort, a jego współpracownicy zapowiadali wcześniej, że niektóre nazwiska, w tym Bogdana Klicha, nie uzyskają nominacji prezydenckiej.
Poniżej galeria zdjęć: Sikorski ostro do Macierewicza w Sejmie