Senator Monika Piątkowska odpowiedziała podczas debaty "Super Expressu", że do Krakowa przyjechała studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim. Podkreślała też, że w Krakowie poznała swojego męża i urodziła dziecko, a także jest związana zawodowo i tu płaci podatki.
Kraków to piękne miasto, które serdecznie wita nie tylko osoby urodzone w Krakowie, ale również te, które przyjechały do tego miasta i wybrały sobie Kraków na swoje miejsce do życia - przekonywała Monika Piątkowska.
Do sporu włączyła się posłanka Razem Daria Gosek-Popiołek, która użyła "czerwonej kartki", by zwrócić się do Bartosza Bocheńczaka.
To czerwona kartka dla p. Bocheńczaka, ale także wszystkich tych, którzy chcą różnicować mieszkańców Krakowa, którzy chcą mówić, że są jacyś lepsi i gorsi - którzy urodzili się w Krakowie, albo poza Krakowem, którzy są Polakami, bądź mają inne pochodzenie, urodzili się w innym kraju. Kraków jest wielkim miastem, zmieścimy się w nim wszyscy - powiedziała Gosek-Popiołek.
Zaapelowała, by kandydaci spierali się na argumenty, a nie odwoływali do miejsca pochodzenia czy statusu społecznego, które - według niej - "nie mają żadnego znaczenia".
Bartosz Bocheńczak bronił się, że nie dyskryminuje nikogo, kto przyjechał do Krakowa, ale kwestionował to, czy senator Monika Piątkowska w ogóle mieszka w mieście, którym chce rządzić. Zasugerował też, że powinna to udowodnić.
Śmiem twierdzić, że miejscem zamieszkania pani nie jest Kraków, więc jeżeli to nie jest prawda, to proszę mnie podać do sądu! Jeżeli chce pani udowodnić, że jest pani mieszkanką Krakowa, ma pani tu dom, zameldowanie, to proszę mnie oddać do sądu - apelował Bocheńczak.
Senator KO zapewniła, że jest zameldowana w Krakowie i posiada tu dom.