- Netanjahu poprosił Trumpa o wstrzymanie ataku na Iran: Premier Izraela Benjamin Netanjahu miał prosić Donalda Trumpa o przełożenie planowanego ataku USA na Iran.
- Trump wstrzymał przygotowania po rozmowie z Netanjahu: Po rozmowie z Netanjahu, podczas której Trump miał otrzymać informację o wstrzymaniu zabijania demonstrantów w Iranie, przygotowania do uderzenia USA zostały wstrzymane.
- Kraje Zatoki ostrzegały przed regionalnym konfliktem: Katar, Arabia Saudyjska, Oman i Egipt również apelowały do USA o powstrzymanie się od ataku, ostrzegając przed eskalacją konfliktu w regionie.
- W Iranie trwają masowe protesty tłumione siłą: Atak USA na Iran miał nastąpić w kontekście trwających od 28 grudnia protestów w Iranie, które są brutalnie tłumione, z szacowaną liczbą ofiar od 2,5 tys. do 20 tys. osób
Interwencja Netanjahu. Dlaczego Izrael prosi o wstrzymanie ataku?
Zaskakujący zwrot w narastającym napięciu między Waszyngtonem a Teheranem. Jak poinformował „New York Times”, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela amerykańskiej administracji, premier Izraela Benjamin Netanjahu w środowej rozmowie telefonicznej zwrócił się do Donalda Trumpa z prośbą o odroczenie planowanego uderzenia militarnego. Choć rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt potwierdziła jedynie fakt rozmowy, odmawiając komentarza na temat jej treści, wydaje się, że interwencja sojusznika odniosła skutek.
Według nowojorskiego dziennika, bezpośrednio po słowach prezydenta Trumpa, który ogłosił, że Iran zaprzestał zabijania demonstrantów i odwołał egzekucje, przygotowania do operacji wojskowej zostały wstrzymane. Decyzja ta sugeruje, że Waszyngton, mimo ostrej retoryki, poszukuje dyplomatycznych dróg deeskalacji, a głos kluczowego sojusznika w regionie, jakim jest Izrael, ma w tej kwestii decydujące znaczenie.
Państwa Zatoki Perskiej ostrzegają. Obawy przed regionalnym konfliktem
Nie tylko Izrael naciskał na administrację Trumpa w celu uniknięcia eskalacji. Według informacji przekazanych przez przedstawiciela władz jednego z krajów Zatoki, również Katar, Arabia Saudyjska, Oman i Egipt prowadziły intensywne rozmowy z Amerykanami. Władze tych krajów w ciągu dwóch dni kontaktowały się z Amerykanami i ostrzegały, że atak na Iran mógłby przerodzić się w szerzej zakrojony konflikt regionalny. Co istotne, działania państw arabskich były dwutorowe. Jednocześnie zwróciły się one do Teheranu z apelem, by reżim powstrzymał się od ewentualnych działań odwetowych wobec sąsiadów, gdyby Stany Zjednoczone jednak zdecydowały się na uderzenie. Potwierdził to w rozmowie z agencją AFP wysoki rangą urzędnik saudyjski, który podkreślił, że celem było uniknięcie „poważnych reperkusji w regionie”.
Tło wydarzeń: Krwawe protesty w Iranie i blokada informacyjna
Napięcie, które niemal doprowadziło do amerykańskiej interwencji, było bezpośrednią konsekwencją brutalnego tłumienia protestów w Iranie. Demonstracje, które wybuchły 28 grudnia w odpowiedzi na fatalną sytuację ekonomiczną, szybko przekształciły się w ogólnokrajowy zryw przeciwko reżimowi ajatollahów. Według różnych szacunków mediów i organizacji pozarządowych podczas tłumienia protestów siły bezpieczeństwa zabiły od 2,5 tys. do nawet 20 tys. osób, jednak ze względu na wprowadzoną przez Teheran w czwartek blokadę internetu trudno uzyskać sprawdzone informacje. To właśnie doniesienia o masakrach na cywilach skłoniły Waszyngton do rozważenia opcji militarnej, która ostatecznie została odłożona w czasie po fali międzynarodowych apeli.
Polecany artykuł: